Samorządy walczą z kosztami miejskiej komunikacji

Coraz droższe bilety albo cięcia w rozkładach jazdy – samorządowcy będą zmuszeni do podejmowania trudnych decyzji, które będą budzić złość pasażerów. adam woźniak

Publikacja: 22.02.2023 11:34

W Gdańsku wyższe ceny za przejazdy komunikacją miejską zaczną obowiązywać od kwietnia

W Gdańsku wyższe ceny za przejazdy komunikacją miejską zaczną obowiązywać od kwietnia

Foto: shutterstock

W tym roku koszty funkcjonowania miejskiej komunikacji dalej będzie podnosić wysoka inflacja, drogie paliwa i rosnące płace. Fala podwyżek cen biletów, jaka przetoczyła się przez miasta w 2022 r., nie załatała dziur w budżetach miejskich spółek przewozowych. W rezultacie w tym roku pasażerowie będą musieli jeszcze głębiej sięgnąć do kieszeni.

Nowe ceny biletów autobusowych mają być kluczowym punktem najbliższej sesji Rady Miasta w Białymstoku, gdzie przejazd z biletem normalnym miałby kosztować 5 zł – o 1 zł więcej niż obecnie, natomiast ulgowym 2,5 zł. To nie wszystko, bo zdrożeć mają wszystkie rodzaje biletów, i to znacząco. 60-minutowy kosztowałby 7 zł zamiast 5 zł, weekendowy zdrożałby z 24 zł do 31 zł, miesięczny do 130 zł, podczas gdy teraz płaci się za niego o 30 zł mniej. Jeszcze większe podwyżki dotyczyłyby biletów okresowych na okaziciela. Według serwisu białystokonline.pl obecnie taki bilet kosztuje 40 zł, ale ma zdrożeć o 300 proc., do 120 zł.

Czytaj więcej

Najbardziej zakorkowane miasta świata. Łódź w czołówce

Według władz miasta podwyżkę wymusza inflacja oraz gwałtowny wzrost cen paliw. Według wiceprezydenta Zbigniewa Nikitorowicza skumulowany wskaźnik inflacji za lata 2020–2022 sięgnął 30 proc., a podwyżka cen biletów pozwoliłaby zmniejszyć o ok. 20 mln finansową dziurę w budżecie spółek komunikacyjnych, sięgającą 100 mln zł.

W Gdańsku wyższe ceny za przejazdy komunikacją miejską zaczną obowiązywać od kwietnia. – Mamy 77-proc. wzrost ceny energii i 49-proc. wzrost ceny paliwa w porównaniu do stycznia 2022 r. Wysoka inflacja wymaga również, żeby kierowcy i motorniczowie otrzymali godziwe wynagrodzenie za swoją pracę – tłumaczył w styczniu Piotr Borawski, wiceprezydent Gdańska.

Podwyżka jest powiązana z uruchomieniem nowego systemu mobilnych płatności Fala. Pasażer, wsiadając do pociągu, autobusu, tramwaju czy trolejbusu, nie będzie zobowiązany do posiadania tradycyjnego biletu – będzie musiał mieć przy sobie jedynie specjalny identyfikator, który pozwoli systemowi go rozpoznać.

Miesięczny bilet na wszystkie środki miejskiego transportu w Gdańsku będzie kosztował 117 zł (obecnie 109 zł), co daje dzienny wydatek 3,9 zł zamiast obecnych 3,63 zł. Fala będzie wymagać przyłożenia karty lub smartfonu do czytnika przy wsiadaniu i wysiadaniu z pojazdu. Kto nie zechce skorzystać z takiego rozwiązania, zapłaci miesięcznie 130 zł, czyli 4,3 zł dziennie.

Podwyżki w kolejnych miastach są kwestią czasu, bo samorządowcy są bez wyjścia: albo bilety będą droższe, albo część tramwajów i autobusów zostanie w zajezdniach. W Krakowie forsowana przez prezydenta Jacka Majchrowskiego podwyżka stawek miała być wprowadzona z początkiem lutego, ale radni się sprzeciwili. Planowano wprowadzenie droższych biletów miesięcznych – do 119 zł z 80 zł w przypadku biletu sieciowego, a na jedną linię do 82 zł z 54 zł, co miało przynieść dodatkowe wpływy szacowane na 30–50 mln zł rocznie, zależnie od frekwencji.

Jak podało Radio Kraków, skutkiem pozostawienia obecnych cen mogą być ograniczenia w rozkładach jazdy. Łukasz Franek, dyrektor krakowskiego Zarządu Transportu Publicznego, ostrzegł, że bez wskazania źródeł dodatkowych pieniędzy wiosną zajdzie konieczność radykalnego przycięcia obsługi transportem zbiorowym.

Na takie kroki już w ubiegłym roku decydowała się część samorządów, a teraz dołączają kolejne. W Poznaniu z końcem stycznia zredukowano częstotliwość kursowania tramwajów, podobny zabieg wprowadzono w ubiegłym miesiącu w Lublinie. Z mniej popularnych kursów zrezygnowała Gdynia, choć w tym roku udało się zwiększyć budżet na komunikację o kilkanaście milionów złotych.

Tymczasem równolegle z drożejącymi paliwami i energią rosną kolejne koszty – wynagrodzeń kierowców i motorniczych. Na rynku pracy coraz bardziej ich brakuje, więc presja na podwyżki płac staje się coraz silniejsza. Półtora tygodnia temu na niskie płace i złe warunki pracy poskarżyli się przed ratuszem pracownicy Miejskich Zakładów Autobusowych w Warszawie.

Kilkudziesięciu kierowców i motorniczych brakuje w Szczecinie, co skutkuje odwoływaniem i mniejszą częstotliwością kursów. Trudna sytuacja jest w Poznaniu, gdzie potrzeby kadrowe mają sięgać co najmniej 70 kierowców i 50 motorniczych.

W tym roku koszty funkcjonowania miejskiej komunikacji dalej będzie podnosić wysoka inflacja, drogie paliwa i rosnące płace. Fala podwyżek cen biletów, jaka przetoczyła się przez miasta w 2022 r., nie załatała dziur w budżetach miejskich spółek przewozowych. W rezultacie w tym roku pasażerowie będą musieli jeszcze głębiej sięgnąć do kieszeni.

Nowe ceny biletów autobusowych mają być kluczowym punktem najbliższej sesji Rady Miasta w Białymstoku, gdzie przejazd z biletem normalnym miałby kosztować 5 zł – o 1 zł więcej niż obecnie, natomiast ulgowym 2,5 zł. To nie wszystko, bo zdrożeć mają wszystkie rodzaje biletów, i to znacząco. 60-minutowy kosztowałby 7 zł zamiast 5 zł, weekendowy zdrożałby z 24 zł do 31 zł, miesięczny do 130 zł, podczas gdy teraz płaci się za niego o 30 zł mniej. Jeszcze większe podwyżki dotyczyłyby biletów okresowych na okaziciela. Według serwisu białystokonline.pl obecnie taki bilet kosztuje 40 zł, ale ma zdrożeć o 300 proc., do 120 zł.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Z regionów
Marszałek województwa śląskiego: Naszą wizytówką będzie przemysł zielonych technologii
Z regionów
W miastach powstają nowe wybiegi dla psów
Z regionów
Jak samorządowcy wspierają działkowców. Powstają siłownie i place zabaw
Z regionów
W Sokółce powstaje biblioteka z miejscem do robienia sobie selfie
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Z regionów
Wybory do Parlamentu Europejskiego: Dopilnuj, żebyś był w spisie
Materiał Promocyjny
Problem sukcesji w polskich firmach będzie narastał