– Mamy wątpliwości czy system jest szczelny i sprawiedliwy społecznie, dlatego ponad dwa miesiące temu ogłosiliśmy abolicję śmieciową. Prosimy, żeby do 31 sierpnia zweryfikować oświadczenia. Czasem brak prawdziwych danych to nieuwaga. Po przeanalizowaniu uzupełnionych deklaracji, będziemy wiedzieli, ile dokładnie osób jest w systemie i jaka w Kielcach powinna obowiązywać stawka za odbiór śmieci – mówi Agata Wojda, wiceprezydent Kielc.

Najpierw apele…

Jak mówią kieleccy urzędnicy system gospodarki odpadami jest bardzo kosztowny, składa się na niego wiele elementów m.in. opłata dla firmy odbierającej odpady, opłata za składowanie śmieci, utrzymanie Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów czy edukacja ekologiczna.

CZYTAJ TAKŻE: Opłata za śmieci może być niższa. Sejm się zgodził

– Koszty jego utrzymania ponoszą wszyscy producenci śmieci, czyli wszyscy mieszkańcy Kielc. Wpływy muszą bilansować się z wydatkami – podkreśla zastępczyni prezydenta Kielc Agata Wojda.

W Kielcach liczba osób, które powinny uiszczać opłaty jest ustalana na podstawie oświadczeń mieszkańców. To oni zgłaszają, ile osób zamieszkuje daną nieruchomość. Obecnie w systemie gospodarki odpadami w Kielcach zarejestrowanych jest około 157 tysięcy mieszkańców. Miasto szacuje, że nawet 20 tys. osób nie płaci za odbiór odpadów.

Stąd pomysł na abolicję śmieciową. Od czerwca do końca sierpnia, mieszkańcy, którzy zaniżyli liczbę osób w gospodarstwie domowym, bądź wcale nie płacą za odbiór odpadów mogą to ujawnić.

Weryfikacji zgłoszeń można dokonywać w swojej spółdzielni mieszkaniowej lub u zarządcy wspólnoty. Mieszkańcy domków jednorodzinnych oraz przedsiębiorcy deklaracje śmieciowe składają bezpośrednio w Urzędzie Miasta Kielce.

Miasto cały czas prowadzi kampanię informacyjną na temat abolicji śmieciowej. – Staramy się docierać do wszystkich przez naszą stronę internetową, media oraz poprzez spółdzielnie i zarządców wspólnot mieszkaniowych. Przekazaliśmy ponad 1200 plakatów z informacją, gdzie należy składać deklaracje oraz gdzie szukać pomocy przy ich wypełnieniu. Zachęcamy wszystkie spółdzielnie, żeby odebrały od nas plakaty – mówi Aneta Boroń, p.o. dyrektora Wydziału Gospodarki Komunalnej i Środowiska UM Kielce.

A potem kontrole

Dwa tygodnie temu plakaty informacyjne zostały rozwieszone na Osiedlu Bocianek i już przyniosły efekty.

– Do tej pory zgłosiło się 70 osób, które chciały sprawdzić dane i już zarejestrowaliśmy kilkanaście osób, których do tej pory nie było w systemie. Na naszym osiedlu wiele mieszkań jest wynajmowanych. W październiku wrócą do Kielc studenci, dlatego przypominamy właścicielom lokali, żeby zgłaszali do nas swoich najemców. Apeluję do wszystkich mieszkańców Bocianka, ale też innych kieleckich osiedli o przyłączenie się do akcji i uzupełnienie danych teraz bez konsekwencji – apeluje Paweł Kubicki, Prezes Zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej Bocianek.

CZYTAJ TAKŻE: Dla kogo tańszy wywóz śmieci? Nie tylko duże rodziny

Na przełomie sierpnia i września władze Kielc udostępnią zarządcom wspólnot i spółdzielniom mieszkaniowym system, do którego wprowadzą aktualne dane o liczbie osób, które powinny ponosić opłaty za odbiór odpadów. Wtedy możliwe będzie porównanie ich ze stanem sprzed abolicji śmieciowej.

Od września zgłoszone dane będą weryfikowane przez Urząd Miasta Kielce oraz Straż Miejską, która będzie mogła dokonać w tym zakresie kontroli. W przypadku podania nieprawdziwych danych Straż Miejska może nałożyć mandat w wysokości do 500 zł. – Mamy bazy danych i systemy, które możemy porównać i znaleźć osoby, które zgłosiły nieprawdziwe informacje – mówi prezydent Agata Wojda.

Dzięki abolicji nie spada liczba mieszkańców

Kielce nie są jedynym miastem, które w tym roku zdecydowało się na tzw. abolicję śmieciową. Podobne rozwiązanie wprowadziły na początku roku władze Bochni. Obowiązywała od 1 stycznia do 31 marca.

– Celem abolicji było zmobilizowanie mieszkańców do złożenia nowych deklaracji odpowiadających stanowi faktycznemu liczby zamieszkałych osób – mówi Andrzej Koprowski z Urzędu Miasta Bochnia.

Zapewnia, że władze miasta są zadowolę z efektów abolicji. – Dzięki niej została wstrzymana tendencja spadkowa wykazywana w ilości zamieszkałych os ób na terenie miasta Bochni, oraz pozyskaliśmy także mieszkańców, którzy dotychczas nie byli objęci opłatą za gospodarowanie odpadami komunalnymi – mówi Andrzej Koprowski.

Podkreśla, że mieszkańcom, w stosunku do których są wątpliwości co do danych zawartych w złożonych przez nich deklaracjach o wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi, wysyłane są wezwania do złożenie wyjaśnień. A w sytuacji, gdy one okażą się nieskuteczne, wówczas kontrolę przeprowadza straż miejska.

-W głównej mierze stosujemy instrument w postaci kontroli straży miejskiej. Mieszkańcom, u których zostały one przeprowadzone zostały nałożone mandaty karne w wysokości od 50 zł do 500 zł mówi urzędnik z Bochni.

Abolicja także w lubuskiej Szprotawie. Jak podaje urząd miasta weryfikacja deklaracji śmieciowych wykazała, że w części nieruchomości zaniżana jest liczba zamieszkujących tam osób.

Dlatego, aby zapewnić wszystkim mieszkańcom j gminy uczciwe zasady uiszczania opłaty za odbiór śmieci ruszył pilotażowy program Gov Tech, dzięki któremu w prosty sposób ustalona zostanie faktyczna ilość osób zamieszkujących daną nieruchomość.

– Rozpoczynamy od trzymiesięcznej akcji informacyjnej, podczas której każdy mieszkaniec będzie miał możliwość zweryfikowania złożonych deklaracji i ich ewentualną korektę. Po tym terminie, właściciel nieruchomości, dla której wprowadzone zostały nieprawdziwe dane, będzie musiał zapłacić podatek śmieciowy trzy lata wstecz wraz z odsetkami – zapowiada Mirosław Gąsik, burmistrz miasta.

Jego zdaniem to uczciwe rozwiązanie wobec mieszkańców rzetelnie płacących za śmieci, którzy tak naprawdę zmuszani są pokrywać również koszty wywozu śmieci za osoby notorycznie uchylające się od płacenia.

Urzędnicy ze Szprotawy uważają, że aplikacja Gov Tech to skuteczny mechanizm, który weryfikuje prawdziwość śmieciowych deklaracji, analizując informacje z dostępnych baz danych, tj. bazy meldunkowej, bazy osób pobierających dodatki mieszkaniowe, liczby uczących się dzieci, pobieranych zasiłków czy zużycia wody.