Wybór Katowic na miasto gospodarza prestiżowej imprezy, 11. edycji Światowego Forum Miejskiego WUF11, to nie przypadek?

Absolutnie nie! Oczywiście usilnie o to zabiegaliśmy, ale na pewno w podjęciu decyzji pomogła kwestia transformacji, jaką przeszło miasto Katowice. Udało się nam odejść od gospodarki opartej na przemyśle ciężkim i wydobyciu węgla, przekształcić się w kreatywne, nowoczesne miasto usług, kultury i spotkań. UN Habitat, agenda ONZ ds. urbanizacji i osiedli miejskich, organizator Światowego Forum Miejskiego, uznaje transformację Katowic za jedną ze wzorcowych.

Dlaczego?

Bo obyło się bez dużych kosztów społecznych. Zmiany, które następowały, nie miały wpływu na wzrost zróżnicowania społecznego w mieście. Nie powstały dzielnice biedy, co zdarza się na świecie przy tak głębokiej transformacji miast. Oczywiście zróżnicowanie dochodowe zawsze istnieje, ale w Katowicach w ostatnich latach nie wzrosło radykalnie.

Proszę wyjaśnić, jak można zamknąć kopalnie, by nie spowodowało to dużego wzrostu bezrobocia?

Przede wszystkim staraliśmy się stworzyć nowe miejsca pracy, na początek w branży deweloperskiej, budowlanej. Bo w przypadku górników najprostsze jest przekwalifikowania się na budowlańców. Wbrew pozorom tzw. działalność górnicza pod ziemią nie polega wyłącznie na wydobywaniu węgla, ale przede wszystkim na kwestiach budowlanych np. związanych z zabezpieczaniem wyrobisk, budową chodników itp. Oczywiście zależało nam też na miejscach pracy w sektorze usługowym, zaczęliśmy od prostszych usług outsorcingowych, typu call center. Dziś branża nowoczesnych usług biznesowych jest już w Katowicach mocno rozwinięta, mamy działalność na o wiele wyższym poziomie, od usług księgowych prowadzanych zdalnie po firmy z branży IT ze światowej czołówki, choćby takie jak IBM. Pomogły też rządowe działania pomocowe dla górników odchodzących z zawodu, w tym programy odpraw. Górnicy mogli je wykorzystać, zainwestować w nowy start, np. we własny biznes.

Czytaj więcej

Prezydent Olsztyna: rząd rozdał pieniądze „swoim” samorządom

Czy katowicka transformacja jest już zakończona?

Generalnie transformacja nigdy nie jest procesem skończonym, podobnie jak cała polityka miejska, o której rozmawialiśmy podczas WUF w Katowicach. Wciąż pojawiają się nowe wyzwania, na które trzeba reagować i to w sposób odpowiedni do lokalnej specyfiki, bo przecież nie ma gotowych wzorców i schematów możliwych do wdrożenia wszędzie i w każdym czasie. W przypadku Katowic zarządzanie zmianą wpisało się już zresztą w nasze DNA, naszą miejską naturę. Dla przykładu, zbilansowana gospodarka to i usługi, i produkcja, ale Katowice nie mają zbyt dużo terenów pod inwestycje, a zwłaszcza takich które można przeznaczyć na inwestycje produkcyjne. Ale udało się nam rozwiązać ten problem. Skoro mamy to szczęście, że jesteśmy jednym z miast Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, to warto wykorzystać efekty synergii i potencjału specjalnych stref ekonomicznych, które działają w różnych obszarach naszej metropolii.

A czy Katowice są już miastem w pełni zielonym, wolnym od węgla jako źródła energii?

Nie ukrywam, że wciąż korzystamy z energii tradycyjnej podobnie jak połowa Europy, czy dwie trzecie naszego globu. Mamy świadomość, że odejście od węgla kamiennego jest wcześniej czy później nieuniknione, i krok po kroku wycofujemy się z energii węglowej zwłaszcza w obszarze ciepłownictwa. Ale do finału jeszcze daleko. To nie jest zmiana, którą uda się wprowadzić z dnia na dzień.

Hasło WUF11 to „miasta dla lepszej przyszłości”. Pana zdaniem, „lepszej”, to znaczy jakiej?

Dobre miasto to jednocześnie miejsce oferujące wysoką jakość życia mieszkańcom, jak i rozwijające się w sposób zrównoważony. Zgodnie z opracowaniami ekspertów, obecnie mamy 17 celów zrównoważonego rozwoju, np. w zakresie ochrony środowiska, gospodarki, edukacji, czy wyłączenia społecznego. To bardzo dużo działań w różnych obszarach, ale w Katowicach możemy pochwalić się realizacją wielu elementów zrównoważonego miasta.

Myślenie o przyszłości wymaga strategicznego planowania, inwestycji już dziś…

I to jest szczególne wyzwanie. Bo trzeba czasami podejmować trudne decyzje, które mają za zadanie zmienić oblicze miasta w przyszłości, a które jednak nie do końca znajdują zrozumienie wśród mieszkańców w teraźniejszości. Przykładowo z takim przypadkiem mieliśmy do czynienia w Katowicach, gdy rozpoczynała się, jeszcze za prezydentury Piotra Uszoka, realizacja projektu budowy siedziby Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia i Międzynarodowego Centrum Kongresowego, na terenach po zlikwidowanej kopalni „Katowice”. Wówczas budowę NOSPR popierało 4 proc. mieszkańców, a MCK, w którym obecnie odbywają się tak wielkie wydarzenia kongresowe jak WUF, zaledwie 2 proc. Mimo to udało się przekonać lokalną społeczność do tego pomysłu, a dziś bez powstałej w ten sposób Strefy Kultury w ogóle nikt nie wyobraża sobie miasta Katowic.

Czytaj więcej

Światowe Forum Miejskie: Początek realizacji polityki miejskiej

A jaką wizję Katowic kreśli prezydent Krupa? Jakie widzi największe wyzwania?

Podstawową osią dla mnie jest działanie wokół trzech filarów. Punktem wyjścia jest zapewnienie dobrze płatnych miejsc pracy. Katowice to silna marka w oczach przedsiębiorców – chętnie tu otwierają swoje biura. Składa się na to wiele czynników, takich jak np.: dostęp do wykwalifikowanej kadry, doskonała lokalizacja i rozbudowany system wsparcia. Dziś mówimy o potencjale naukowym, gospodarczym i infrastrukturalnym całej metropolii. Działania te stwarzają naturalny klimat dla przedsiębiorców, którzy chętnie otwierają swoje biura w Katowicach – tym samym tworząc nowe miejsca pracy dla naszych absolwentów. Dzisiaj rozwój miasta oparty jest na nowoczesnych technologiach. Stąd pomysł na kolejną dużą transformację, czyli przemianę terenów po kopalni Wieczorek w hub gamingowo-technologiczny. Hybrydowy projekt zakłada zagospodarowanie budynków należących do nieaktywnej kopalni, a także budowę nowego zaplecza. W tym założeniu odzwierciedla udaną rewitalizację Strefy Kultury i nową siedzibę Muzeum Śląskiego. W portfolio hubu mają znaleźć się między innymi: wynajem powierzchni biurowych i coworkingowych, usługi korzystania ze współdzielonej infrastruktury, wynajem studiów telewizyjnych i nagrań, laboratoria, zaplecze infrastruktury IT, sale konferencyjne i pomieszczenia edukacyjne oraz usługi towarzyszące firmom zatrudniającym setki pracowników. Liczę na to, że podobnie jak powstanie Strefy Kultury, tak i ten projekt mocno wpłynie na ożywienie miasta.

Pozostałe filary?

Jednocześnie inwestujemy w bazę mieszkaniową oraz czas wolny. Tylko takie działania mogą sprawić, by młodzi ludzie chcieli po studiach rozpoczynać karierę w naszym mieście, a później zakładać rodziny. Oprócz tego czekają na nas inne wyzwania. Walka o lepszej jakości powietrze, przekonywanie ludzi do wybierania bardziej ekologicznych niż samochód środków transportu, zmiana polityki energetycznej. Kierowanie miastem wymaga dużej elastyczności i umiejętności szybkiego podejmowania decyzji. Pokazała to pandemia Covid-19 czy wojna na Ukrainie. Chociaż wydaje nam się, że sytuacja jest stabilna, to z dnia na dzień wszystko może się zmienić, a plany na bieżąco muszą być modyfikowane.

Jak kosztowana będzie realizacja tych przedsięwzięć dla budżetu miasta?

Według wstępnych wyliczeń realizacja hubu ma pochłonąć ok. 600 mln zł. Do tego konieczny jest stały rozwój miasta i realizacja innych zadań, o których wspominałem. To są ogromne koszty. Pewne komplikacje w realizacji zadań powoduje to, że zmienia się system podatkowy, a tak naprawdę to właśnie z podatków miasto ma środki na inwestycję. Mam jednak nadzieję, że uda nam się pozyskać na ten cel środki unijne. Jesteśmy w trakcie rozmów, aby otrzymać dofinansowanie na budowę hubu.

Czytaj więcej

Więcej pociągów na Śląsku. Będą dodatkowe tory przez aglomerację katowicką

Na ile niedofinansowanie samorządów, zwłaszcza dużych miast w ostatnich latach, osłabia wasz potencjał rozwojowy?

Wybitny politolog Benjamin Barber mówił, że to właśnie samorządowcy potrafią działać w wielu obszarach o wiele szybciej i skuteczniej niż państwa. Natomiast jeśli dorzuca się nam zadań przy jednoczesnym ograniczaniu środków, to jest to prosta droga do marginalizacji prezydentów, którzy zamiast zarządzać miastami będą nimi administrować.

A czy lepsza przyszłość miasta wymaga także pewnych poświęceń i wyrzeczeń ze strony mieszkańców, np. ograniczenia korzystania z samochodów osobowych dla ochrony klimatu albo zgody na wyższe ceny produktów ekologicznych?

Oczywiście, że tak. Ale najważniejsze jest to, by w sposób racjonalny uświadomić mieszkańcom, że działamy dla naszego wspólnego dobra. Na szczęście społeczeństwo jest coraz bardziej wydedukowane. Coraz więcej osób zdaje sobie na przykład sprawę z tego, jak szkodliwe dla naszego zdrowia jest oddychanie złej jakości powietrzem. Dzięki tej świadomości pewne zmiany jest łatwiej przeprowadzić.

Jaką najważniejszą myśl, naukę czy ideę wyniósł pan ze spotkań podczas WUF11?

Zmiany są potrzebne. Nie możemy się ich bać, chociaż taka jest nasza natura. Nie lubimy tego, co nowe i nieznane. Nie możemy jednak tkwić cały czas w tym samym miejscu. Żyjemy w specyficznych czasach. Coraz więcej wiemy o otaczającym nas świecie. Jesteśmy w stanie przewidzieć skutki pewnego rodzaju nawyków i działań w przyszłości. Stoimy u progu wielkich zmian, dlatego potrzebne są odważne decyzje. Decyzje, które sprawią, że wszystkim nam będzie się żyło lepiej.