Jak Polska rowerowo wypada na tle innych krajów UE?
Polska dobrze wykorzystała fundusze strukturalne UE w celu poprawy infrastruktury rowerowej w niektórych częściach kraju. Jestem pod szczególnym wrażeniem projektu usprawniającego połączenia Kościerzyny z resztą województwa pomorskiego poprzez nowy, najnowocześniejszy węzeł komunikacyjny. Po ukończeniu będzie łączyć autobusy i pociągi z możliwością transportu osobistego, np. rowerem. Kluczową częścią projektu było utworzenie ścieżek rowerowych prowadzących do nowego węzła. Jednak tego typu ulepszenia nie są wdrażane jednakowo w całym kraju, więc nie mogę powiedzieć, że Polska przyspieszyła ich wprowadzanie w sposób, w jaki zrobiły to inne kraje. Polska postawiła sobie za cel budowę lub znaczną modernizację 1800 km infrastruktury rowerowej w latach 2021–2027. Jest to drugi co do wielkości cel spośród wszystkich państw członkowskich UE, ustępujący jedynie Włochom.
Byłoby miło zobaczyć teraz krajową strategię rowerową wyznaczającą drogę do zwiększenia liczby rowerzystów w całym kraju.
Czy krajowe strategie rowerowe dały prawdziwy impuls do zmian w krajach, które je uruchomiły? Co taka strategia powinna zawierać w swojej modelowej formie?
Krajowa strategia pokazuje, że rząd poważnie podchodzi do ruchu rowerowego. Może określić ambicje i konkretne działania mające na celu osiągnięcie tych ambicji. W tym sensie jest to bardzo ważne.
Jednak samo posiadanie strategii nie da impulsu do zmian – musi być ujęte w budżecie i zawierać jasne obowiązki i działania. A co najważniejsze, należy to kontynuować.
Czasami wspomina się, że przejście na rower przynosi realne zmiany w krajach w innych obszarach, m.in. mniejsze obciążenie służby zdrowia, redukcja emisji itp. Czy moda na jazdę rowerem rzeczywiście znajduje w jakiś pośredni sposób odzwierciedlenie w innych statystykach UE?
Nie jestem w stanie podać ogólnych danych obrazujących wpływ jazdy na rowerze na gospodarkę. Różne badania wskazują jednak na oszczędności. W raporcie Europejskiej Federacji Cyklistów za 2018 r. wskazano globalne korzyści w wysokości 150 mld euro rocznie (a wiemy, że obecnie więcej osób jeździ na rowerze niż w 2018 r.). Z tej kwoty około 90 mld euro to pozytywne efekty zewnętrzne dla środowiska, zdrowia publicznego i systemu mobilności.
Dla porównania, w następnym roku opublikowaliśmy badanie, w którym oszacowaliśmy koszty zewnętrzne zmotoryzowanego transportu drogowego na 800 mld euro rocznie.
Aby podać tylko jeden przykład korzyści na poziomie krajowym: Belgia zgłosiła, że korzystanie z roweru w tym kraju zapobiega co roku 1294 przedwczesnym zgonom. Pozwala także uniknąć emisji 137 717 ton CO2. Prowadzi to do całkowitych oszczędności w kosztach społecznych wynoszących 8,44 mld euro.
Chciałabym również wspomnieć o wpływie produkcji rowerów, która staje się coraz bardziej interesująca dla gospodarki UE. W 2022 r. w UE wyprodukowano łącznie 14,7 mln rowerów, co oznacza wzrost o 29 proc. w porównaniu z latami 2012–2022. Polska jest piątym co do wielkości producentem, Portugalia jest największa.
Na jakie wsparcie UE mogą liczyć kraje i samorządy, które zdecydują się na promocję dwóch kółek wśród mieszkańców?
Komisja Europejska wspiera finansowo ruch rowerowy za pośrednictwem różnych programów UE, w tym Funduszu na rzecz Klimatu Społecznego, Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, Funduszu Spójności, Europejskiego Funduszu Rolnego na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich, Instrumentu Wsparcia Technicznego oraz Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności. To same państwa członkowskie decydują, jak wykorzystać te fundusze i czy nadać priorytet jeździe na rowerze – do czego je zachęcam. Aby dać wyobrażenie o finansowaniu już zapewnionym w ramach tylko jednego programu: w latach 2014–2020 w nowe i odnowione ścieżki rowerowe i chodniki zainwestowano prawie 2 mld euro ze środków polityki spójności
Pani jeździ do pracy rowerem w Brukseli?
Chciałabym móc odpowiedzieć, że jeżdżę do pracy codziennie, ale nie zawsze mi się to udaje. Nie wynika to z braku infrastruktury – mieszkam pod Brukselą, 12 km od biura, i prawie całą drogę mogę pokonać, jadąc po wydzielonej ścieżce rowerowej. I wiem, ze pracuje ze mną wiele osób, które każdego dnia wskakują na rower i jadą do pracy – niezależnie od pogody i pory roku. Obiecałam koleżankom i kolegom, że co najmniej raz w tygodniu zostawię samochód w domu – i na razie tego się trzymam, ale mam nadzieją, że z czasem zamienię te proporcje i raz w tygodniu zostawię rower w domu.
Natomiast patrząc na Brukselę, w której pracuję od prawie 20 lat, widzę ogromną zmianę i ułatwienia dla rowerzystów dzięki nowej infrastrukturze, wydzielonych i oznakowanych ścieżkach rowerowych – i coraz większej popularności poruszania się rowerami, nie tylko w tygodniu, ale także w weekendy. Dotyczy to także kierowców, którzy nauczyli się dzielić drogę z rowerzystami w sposób bezpieczniejszy dla tych ostatnich. Nie jest jeszcze idealnie, ale na pewno jest dużo lepiej niż kiedyś.
A czy rower to dobry pomysł na wakacje?
Najlepszy! Od kilku lat w sierpniu spędzam osiem-dziesięć dni, podróżując na rowerze po jednym z krajów unijnych. Ponieważ nie jeżdżę na rowerze intensywnie, wybieram zwykle trasy niezbyt trudne (i niezbyt górzyste…), czasem śpiąc pod namiotem, czasem śpiąc w hotelach. Za każdym razem uderza mnie, jak łatwo jest takie wakacje zorganizować – i jak łatwo jest dostosować długość trasy i intensywność do tego, czy chcemy w danym dniu poleniuchować nad brzegiem Dunaju, czy przejechać cztery mosty i przepłynąć pięć promami miedzy Wyspami Alandzkimi.
No i rowerem trafiamy do małych miasteczek czy lokalnych atrakcji przyrodniczych, przez które pewnie przemknęlibyśmy samochodem czy pociągiem bez zwrócenia na nie najmniejszej uwagi. Z roweru wszystko wygląda inaczej – i ładniej.