Rząd zezwolił czasowo rozporządzeniem na sprzedaż gorszej jakości węgla, w domyśle: spalanie go. Decyzja ta tworzy bałagan prawny, bowiem jest jawnie sprzeczna z uchwałami antysmogowymi samorządów, które z kolei wynikają ze stosownej ustawy (teoretycznie nadrzędnej wobec rozporządzenia). Innymi słowy – tam, gdzie obowiązują uchwały, a chodzi o 14 województw, gorszym węglem i tak nie będziemy mogli palić. No chyba że uda się zmusić samorządowców do, przejściowego choćby, złagodzenia uchwał.

Uchwały do zmiany

Rozporządzenie Ministerstwa Klimatu i Środowiska weszło w życie 28 czerwca, na okres 60 dni. Zawiesza ono stosowanie norm jakości węgla spalanego w domach. Na mocy rozporządzenia można sprzedawać gorszy, bardziej zanieczyszczony asortyment. Aby te zmiany mogły się zmaterializować, konieczna jest liberalizacja uchwał antysmogowych.

W dwóch województwach – małopolskim i łódzkim – były już pierwsze próby złagodzenia takich uchwał – na razie bez powodzenia.

Zdaniem naszych rozmówców złagodzenie norm stoi w sprzeczności z uchwałami antysmogowymi, które powstały na mocy obowiązujących ustaw. Ministerstwo Klimatu i Środowiska odsyła jednak do samorządów, tłumacząc, że uchwały antysmogowe uchwalane są na podstawie ustawy – Prawo ochrony środowiska. – To akty prawa miejscowego przyjmowane przez władze samorządów województw – podkreśla ogólnikowo resort. Określają one m.in. rodzaje lub jakość paliw dopuszczonych do stosowania lub których stosowanie jest zakazane na danym obszarze czy też wymagania techniczne dla instalacji, w których następuje spalanie paliw – i to w tym względzie, zdaniem MKiŚ, samorządy mogą zmienić prawo.

Właśnie. Dotychczas takie ograniczenia lub zakazy zostały wprowadzone przez sejmiki 14 województw. Realizacja postanowień uchwał antysmogowych jako aktów prawa miejscowego jest nadzorowana przez władze samorządowe. – Administracja rządowa nie ma wpływu na zakres wymagań wprowadzanych w takich uchwałach oraz na działania kontrolne dotyczące spełniania tych wymagań, prowadzone przez organy samorządowe – wskazuje biuro prasowe MKiŚ.

Prawo wzajemnie się wykluczające

Tomasz Urynowicz, radny Sejmiku Województwa Małopolskiego, związany z Porozumieniem, podkreśla, że obniżenie norm jakości paliw stałych stoi w sprzeczności z dążeniem do uzyskania czystego powietrza.

– Takie decyzje, i dodatkowo podejmowane przez samorządy inicjatywy na rzecz „rozluźnienia” uchwał antysmogowych, w praktyce są działaniem uniemożliwiającym eliminację kopciuchów, którą od kilku lat firmuje sam rząd – uważa.

Wskazuje, że dzisiaj można mieć nawet bezklasowy piec węglowy, aby dostać dofinansowanie. – Kopciuchy jednak mogą spalać wszystko, w tym także śmieci. I do tego mogą zacząć służyć w sytuacji, kiedy cena węgla jest rekordowa – mówi.

Istnieje także obawa o naruszenie zapisów ustawy o ochronie środowiska. Ochrona środowiska jest obowiązkiem władz publicznych. Ustawa – Prawo ochrony środowiska mówi wprost, że władze publiczne wspierają działania obywateli na rzecz ochrony i poprawy stanu środowiska. A jakość powietrza w Polsce jest najgorsza w całej UE.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Dla przykładu do 31 grudnia 2022 r. w całym woj. małopolskim powinny zostać wyeliminowane kopciuchy. I co zrobi przeciętny Kowalski, który chciał teraz wymienić swój piec na gazowy czy pelet? Zdaniem Urynowicza będzie czekał na decyzję polityków.

– Jest wysp wniosków ws. uchwał antysmogowych w sejmikach województw, zmierzających do złagodzenia zapisów uchwał i przesunięcia terminów ich wejścia w życie. W walce o czyste powietrze obserwujemy dzisiaj demobilizację struktur publicznych, ale także samych mieszkańców, i wreszcie marnotrawstwo środków publicznych – uważa Urynowicz.

Co więcej, przypomina on, że TSUE zawiesił wobec Polski postępowanie dotyczące łamania przez nasz kraj dyrektyw dot. ochrony środowiska, dotyczących jakości powietrza.

– Narażamy się na ryzyko odmrożenia tego postępowania. Cały program naprawy, dzięki któremu mieliśmy oddalić od siebie ryzyko nałożenia kar i poprawić jakość powietrza, staje pod dużym znakiem zapytania. Chodzi o logikę zmian w polskich przepisach, powołanie programu „Czyste powietrze”, zmiany w prawie ochrony środowiska i wzmocnienie roli samorządu i instytucji kontrolnych – alarmuje.

– Decyzje dotyczące powrotu do węgla stoją w jasnej sprzeczności z obowiązującymi normami środowiskowymi w Polsce. Tworzymy różne porządki prawne, sprzeczne ze sobą. A w obliczu decyzji Ministerstwa Klimatu i Środowiska ustawa o ochronie środowiska – w zakresie ochrony powietrza i uchwał smogowych – będzie de facto martwa – konkluduje.

Zmiany na dłużej?

Zdaniem lidera Polskiego Alarmu Smogowego Andrzeja Guły efektem tego typu działań może być utrata jednego ze źródeł finansowania programu „Czyste powietrze”.

Chodzi o unijne środki z Krajowego Planu Odbudowy. Warunkiem ich przyznania Polsce jest podwyższenie norm jakości węgla, a my tego nie robimy – ba, wręcz je obniżamy. – W efekcie około 3 mld euro może nam przejść koło nosa. Nie chodzi o to, aby podwyższać standardy jeszcze przed tym trudnym sezonem grzewczym. Jednak działanie w odwrotnym kierunku może skutkować utratą środków z Krajowego Planu Odbudowy, potrzebnych choćby do transformacji budynków. To demontowanie systemu, który był budowany przez ostatnie kilka lat – mówi szef Polskiego Alarmu Smogowego.

Mimo wątpliwości resort uspokaja, że wprowadzona regulacja jest czasowa i obowiązuje przez okres 60 dni.

– Następnie przeprowadzona zostanie analiza sytuacji społeczno-gospodarczej i na podstawie jej wyników podjęte zostaną dalsze decyzje w tym zakresie – argumentuje biuro prasowe MKiŚ.

Nieoficjalnie jednak dowiadujemy się, że w obliczu niedoboru węgla na rynku zawieszenie – wszystko na to wskazuje – zostanie przedłużone. Wyższe normy mogą wrócić, jeśli pojawi się większa podaż węgla na rynku. Jednak obecnie się na to nie zanosi.