Święto Pieczarki odbywa się w Wielichowie już od 23 lat.
materiały prasowe

Aż 40 procent polskich pieczarek pochodzi z Wielkopolski.

21 maja w spotkaniu o mistrzostwo klasy B Pieczarka Wielichowo pokonała Ogrol Sielinko 3:1. Po tym zwycięstwie i hokejowym remisie 6:6 z Okoniem Sapowice w poprzedniej kolejce drużyna z Wielichowa zajmowała ósme miejsce w ligowej tabeli. Mimo szczerych chęci futbolowa Pieczarka nie ma szans na rozsławienie miasteczka na wielkich arenach sportowych na taką skalę, jak uczynił to przed laty urodzony tu mistrz olimpijski, długodystansowiec, Zdzisław Krzyszkowiak. Inaczej sprawy się mają z samym grzybem.

Wielichowo jest dzięki niemu nie tylko rozpoznawalne, ale wręcz nazywane „niekoronowaną stolicą polskiej pieczarki”. To tu w maju, od 23 lat, odbywa się Święto Pieczarki. Występy gwiazd oraz bogaty program specjalistyczny i festynowy ściągają do miasteczka w tych dniach ok. 10 tys. ludzi.

– Nie wyobrażam sobie Wielichowa bez pieczarek. Obecnie na terenie naszej gminy działa około 200 podmiotów, których działalność jest z nimi związana. Nie są to wyłącznie producenci, ale też firmy transportowe, dystrybutorzy i eksporterzy – mówi Honorata Kozłowska, burmistrz Wielichowa.

Trzy dekady temu produkcję pieczarek na terenie gminy uruchamiano w foliowych tunelach. Z czasem uprawy zaczęły pojawiać się wszędzie, gdzie się dało. Na początku była to produkcja sezonowa, dziś – dzięki zastosowaniu nowych technologii – w większości miejsc trwa przez cały rok.

Wielkopolskie zagłębie

– Nowych producentów nie przybywa. Duzi stają się więksi kosztem małych, korzystają z funduszy unijnych. Kredyt komercyjny nie wchodzi w grę – twierdzi dr Krystian Szudyga, prezes Stowarzyszenia Branży Grzybów Uprawnych.

Według niego tradycyjny model pieczarkarstwa wielkopolskiego ulega powoli zmianie. Drobne, rodzinne pieczarkarnie – tak typowe w krajobrazie okolic Wielichowa, Rakoniewic, Wolsztyna, Grodziska Wielkopolskiego, Leszna i innych miejscowości – zrobiły już swoje.

– Dziś producenci przyszłość branży widzą w dużych obiektach, zdolnych konkurować na rynku krajowym i zagranicznym. Możliwość łączenia się w grupy producenckie powinna umożliwić przetrwanie także tych setek drobniejszych, ale wymaga to dużego wysiłku organizacyjnego – przekonuje.

Z Wielkopolski, drugiego po Podlasiu regionu produkcji pieczarek, pochodzi 40 proc. polskiej produkcji tych grzybów. Dodatkowo, zlokalizowane tu zakłady przetwórcze – m.in. Bonduelle, Okechamp, Malpol, Łabimex – zaopatrują nie tylko krajowy rynek, ale też wiele rynków europejskich.

– Pieczarkarze z Podlasia przeżywają teraz trudny okres w związku z embargiem rosyjskim. Ze względu na swą lokalizację bazowali głównie na rynku wschodnim – mówi Adam Matuszewski, prezes spółki Grzybmar, sponsora drużyny Pieczarka Wielichowo, eksportującego ok. 200 ton pieczarek tygodniowo na rynki Unii Europejskiej. Niekorzystny wpływ embarga potwierdza dr Szudyga.

– Właśnie dla rynku rosyjskiego, przy wsparciu UE, powstało największe w Europie, supernowoczesne zagłębie pieczarkarskie. Mamy tam nowoczesne pieczarkarnie, wytwórnie podłoża, wytwórnie tzw. ziemi okrywowej, centra logistyczne i flotyllę ciężarówek do przewiezienia surowców i pieczarek. Trzeba było szukać nowych partnerów handlowych. To się udało i w eksporcie w zeszłym roku doszło jeszcze kilka tysięcy ton pieczarek – wyjaśnia.

Zadowoleni producenci

Polska, z roczną produkcją sięgającą ok. 300 tys. ton, jest pieczarkowym liderem w Europie. Ten rezultat zapewnia nam również trzecie miejsce w światowym rankingu producentów tych grzybów.

Według prezesa Stowarzyszenia Branży Grzybów Uprawnych w Polsce w ciągu roku sprzedaje się ponad 100 tys. ton pieczarek. Z perspektywy producenta, który dostaje średnio 4 złote za kilogram, polski rynek jest więc wart ok. 400 mln zł.

– W ubiegłym roku zanotowano przyrost spożycia na poziomie 13,5 proc., podczas gdy w Europie Zachodniej wyniósł on 2 proc. Dzięki kampaniom promocyjnym, imprezom branżowym, jak niedawno odbyte już 23. Święto Pieczarki w Wielichowie, rośnie także wiedza o walorach odżywczych i zdrowotnych pieczarki. Ale polskie pieczarkarstwo to przede wszystkim eksport – przekonuje dr Szudyga.

Jesteśmy największym europejskim eksporterem tych grzybów. Zaopatrujemy praktycznie cały Stary Kontynent, z wyjątkiem Portugalii i Ukrainy. Według danych Stowarzyszenia Branży Grzybów Uprawnych ubiegły rok był rekordowy pod względem eksportu. Poza granicami Polski sprzedano ponad 195 tys. ton świeżych pieczarek, a jeszcze w 2006 r. ich eksport nie przekraczał 100 tys. ton. W zeszłym roku wyeksportowaliśmy też prawie 8,5 tys. ton pieczarek konserwowanych i niemal 15,5 tys. ton mrożonych.

– Producenci byli zadowoleni z ubiegłorocznych wyników. Sprzedali to, co wyprodukowali. Nasycenie rynku jest jednak już spore, a to oznacza presję na ceny. Niestety, nie zmieniły się one od lat, a koszty rosną – szczególnie chodzi o płacę minimalną i pochodne. Wielu drobnych producentów nie ma alternatywy. Mimo spadającej opłacalności pozostają przy pieczarkach, licząc na dobre czasy, które już nie nadejdą – uważa dr Szudyga.

Według niego minimalna plantacja powinna mieć wielkość sześciu pomieszczeń po 500 mkw. W każdy metr trzeba włożyć ok. 1,5–2 tys. zł. Zwrotu poniesionych nakładów można spodziewać się najwcześniej po ośmiu latach.

Mogą Ci się również spodobać

Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami

Współpraca gmin, rozwój infrastruktury rowerowej oraz wykorzystanie kolei do obsługi komunikacyjnej aglomeracji to klucz ...

Wyzwolić energię osób niepełnosprawnych

Aż dziewięć zakładów aktywności zawodowej będzie wkrótce działać na Pomorzu Zachodnim. Dzięki temu region ...

Nieczystości nie są dobrze pilnowane

Sprawdzanie sposobu gromadzenia ścieków w zbiornikach bezodpływowych i ich opróżniania jest obowiązkiem gmin, który ...

Rynek w Jaworznie

Drogi w Jaworznie nie zbierają ofiar w ludziach

Przebudowali drogi i ludzie przestali ginąć. Dziś biegli ds. wypadków drogowych przyjeżdżają do Jaworzna, ...

Wizytówka miasta na ratuszowej wieży

Mają kilkaset, a czasem zaledwie kilka lat. Zegary na miejskich ratuszach. Nie tylko odmierzają ...