US Army w lubuskiej gościnie

Region dzięki licznym poligonom przyjmował już wielu sojuszników, ale Amerykanów potraktowano wyjątkowo.

Publikacja: 04.05.2017 21:30

Amerykanie ujęli mieszkańców Lubuskiego wyjątkową otwartością.

Amerykanie ujęli mieszkańców Lubuskiego wyjątkową otwartością.

Foto: Fotorzepa/Krzysztof Kubasiewicz

W zeszłym roku w Lubuskiem ćwiczyli żołnierze ze Stanów, ale to, co się teraz dzieje w związku z przybyciem ciężkiej brygady US Army, przerosło wszelkie oczekiwania. Województwo znalazło się w świetle jupiterów, pojawili się inwestorzy, media śledzą ruchy wojska na posterunkach i po służbie.

Samorządowe władze zapewniają, że do tej pory zawsze serdecznie witały u siebie zagranicznych mundurowych, gościnności mieszkańców lubuskiego doświadczyli Hiszpanie czy Brytyjczycy, ale kontyngent z USA zasługuje na specjalne traktowanie. Także dlatego, że Amerykanie ujęli mieszkańców bezpośredniością i wyjątkową otwartością.

20 kwietnia przedstawiciele US Army, jak ogłosiła lokalna prasa, „pierwszy raz w historii zajęli siedzibę władz samorządowych”. – To była pokojowa inwazja – uspokajają dziennikarze, rozpisując się szeroko o spotkaniu amerykańskich wojskowych z uczniami szkół mundurowych w urzędzie marszałek województwa lubuskiego Elżbiety Anny Polak. – To niesamowita okazja, żeby wzajemnie się od siebie uczyć. Chcemy pokazać, że jesteśmy gościnnym, otwartym i tolerancyjnym regionem. Można powiedzieć, że chcemy sprawdzić się w boju.

W Lubuskiem nikt nie przypuszczał, że budowanie relacji z zagranicznymi mundurowymi będzie takie łatwe i zarazem wartościowe dla obu stron.

Na polską zupę i pierogi

W Żaganiu na przykład styczniowy, czwarty już Dzień Życzliwości świętowano wspólnie, były wzajemne, oczywiście życzliwe, pozdrowienia i życzenia. Włodarze wspominali przy okazji przełamywanie lodów sprzed roku, gdy w czasie manewrów „Anakonda” wspólnie z Amerykanami świętowano w  „pancernym” mieście Dzień Dziękczynienia. Pieczone indyki z polskiej hodowli połączono wówczas na stołach z przysmakami staropolskiej kuchni. Agnieszka Zychla, rzecznik żagańskiego magistratu, przypomina, że goście włączali się potem w  tradycyjne imprezy, np. narodowe czytanie polskich lektur. „Quo vadis” zabrzmiało wówczas po angielsku…

Potem już rozsypał się worek ze wspólnymi imprezami. W czasie wolnym wojacy z US Army odbyli szereg spotkań z uczniami lubuskich szkół. „Byli w szpitalu w Gorzowie, gdzie wzięli udział we wspólnych profesjonalnych ćwiczeniach, po zakończeniu których wysoko ocenili polskie procedury medyczne i jakość świadczonych usług. Lądowali także w regionalnym porcie lotniczym w Babimoście, który został przetestowany nie tylko jako lotnisko cywilne, ale również jako improwizowana baza wojskowa. Amerykańscy żołnierze kibicowali koszykarzom Stelmetu Zielona Góra” – entuzjazmowały się lokalne media.

Okazało się, że gościom region lubuski także… smakuje. W restauracjach i barach położonych na militarnym szlaku szkoleniowym wzięcie mają regionalne potrawy. Furorę robią kucharze oferujący stuprocentowo polskie zupy i pierogi.

Żołnierski elementarz

Takie zadomowienie gości w regionie cieszy gospodarzy nie mniej niż biznesowe ożywienie spowodowane obecnością na lokalnym rynku dodatkowej, dewizowej siły nabywczej. Mundurowi zza Atlantyku ruszyli do sklepów, zyski liczą sprzedawcy usług internetowych, pralnie. Z większych utargów cieszą się właściciele klubów fitness i sal gimnastycznych. Podczas kwietniowego spotkania uczniów z żołnierzami u pani marszałek lubuskiego samorządu przeprowadzone zostały konkursy wiedzy o USA oraz wiedzy o zdrowiu. Młodzież uczestniczyła także w debacie regionalnej władzy z żołnierzami. Pytaniom nie było końca, uczniowie dociekali, jak wygląda powszedni żołnierski dzień, jakie sporty preferują goście i co im najbardziej smakuje w Polsce. – Pierogi i tatar. Bardzo nam smakuje polska kuchnia – podkreślał kurtuazyjnie kapitan Michael Aldaya, dowódca amerykańskiego pododdziału.

Pamiętają o historii

– Amerykańscy przyjaciele dobrze promują nasz region w Polsce i na świecie – rewanżowała się gościom podczas spotkania marszałek Elżbieta Anna Polak. – Pomaga to także naszym firmom produkującym dla potrzeb wojska, np. zielonogórskiej firmie Hertz Systems. Ważne jest także to, że bezpośrednio włączają się w życie regionu.

Kapitan Aldaya opowiadał o pozasłużbowej aktywności Amerykanów w Lubuskiem. – Bierzemy udział w wielu wydarzeniach. Korzystamy z każdej okazji, by rozmawiać z młodymi ludźmi. Tak jest zresztą również w USA. Podobny program dla młodych, którzy przygotowują się do służby wojskowej, realizujemy też w Ameryce – wyjaśnił. Podczas spotkania amerykańscy żołnierze prezentowali także wojskowy sprzęt i ekwipunek, przeprowadzili krótkie szkolenie medyczne oraz prezentację technik ochrony życia na polu walki.

Rzecznik żagańskiego ratusza Agnieszka Zychla zwraca uwagę, że US Army doskonale prezentuje się nie tylko na lekcjach w lokalnych szkołach i od święta. Oficerowie i żołnierze są ciekawi Lubuskiego. Doskonale znają historię wielkiej ucieczki alianckich jeńców w marcu 1944 r. z tutejszych niemieckich stalagów, wiedzą, co to był drążony w Stalag Luft III tunel Harry i dlaczego te wydarzenia z przeszłości zasługiwały na ekranizację.

Rzeczniczka magistratu dodaje, że lokalne władze ogromne nadzieje na ruch w biznesie wiążą z promocją miasta, które w kontekście amerykańskich wojskowych jest teraz we wszystkich mediach, przyćmiło nawet stolicę województwa lubuskiego. To przykuwa uwagę wielkich inwestorów, którzy nigdy o mieście nie słyszeli. Jest szansa, że ulokują pieniądze w „pancernej stolicy Polski”.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: z.lentowicz@rp.pl

W zeszłym roku w Lubuskiem ćwiczyli żołnierze ze Stanów, ale to, co się teraz dzieje w związku z przybyciem ciężkiej brygady US Army, przerosło wszelkie oczekiwania. Województwo znalazło się w świetle jupiterów, pojawili się inwestorzy, media śledzą ruchy wojska na posterunkach i po służbie.

Samorządowe władze zapewniają, że do tej pory zawsze serdecznie witały u siebie zagranicznych mundurowych, gościnności mieszkańców lubuskiego doświadczyli Hiszpanie czy Brytyjczycy, ale kontyngent z USA zasługuje na specjalne traktowanie. Także dlatego, że Amerykanie ujęli mieszkańców bezpośredniością i wyjątkową otwartością.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej
Archiwum
Innowacje wkraczają na miejskie przejścia dla pieszych