Nakarmiliśmy ponad tysiąc niemowląt

Badaniami Banku Mleka Kobiecego w Szpitalu Zespolonym w Toruniu interesuje się cały świat.

Publikacja: 23.02.2017 00:30

Nakarmiliśmy ponad tysiąc niemowląt

Foto: materiały prasowe

Rz: Bank Mleka Kobiecego w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Toruniu był pierwszym regionalnym bankiem mleka w Polsce. Ile dzieci udało się dzięki niemu wyżywić?

Dr Urszula Bernatowicz-Łojko: Od maja 2013 r., kiedy dzięki funduszom urzędu marszałkowskiego otworzyliśmy drugi po działającym w warszawskim Szpitalu CMKP bank mleka kobiecego w Polsce, pozyskaliśmy ponad tysiąc litrów mleka od stu kilkudziesięciu dawczyń, z którego skorzystało ponad tysiąc noworodków. Nie tylko z Torunia, bo z mleka korzystają dzieci ze szpitala uniwersyteckiego w Bydgoszczy i szpitala wojewódzkiego w Łodzi. Ale też mleko pozyskujemy od mam z całego kraju – z Bydgoszczy, Piły, Konina, Poznania i Gdańska.

Każda mama może zostać dawczynią?

Teoretycznie każda, która chce się podzielić nadwyżkami mleka. Najpierw jednak poddawana jest rygorystycznej kwalifikacji podobnie jak dawca krwi. Szczegółowy wywiad pozwala ustalić, czy prowadzi zdrowy tryb życia, jak się odżywia, czy nie ma nałogów, a badania krwi – wykluczyć choroby, które mogą zostać przeniesione z mlekiem: kiłę, WZW B i C oraz wirusa HIV.

Jakie dzieci korzystają z mleka dawczyń?

Przede wszystkim te, którym jest ono najbardziej potrzebne, czyli wcześniaki, którym brakuje mleka od własnych mam. Dobroczynne działanie mleka kobiecego na dzieci urodzone przedwcześnie udowodniono już kilka lat temu. Badania potwierdziły to, co wcześniej podejrzewaliśmy intuicyjnie – że składniki zawarte w mleku kobiecym zapobiegają częstym u wcześniaków chorobom: martwiczemu zapaleniu jelit, późnej sepsie, dysplazji oskrzelowo-płucnej czy retinopatii wcześniaczej.

Bank sąsiaduje z oddziałem neonatologicznym, uznawanym za wzorcowy.

Długo pracowaliśmy na tytuł Szpitala Przyjaznego Dziecku, który dostaliśmy w 2011 r. Wiele zmieniło się od końca lat 80., kiedy skończyłam studia. Dzieci leżały wówczas na oddziale noworodkowym i przynoszono je mamom na karmienie. Jeśli płakały, dostawały wodę z glukozą. Wiedziałam, że może być inaczej, po praktyce studenckiej w Danii, gdzie już wówczas doceniano znaczenie mleka kobiecego. W naszym szpitalu zmiany zaczęły się już w 1993 r., kiedy moja ówczesna szefowa doktor Hermanowska wprowadziła zasadę rooming-in, dzięki której dzieci przebywały razem z mamami.

Pani natomiast wytrwale promowała karmienie piersią.

Od czasów studiów medycznych systematycznie doszkalałam się w dziedzinie opieki nad noworodkiem i laktacji. Za własne pieniądze jeździłam na konferencje, nawiązywałam kontakty. Uczestniczyłam także w kursach laktacyjnych w Instytucie Matki i Dziecka, a potem jako jedna z pierwszych zdałam przeprowadzany po polsku egzamin na międzynarodowego doradcę laktacyjnego.

To wówczas powstał pomysł reaktywacji banków mleka?

O reaktywację banków, dawniej zwanych laktariami, środowisko neonatologiczne i rodzice walczyli od lat. Laktaria zaczęto zamykać w latach 80. i 90., z obawy przed wirusem HIV, o którym zaczęło być głośno. A ponieważ wówczas nie badano dawczyń, a mleko zlewano do jednego zbiornika, lekarze woleli nie ryzykować. Niemowlęta dokarmiano mieszankami sztucznymi. Popularyzacją wiedzy na temat karmienia piersią zajęły się mamy, które zaprosiły mnie do rady naukowej Fundacji Bank Mleka Kobiecego. W 2011 r. zostaliśmy członkiem Europejskiego Stowarzyszenia Banków Mleka Kobiecego (EMBA), nie mając w Polsce ani jednej placówki. Pierwsza została otwarta w Szpitalu CMKP w Warszawie. Nasz, pierwszy bank regionalny, powstał pod koniec maja 2013 r. Na początku nasze działanie finansował szpital, co wynikało ze zrozumienia, że karmienie naturalne wcześniaków jest ważne i przynosi korzyści zdrowotne, ale też pozwala zaoszczędzić na kosztach powikłań. Dopiero od końca 2016 r. NFZ płaci wyższy kontrakt szpitalom, które prowadzą bank mleka kobiecego.

Państwa bank prowadzi też badania naukowe.

I to unikalne. Od lat pacjentki skarżyły mi się, że środowisko, a czasem lekarze odradzają im karmienie piersią dzieci powyżej roku, wmawiają, że jest bezwartościowe. Chciałam wesprzeć te mamy. Nawiązaliśmy współpracę z naukowcami z Wydziału Chemicznego Politechniki Gdańskiej, którzy pomagają nam w analizie próbek. I okazało się, że to nie żadna woda, ale pokarm bogaty w składniki odżywcze, zbliżony jakościowo nawet bardziej do składu mleka mamy wcześniaka. Okazało się, że jesteśmy jednym z nielicznych ośrodków na świecie prowadzących takie badania, a nasza praca budzi ogromne zainteresowanie środowiska naukowego.

Do jakich doszli państwo wniosków?

W mleku mam karmiących ponad rok wciąż jest mnóstwo wartościowych substancji, m.in. nienasyconych długołańcuchowych kwasów tłuszczowych, oligosacharydów, immunoglobulin klasy A (IgA), niektórych cytokin. Ale także żywych komórek, np. leukocytów, które przechodzą z krwi matki do pokarmu, a stamtąd do krwi dziecka, gdzie wspierają jego niedojrzałe jeszcze reakcje odpornościowe. To pozwala rzucić nowe światło na karmienie piersią.

Dr Urszula Bernatowicz – Łojko

Neonatolog z Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego im. Ludwika Rydygiera w Toruniu, konsultant medyczny tamtejszego Banku Mleka Kobiecego. Koordynator programu „Mamy mleko dla wcześniaka” w województwie kujawsko-pomorskim. Absolwentka Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Międzynarodowy doradca laktacyjny.

Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej