Pod osłoną sztucznej rafy

Plaże w Ustce, Łebie i Rowach są w tym sezonie o połowę szersze niż przed rokiem.

Publikacja: 11.07.2016 22:00

Ostatniej zimy przy nadmorskiej promenadzie w Ustce pojawiły się – jak co roku – koparki i spychacze. Na plaży, zagrożonej stale przez napór morza, zalewanej przez fale – zwłaszcza podczas niszczycielskich czerwcowych sztormów – wysypano tysiące ton piachu.

Ale tegoroczna „refulacja”, czyli odzyskiwanie i umacnianie brzegu, była prawdopodobnie na długi czas ostatnią. W Ustce zakończyła się z końcem ub.r budowa „sztucznej rafy”, która chronić ma plażę i sprawić, że będzie się ona poszerzała. Jak mają nadzieję władze i żyjący z turystyki mieszkańcy kurortu – nawet do ponad 50 m.

Budowa sztucznych raf zakończyła się także w Rowach i Łebie. W obu tych kąpieliskach, podobnie jak w Ustce, abrazja, czyli proces niszczenia i podmywania brzegów morskich przez prądy i fale, dotykający całego prawie polskiego wybrzeża, jest szczególnie intensywny.

Dotychczasowe wysiłki podejmowane w celu odbudowy plaż z biegiem lat przypominały coraz bardziej syzyfowe prace. W dodatku, w następstwie globalnego ocieplenia należy spodziewać się coraz silniejszych sztormów i wyższych fal oraz wzrostu o co najmniej 5 cm poziomu wód Bałtyku. Sztuczne rafy mają chronić przed zalewaniem i niszczeniem nie tylko plaże, lecz także przybrzeżne tereny miejskie. Ich budowa to wielki projekt – łączny koszt inwestycji finansowanej w 85 proc. przez Unię Europejską wynosi aż 145 mln zł.

Sztuczne rafy dobrze sprawdziły się m.in. na Florydzie oraz w krajach południowej Europy. Zachęcający przykład krajowy daje Kołobrzeg, gdzie plaża, niedawno niemal już nieistniejąca, ma – dzięki budowie podwodnych progów – szerokość kilkudziesięciu metrów.

Sztuczne rafy w okolicach Słupska to konstrukcje bardziej koncepcyjnie i technologicznie zaawansowane. Tworzą je zbudowane w odległości 200 m od brzegu kamienne, przykryte warstwą faszyny progi – po 200 m długości i prawie 30 m szerokości każdy, kilkadziesiąt centymetrów pod powierzchnią wody. Są one przedzielone modułami siedliskowymi, czyli wielkimi, pustymi w środku, odwróconymi „durszlakami” z betonu, w których krzewić się ma morskie życie, glony, skorupiaki i ryby. Dodatkowo brzeg chronią tradycyjne ostrogi z wybiegających w morze rzędów drewnianych pali.

Rafy mają łącznie 4 kilometry długości (w Ustce 850 metrów, Rowach 950 m, a w Łebie 2300 m). Na ich budowę użyto łącznie 250 tys. ton kamienia i 2 tys. prefabrykowanych elementów betonowych. W dno morskie wbito 7 tys. pali drewnianych, a na plażach wysypano podczas refulacji ponad pół miliona ton piasku. Efekty są już widoczne gołym okiem.

– Nasza plaża jest dziś o połowę szersza niż w ubiegłych latach. To nowy atut Ustki. Oferujemy nie tylko więcej miejsca na plaży, ale także bezpieczniejszą i przyjemniejszą kąpiel. Progi zmniejszają falowanie morza i siłę prądów, a woda przy brzegu jest cieplejsza – podkreśla naczelnik wydziału promocji UM w Ustce Jacek Cegła.

Podobnie jest w Łebie, gdzie morze zabierało wiosną lwią część plaży. Tylko starsi spośród letnich gości pamiętają tu czasy, gdy była ona równie szeroka jak w tym roku.

Największe oczekiwania i nadzieje związane z nową inwestycją mają mieszkańcy Rowów. Oprócz rafy powstała tu – roboty trwały jeszcze na początku sezonu – opaska brzegowa, po której prowadzić będzie nadmorska promenada, nowe zejście na plażę oraz 50-metrowe przedłużenie zachodniego falochronu portowego.

W Rowach napór Bałtyku był w ostatnich latach szczególnie silny. Po jednym z czerwcowych sztormów okazało się np., że pale, na których wspierało się zejście na plażę, wznoszą się w morzu, kilkanaście metrów od brzegu. Pierwsze zabudowania miejscowości, oddzielone niegdyś od plaży pasmem wydm, chroni dziś przed zalaniem tylko „pół wydmy”.

– Sztuczna rafa zapewni Rowom bezpieczeństwo, a jednocześnie, wraz z inwestycjami towarzyszącymi, zasadniczo zmieni na korzyść ich wizerunek. Po przedłużeniu falochronu mamy tu, w skromnym rybackim porcie, prawdziwe 110-metrowej długości molo spacerowe, jak w wielkich nadmorskich kurortach – podkreśla wójt gminy Ustka Anna Sobczuk-Jodłowska.

Ostatniej zimy przy nadmorskiej promenadzie w Ustce pojawiły się – jak co roku – koparki i spychacze. Na plaży, zagrożonej stale przez napór morza, zalewanej przez fale – zwłaszcza podczas niszczycielskich czerwcowych sztormów – wysypano tysiące ton piachu.

Ale tegoroczna „refulacja”, czyli odzyskiwanie i umacnianie brzegu, była prawdopodobnie na długi czas ostatnią. W Ustce zakończyła się z końcem ub.r budowa „sztucznej rafy”, która chronić ma plażę i sprawić, że będzie się ona poszerzała. Jak mają nadzieję władze i żyjący z turystyki mieszkańcy kurortu – nawet do ponad 50 m.

Pozostało 85% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej