Piłka w siatce

Lacrosse będzie jedną z dyscyplin rozgrywanych we Wrocławiu podczas lipcowych The World Games – igrzysk sportów nieolimpijskich.

Publikacja: 28.04.2017 00:00

Do gry lacrosse używa się gumowej piłki, którą łapie się, przenosi, podaje i rzuca za pomocą kija za

Do gry lacrosse używa się gumowej piłki, którą łapie się, przenosi, podaje i rzuca za pomocą kija zakończonego główką z siatką w środku.

Foto: Fotorzepa, Marek Stor

Wrocław to dobre miejsce na popularyzację tej gry. Miejscowe drużyny – Kosynierzy i Kosynierki – triumfowały w ubiegłorocznych rozgrywkach ligowych, a w tym sezonie mają realne szanse na obronę tytułów. Wszystko okaże się po 24 i 25 czerwca – wtedy w Katowicach, podczas Weekendu Mistrzów, zaplanowano mecze finałowe.

– Wrocławskie drużyny mają szanse na zwycięstwo, jednak nic nie jest przesądzone – mówi „Rzeczpospolitej” Przemysław Tabor z Polskiej Federacji Lacrosse. – Kosynierzy dominują w zachodniej dywizji Polskiej Ligi Lacrosse i możliwe, że w finale spotkają się z zespołem Kraków Kings, którzy prowadzi w dywizji wschodniej. Obie drużyny już dwukrotnie grały w finałach PLL (wrocławianie zwyciężyli przed rokiem i dwoma laty – red.) i można uznać, że Kosynierzy byliby tu faworytem. Natomiast Kosynierki są obecnie na drugim miejscu w tabeli i jeszcze nie mogą być pewne miejsca w finale Polskiej Ligi Lacrosse Kobiet.

Kosynierzy zdobywali mistrzostwo Polski w latach 2012, 2013, 2015 oraz 2016. Kosynierki – pierwsza w Polsce żeńska sekcja lacrosse – triumfowały w latach 2014–2016, czyli we wszystkich sezonach PLLK.

Obie wrocławskie drużyny są licznie reprezentowane w kadrze narodowej, jednak tylko panie będą mogły wykazać się podczas The World Games – organizatorzy zaplanowali wyłącznie turniej kobiet.

Polki będą w nim rywalizować z reprezentacjami Kanady, Stanów Zjednoczonych, Australii, Anglii i Japonii.

– Faworytkami będą Kanadyjki, to w końcu ojczyzna lacrosse’a. Bardzo silna jest także reprezentacja USA, która toczy z Kanadą zacięte mecze w finałach mistrzostw świata – wylicza Przemysław Tabor. – Pierwszy mecz Polki zagrają właśnie z Amerykankami i myślę, że dostaniemy dobrą lekcję. Niestety, wszystkie drużyny będą poza zasięgiem, może tylko z Japonią uda się coś ugrać.

Zasady gry

Mecz lacrosse’a rozgrywają dwie drużyny liczące po dziesięciu zawodników na boisku trawiastym (lub ze sztuczną nawierzchnią), nieco węższym od boiska piłkarskiego (ok. 100 x 55 m). Punkty – tu znów piłkarska analogia – zdobywa się po strzałach na bramkę przeciwnika.

Do gry używa się gumowej piłki o rozmiarach piłki tenisowej, którą łapie się, przenosi, podaje i rzuca za pomocą kija zakończonego główką z siatką w środku. Długość kija zależy od pozycji zawodnika: napastnicy i pomocnicy posługują się kijami o długości ok. 1 metra, kije obrońców (tzw. longi) mierzą od 1,3 do 1,8 m (drużyna może mieć najwyżej cztery takie kije na boisku). Dopuszcza się również jeden kij bramkarski, który może mieć znacznie szerszą główkę.

Czas gry podzielony jest na kwarty, pomiędzy którymi następuje zmiana stron boiska. Długość kwarty zależy od regionalnych przepisów. Od 12 minut (amerykańskie licea) do 20 (m.in. Polska Liga Lacrosse).

Okładka „Kuryera Sportowego”, dodatku do „Ilustrowanego Kuryera Codziennego” z 14 listopada 1933 roku. Na zdjęciu grupa kobiet stara się schwytać niewidoczną piłkę w coś na kształt siatki na motyle, jedna z nich broni bramki. „W Anglii coraz większą popularnością cieszy się wśród zawodniczek gra lacrosse, zupełnie nieznana w Polsce” – czytamy w podpisie. Dalej o tym, że gra ta, podobna nieco do „hokeja ziemnego”, pochodzi z Kanady. Całość zatytułowano: „Egzotyczny sport”.

Nie tak znowu egzotyczny – lacrosse był dyscypliną olimpijską w latach 1904 i 1908, a później – podczas igrzysk w 1928, 1932 i 1948 roku – sportem pokazowym.

Nad Wielkimi Jeziorami

Grało się i wcześniej – chociaż nie istnieją pisemne źródła dokumentujące rozwój lacrosse’a przed przybyciem Europejczyków, historycy sądzą, że plemiona Indian Ameryki Północnej rozgrywały mecze już na początku XIV wieku. Za kolebkę gry uważa się Krainę Wielkich Jezior i dorzecze Missisipi.

Początek sportowego lacrosse’u w Polsce przypada na rok 2007, gdy powstały pierwsze drużyny – Kosynierzy Wrocław i Poznań Hussars (wcześniej próby gry podejmowali nadwiślańscy miłośnicy kultury Indian północnoamerykańskich). Animator ruchu poznańskiego Błażej Piotrowski przywiózł tę fascynację z wakacji w USA, zaś wrocławianin Tomasz Kędzia – z Czech, gdzie rozgrywki były już zaawansowane.

I zaczęło się – rejestracja pierwszych klubów, zakupy sprzętu, treningi, wizyty przedstawicieli Europejskiej Federacji Lacrosse, szkolenia pod okiem zagranicznych trenerów i zawodników… jednym słowem, fascynujące i burzliwe początki.

Polscy zawodnicy

Męska reprezentacja Polski zawiązała się w 2008 roku, żeńska – pod koniec 2013 r., jednak o budowie kadry można mówić dopiero od roku 2015, kiedy pojawiła się perspektywa występu w The World Games.

Polska Liga Lacrosse istnieje od sezonu 2010/2011, kobiety (PLLK) dołączyły trzy lata później.

Obecnie jednym z głównych celów organizacyjnych jest powołanie związku sportowego z możliwością państwowego finansowania. W tej chwili Federacja utrzymuje się z prywatnych wpłat, a zawodnicy – z własnych pieniędzy.

– Polska znajduje się w drugiej dziesiątce europejskich drużyn. Podczas zeszłorocznych mistrzostw Europy w Budapeszcie zajęliśmy 14. miejsce na 24 startujące drużyny, a podczas mistrzostw świata w 2014 roku (w Denver) – 20. pozycję spośród 38. uczestników. Kobiety zadebiutują w mistrzostwach Europy dopiero za dwa lata – wyjaśnia Przemysław Tabor, dodając, że na europejskim rynku dominują Czechy, Niemcy, Anglia i Szkocja.

Jednak ponieważ kraje europejskie zaczynały rozwijać współczesny lacrosse mniej więcej w tym samym czasie, jest pole do rywalizacji. – Inaczej niż w przypadku starcia z drużynami Kanady i USA, które będą bardzo trudne do doścignięcia. Myślę, że najlepsze europejskie reprezentacje będą w stanie nawiązać z nimi walkę dopiero za 10–15 lat – uważa przedstawiciel PFL.

Przed kilkoma laty organizacja SportAccord – która odgrywa rolę parasola nad światowymi federacjami dyscyplin olimpijskich i okołoolimpijskich – przyjęła w swoje szeregi Międzynarodową Federację Lacrosse. Dzięki temu dyscyplina mogła trafić do programu igrzysk sportów nieolimpijskich. Udział w The World Games to często jeden z etapów starań o włączenie do programu olimpijskiego.

– Inny warunek to rozgrywki w co najmniej 50 krajach na pięciu kontynentach. W naszym przypadku jest spełniony, więc można myśleć o powrocie na igrzyska – uważa Przemysław Tabor.

Z informacji Federation of International Lacrosse wynika, że jej szeregi liczą obecnie 32 członków pełnoprawnych oraz 24 stowarzyszonych – w drugiej grupie znajduje się Polska, jednak, jak zapewnia przedstawiciel PFL, starania o pełne członkostwo są zaawansowane.

Mimo wszystko lacrosse na igrzyskach olimpijskich to raczej daleka przyszłość.

Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej