Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego polskie miasta zmuszone są walczyć o nowe tereny i co zagraża ich dalszemu rozwojowi.
- Czym grozi gminom utrata terytorium i jak bronią swojej niezależności przed większymi sąsiadami.
- Jak kluczowe zakłady przemysłowe i strategiczne inwestycje stają się kartą przetargową w sporach o granice.
- W jakich okolicznościach zmiana granic administracyjnych jest procesem technicznym, a nie polem bitwy.
– Granice Tczewa nie zmieniały się od ponad pół wieku i nie odpowiadają już dzisiejszym uwarunkowaniom. Miasto wykorzystało praktycznie wszystkie dostępne tereny rozwojowe – zarówno pod budownictwo mieszkaniowe, jak i działalność gospodarczą, usługi publiczne czy niezbędną infrastrukturę – zauważa Łukasz Brządkowski z Urzędu Miasta Tczew.
Ale Aleksandra Jahn, naczelnik Wydziału Administracyjnego Urzędu Gminy Tczew, mówi, że gmina jednoznacznie i konsekwentnie sprzeciwia się proponowanej zmianie granic.
– Gmina Tczew nie zgadza się na zmianę granic, gdyż prowadzi to do zmarnowania środków publicznych przeznaczonych na realizację trwających obecnie inwestycji, które po zmianie granic stracą sens. Chodzi o budowę przedszkola oraz rozbudowę i przebudowę szkoły – podkreśla Aleksandra Jahn.
Potrzebna przestrzeń do rozwoju miasta
To właśnie Tczew chce przejąć największy obszar mniejszego sąsiada. Miasto wystąpiło o włączenie blisko 1866 hektarów z gminy Tczew. Jak tłumaczą władze, obecne granice przestały odpowiadać rzeczywistości.
– Tereny są potrzebne m.in. pod nowe mieszkania, inwestycje gospodarcze, drogi, infrastrukturę komunalną, obiekty użyteczności publicznej oraz rozwój transportu. Poszerzenie granic pozwoliłoby także uporządkować planowanie przestrzenne. Obecny przebieg granicy jest w wielu miejscach niefunkcjonalny – przecina drogi, osiedla, tereny inwestycyjne, sieci infrastruktury technicznej, a nawet obszary powiązane ze sobą gospodarczo i komunikacyjnie – mówi Łukasz Brządkowski z Urzędu Miasta Tczew.
Czytaj więcej
Gminy podmiejskie korzystają na sąsiedztwie z miastem – z naszej infrastruktury, miejsc pracy, usług – a jednocześnie każdą naszą propozycję traktu...
Dodaje, że powoduje to problemy z zarządzaniem drogami, planowaniem inwestycji, utrzymaniem infrastruktury i skoordynowanym rozwojem całego obszaru.
Władze podkreślają także, że Tczew należy do najgęściej zaludnionych miast północnej Polski, dlatego bez nowych terenów jego dalszy rozwój będzie coraz trudniejszy. – Problem braku terenów rozwojowych nie zniknie wraz z jedną decyzją administracyjną. Nie można wykluczyć powrotu do tematu w kolejnych latach – zapowiada magistrat.
Zupełnie inaczej sytuację ocenia gmina Tczew. Samorząd stanowczo sprzeciwia się zmianom. – Zmiana granic nie może odbywać się kosztem jednej wspólnoty samorządowej i wbrew woli jej mieszkańców – podkreślają władze gminy.
Zdaniem samorządu przejęcie terenów oznaczałoby utratę dochodów, zagrożenie dla inwestycji w szkoły i przedszkola, problemy z komunikacją publiczną oraz zahamowanie rozwoju gminy.
W konsultacjach społecznych ponad 96 proc. uczestników opowiedziało się przeciw zmianie granic. Gmina zarzuca też władzom miasta sposób prowadzenia całej procedury.
Jak podkreśla, o planowanym rozpoczęciu procesu została poinformowana zaledwie dwa dni wcześniej, i to za pośrednictwem mediów społecznościowych. – Jesteśmy zwolennikami współpracy między samorządami, jednak współpraca powinna opierać się na partnerstwie i wzajemnym poszanowaniu granic oraz interesów obu jednostek samorządu terytorialnego – zaznacza Aleksandra Jahn.
Suwerenność i granice gminy są nienaruszalne
Równie gorący spór trwał między Częstochową a gminą Poczesna. Miasto chciało przejąć około 580 hektarów, przede wszystkim teren związany ze składowiskiem odpadów w Sobuczynie. – To ważna zmiana, która wzmocni bezpieczeństwo gospodarki odpadami, zwiększy potencjał inwestycyjny miasta oraz stworzy warunki do powstawania nowych miejsc pracy – przekonywał Włodzimierz Tutaj, rzecznik częstochowskiego magistratu.
Miasto podkreślało, że dzięki zmianie będzie mogło samodzielnie zarządzać strategicznym terenem, rozwijać inwestycje i utrzymać stabilne koszty gospodarowania odpadami.
Argumentowało również, że pozwoli to spełniać coraz bardziej wymagające normy środowiskowe, uniknąć wysokich kar za niewywiązywanie się z ustawowych poziomów odzysku i recyklingu oraz ograniczyć wzrost opłat za odbiór odpadów dla mieszkańców.
Czytaj więcej
Nie ustajemy w pracach nad rozwojem miasta. Trzeba pamiętać, że silniejszy ośrodek centralny oddziałuje także na okolicę, więc to również korzyść d...
Jednak gmina Poczesna nie zamierza oddawać ani hektara. Zdaniem władz gminy utrata terenów oznaczałaby ograniczenie dochodów, zahamowanie rozwoju oraz mniejsze możliwości finansowania inwestycji drogowych, społecznych i oświatowych.
Samorząd przypominał również wyniki referendum, w którym wzięła udział ponad połowa uprawnionych, a ponad 99 proc. z nich opowiedziało się przeciw przyłączeniu terenów gminy Poczesna do Częstochowy.
Samorząd gminy Poczesna zorganizował nawet protest przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów. Przygotowano analizy ekonomiczne i prawne. Prowadzono także rozmowy z Częstochową, które nie zakończyły się porozumieniem.
Poczesna nie zgadza się na jakiekolwiek zmiany terytorialne. – Stanowisko władz Poczesnej pozostaje spójne, twarde i niezmienne od samego początku – suwerenność i granice gminy są nienaruszalne – podkreśla Robert Kępa, zastępca wójta gminy Poczesna.
Miasto chciało przejąć puławskie Azoty
Około 1070 hektarów chciało przejąć miasto Puławy. Chodziło przede wszystkim o tereny związane z Zakładami Azotowymi. Rada Gminy Puławy wydała w tej sprawie negatywną opinię. W konsultacjach społecznych udział wzięło ponad sześć tysięcy mieszkańców, z czego niemal 99 proc. opowiedziało się przeciw zmianom.
Samorząd gminy wiejskiej argumentował, że sporny teren przynosi gminie około 6,4 mln zł dochodów rocznie, a jego utrata oznaczałaby ograniczenie inwestycji oraz wsparcia dla lokalnych organizacji. Podkreślał również, że właśnie na tym obszarze planowana jest strategiczna dla Unii Europejskiej inwestycja związana z separacją pierwiastków ziem rzadkich.
Negatywne stanowisko wobec planowanej zmiany wyraził także zarząd Grupy Azoty Zakłady Azotowe „Puławy”, wskazując m.in. na ryzyko zakłócenia planowanych inwestycji oraz wzrostu podatków i opłat.
Gmina zwracała także uwagę na wyraźny kontrast w wynikach konsultacji. U niej frekwencja przekroczyła 51 proc., natomiast w mieście Puławy wyniosła niespełna 1,4 proc.
Robią porządek na mapie
Znacznie mniej emocji budziły natomiast zmiany proponowane na Śląsku. Rybnik chciał przejąć zaledwie 6,12 ha z gminy Czerwionka-Leszczyny. – Przyczyną zmiany granic administracyjnych nie jest chęć powiększania terenu jednej jednostki kosztem sąsiedniej, lecz regulacja granic – wyjaśnia Joanna Kluba z rybnickiego magistratu.
Czytaj więcej
Zaskakujące dane GUS o dochodach Polaków. W czołówce znalazło się Podlasie, a część tradycyjnie uważanych za bogate regionów wypadła z pierwszej pi...
Podobnie sprawę widzą w Czerwionce-Leszczynach. – Proponowana zmiana nie jest postrzegana jako „rozbiór”, lecz ma na celu uporządkowanie stanu prawnego i faktycznego w zakresie przebiegu granicy administracyjnej w odniesieniu do istniejącej infrastruktury drogowej – przekazała Hanna Piórecka-Nowak z tamtejszego urzędu. Pozytywne stanowiska wydały wszystkie zainteresowane samorządy, a konsultacje nie przyniosły żadnych uwag mieszkańców.
Podobny charakter miała sprawa Żor, które chciały przejąć z gminy Suszec zaledwie 0,65 ha. – Proponowana zmiana ma charakter porządkujący i techniczny – wyjaśnia Agnieszka Piecha z Urzędu Miasta Żory. Chodzi o to, by cała droga znalazła się w granicach jednego samorządu, co ma ułatwić jej utrzymanie i remonty. W tym przypadku również konsultacje zakończyły się poparciem dla zmian.
Zmiany granic już przyjęte
Zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z 29 lipca zmienią się granice: m.in. Rybnika i gminy Czerwionka-Leszczyny, Nowego Sącza i Starego Sącza, a gmina Mielno przejmie miejscowość Łazy z gminy Sianów. Od 1 stycznia 2028 r. swoją powierzchnię kosztem gminy Czerwionka-Leszczyny zwiększy Częstochowa, a Żory przejmą część gminy Suszec.
Powierzchnia miasta Puławy się nie zmieni. – Ostatni rok to dla naszej społeczności bez wątpienia trudny okres, pełen obaw o przyszłość gminy, jej stabilność finansową i dalszy rozwój. Był to też ważny sprawdzian naszej determinacji i solidarności. Z nieskrywaną radością mogę teraz przyznać, że mieszkańcy gminy Puławy zdali go celująco – napisał w mediach społecznościowych Kamil Lewandowski, wójt gminy Puławy.
Od początku 2027 r. 12 wsi zyska prawa miejskie.