Rok na oceanach

Bartek Czarciński spędzi na wodzie kilkanaście miesięcy.
materiały prasowe

„W porcie jachty gniją, a załoga schodzi na psy”. Taką zasadę wyznaje Bartek Czarciński, 29-latek z Kalisza, który właśnie wyruszył w samotny rejs dookoła świata.

Miejsce startu do rejsu wyznaczono w Gdańsku. Tutaj też planowana jest meta, mniej więcej za 10 – 14 miesięcy, bo tyle ma potrwać okrążenie globu.

– Nie mam żadnych obaw jeżeli chodzi o rejs, może tylko takie, żebym wszędzie zdążył w porze letniej – mówił „Rz” Bartek Czarciński na dzień przed startem.

Jednostka, na której Bartek chce opłynąć świat, jest stosunkowo niewielka, jak na takie wyzwanie: ma 7,8 m długości i 2,5 szerokości. Powierzchnia podstawowa żagli to 33 metry, a na pokładzie znajdą się też genaker do pełnych kursów, żagle sztormowe i oczywiście zapasowe.

– Studiowałem na politechnice budownictwo okrętowe. Nie ukończyłem go jednak, bo chciałem już zdobywać doświadczenia na morzu. Pływałem po 8 miesięcy w roku, a był rok, że spędziłem 11 miesięcy w morzu. Zbierałem doświadczenie na wielu jachtach – opowiada młody kapitan.

W międzyczasie zaczął budowę łódki. Sam. Od podstaw. W rodzinnej hali pod Kaliszem, gdzie jego ojciec miał kiedyś stocznię jachtową. Jednocześnie zarabiał. Założył własną szkołę żeglarstwa. Zbierał pieniądze na wyprawę, dzięki temu udało mu się sfinansować 85 procent z potrzebnego budżetu. Część środków wyłożyli też drobni sponsorzy i przyjaciele. Powołane stowarzyszenie Polacy dookoła świata sprzedawało miejsce na burcie jego jachtu, gdzie każdy mógł dać swoje zdjęcie za 50 zł i w ten sposób także symbolicznie płynąć z Bartkiem. W ten sposób pieniądze wyłożyło 512 osób. W sfinansowaniu wyprawy pomógł również kaliski magistrat.

Do tej pory niewielu Polakom udało się samotnie okrążyć glob. Trudno jednak dokładnie określić ich liczbę, bo nie ma jednolitych kryteriów jeżeli chodzi o tego typu rejsy. Bezsprzeczne jest – jeżeli chodzi o samotny rejs bez zawijania do portów, a także bez pomocy udzielanej z zewnątrz na wodzie – pierwszym Polakiem był Henryk Jaskuła, który opłynął świat w 1980 r.

Z kolei w 2007 roku samotnie świat, również non stop, do tego trudniejszą trasą ze wschodu na zachód, opłynął Tomasz Lewandowski. Wcześniej i w międzyczasie wielu innych polskich żeglarzy płynęło dookoła świata różnymi trasami, jednak z zawijaniem do portu, a czasem przy współudziale innych osób.

Trasa Bartka wiedzie z zachodu na wschód. Najpierw Atlantyk, potem Ocean Indyjski, aż w końcu Pacyfik i następnie znów Atlantyk po pokonaniu najtrudniejszego z przylądków, czyli Hornu.

Żeglarz planuje powrócić do Gdańska latem przyszłego roku. Jedzenia ma na 14 miesięcy, wody na krócej, ale na pokładzie znajdują się dwie odsalarki.

Mogą Ci się również spodobać

Brak lokali blokuje realizację wyroków

Miasta potrzebują kilku lat, by dostarczyć mieszkanie pod najem socjalny swoim najuboższym mieszkańcom oraz ...

Prezydent Wrocławia: Duże miasto jest niczym transatlantyk

Trwa rywalizacja o inwestycje nowych firm, ale dzisiaj przede wszystkim gra toczy się o ...

PRL – niewygodne dziedzictwo

Połączenie nowohuckiego Muzeum PRL-u (w budowie) z Muzeum Krakowa (d. Muzeum Historyczne Miasta Krakowa) ...

Czyste Powietrze do przewietrzenia

Niefunkcjonalny program Czyste Powietrze może natrafić na kolejną przeszkodę – wstrzymanie unijnych dopłat na ...

Lubuskie świętuje 15 lat Polski w Unii Europejskiej

TEKST SPONSOROWANY: Pod hasłem „#LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość" województwo lubuskie rozpoczęło wielkie świętowanie ...