Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego, mimo rosnących nakładów na remonty, kolejki po mieszkania komunalne wciąż się wydłużają.
  • Jakie strategie – od programu „Mieszkanie za remont” po budowę nowych osiedli – stosują samorządy.
  • Czym charakteryzuje się polityka mieszkaniowa w największych metropoliach, a z czym mierzą się mniejsze ośrodki.
  • Które działania mają największy potencjał, by trwale rozwiązać problem deficytu mieszkań komunalnych.

W większości dużych miast na mieszkanie czeka się od kilku miesięcy do nawet kilku lat, a liczba chętnych wielokrotnie przewyższa liczbę dostępnych lokali. Samorządy próbują ratować sytuację remontami pustostanów, budową nowych mieszkań i wykorzystaniem środków z Banku Gospodarstwa Krajowego, ale skala potrzeb wciąż jest większa niż możliwości.

Kraków: potrzeby rosną szybciej niż liczba mieszkań

Kraków od lat zmaga się z jednym z najdroższych rynków nieruchomości w Polsce. W tej sytuacji mieszkania komunalne stają się dla wielu mieszkańców jedyną alternatywą wobec kosztownego najmu lub zakupu własnego lokalu. Miasto dysponuje obecnie około 15 tys. mieszkań, z czego ponad 10,8 tys. stanowią lokale komunalne. To zaledwie niewielki ułamek całego rynku mieszkaniowego. Aby otrzymać lokal, trzeba spełnić kryteria dochodowe, nie posiadać prawa do innego mieszkania oraz być związanym z Krakowem. Mimo spełnienia wszystkich warunków na przydział często czeka się trzy, a nawet cztery lata.

Krakowski magistrat próbuje zwiększyć liczbę dostępnych mieszkań przede wszystkim poprzez remont pustostanów. W tym roku przeznaczono na ten cel rekordowe 18 mln zł, co pozwoli odnowić ponad 400 lokali. Równocześnie miasto wskazało trzy lokalizacje, gdzie w przyszłości mogłoby powstać ponad 250 nowych mieszkań komunalnych. Na razie nie podano jednak terminów rozpoczęcia inwestycji.

Czytaj więcej

Prawie 10 mln zł na mieszkania. Kraków rusza na zakupy do deweloperów

– Dużym zainteresowaniem cieszy się program „Mieszkanie za remont". W tegorocznej edycji o 180 mieszkań ubiegało się aż 1280 osób. Program pozwala wynająć lokal po preferencyjnym czynszu w zamian za przeprowadzenie remontu na własny koszt – informuje Jan Machowski z Wydziału Komunikacji Społecznej krakowskiego magistratu. Chociaż program pomaga odzyskiwać pustostany, ma też swoje ograniczenia. Koszt prac często sięga kilkudziesięciu tysięcy złotych, więc rozwiązanie to nie jest dostępne dla osób w najtrudniejszej sytuacji finansowej.

Miasto chce również rozwijać Społeczną Inicjatywę Mieszkaniową, która ma zwiększyć liczbę mieszkań dla osób z tzw. luki czynszowej – zarabiających zbyt dużo na lokal komunalny, ale zbyt mało, by kupić mieszkanie lub wynająć je na wolnym rynku. Kolejnym pomysłem na zwiększenie komunalnego zasobu lokali jest wykup gotowych mieszkań (zarówno z rynku pierwotnego, jak i deweloperskiego) z przeznaczeniem na lokale komunalne. Miasto poszukiwało głównie lokali o powierzchni od 30 do 50 mkw., które są gotowe do zamieszkania. Przyjmowanie ofert zakończyło się 15 lipca.

Warszawa i Łódź: największe zasoby, ale potrzeby również ogromne

Pod względem liczby mieszkań komunalnych zdecydowanie wyróżniają się Warszawa i Łódź. Warszawa posiada ponad 80 tys. lokali komunalnych, jednak pod koniec 2025 roku na pomoc mieszkaniową oczekiwały tam 2283 gospodarstwa domowe. Co ciekawe, ponad połowę stanowiły osoby mieszkające już w zasobie miasta, które ubiegały się o poprawę swoich warunków mieszkaniowych.

Stolica konsekwentnie inwestuje w nowe budynki oraz remonty pustostanów. Od 2018 roku pozyskała na ten cel ponad 507 mln zł z Funduszu Dopłat BGK, Rządowego Funduszu Rozwoju Mieszkalnictwa i Krajowego Planu Odbudowy. – Zapewniamy niezbędne nakłady na remonty pustych lokali oraz podejmujemy wszelkie działania, które skracają czas rozpatrywania wniosków o pomoc mieszkaniową – podkreśla Marzena Gawkowska, rzeczniczka stołecznego ratusza.

Czytaj więcej

Nawet 100 tys. zł na nowe ogrzewanie. Ale nie wszystkie miasta są równie hojne

Równie imponującym zasobem dysponuje Łódź (ponad 36 tys. mieszkań komunalnych). Miasto prowadzi jednocześnie szeroko zakrojony program remontów pustostanów oraz buduje nowe osiedla komunalne. W 2026 roku zaplanowano remont 500 mieszkań, a kolejne inwestycje przy ulicach Pabianickiej, Skierniewickiej i Młynarskiej mają przynieść następne setki lokali.

Stawiają na TBS i remonty

Jednym z najbardziej aktywnych samorządów jest Wrocław. Miasto posiada około 28,5 tys. mieszkań komunalnych, a aktywnych pozostaje ponad 3700 wniosków o ich przydział. Średni czas oczekiwania na wpisanie na listę uprawnionych wynosi około dwóch lat. W ubiegłym roku przydzielono 649 mieszkań.

Nowe lokale pochodzą z trzech źródeł – odzysku mieszkań po dotychczasowych najemcach, remontów ponad 1100 miejskich budynków oraz inwestycji realizowanych przez TBS Wrocław. W trzech najbardziej zaawansowanych projektach powstanie prawie 400 mieszkań przeznaczonych do realizacji zadań gminy.

Michał Guz z wrocławskiego magistratu podkreśla: „Prowadzimy remonty zasobu komunalnego na największą skalę w powojennym Wrocławiu”. I dodaje, że rozwój TBS, SIM Wrocław oraz Społecznej Agencji Najmu ma zwiększyć ofertę stabilnego najmu i skrócić czas oczekiwania na mieszkania komunalne.

Większość miast korzysta z tych samych narzędzi

Choć poszczególne miasta różnią się wielkością zasobów, ich strategie są bardzo podobne. Katowice rozwijają współpracę z Towarzystwem Budownictwa Społecznego (KTBS), wynajmując od KTBS całe budynki i przekazując mieszkania mieszkańcom. – Wynajmowanie przez miasto mieszkań od KTBS i ich dalsze udostępnianie mieszkańcom na zasadach komunalnych jest nowym elementem polityki mieszkaniowej Katowic – mówi Dariusz Czapla z katowickiego magistratu.

Lublin dysponuje około 9 tys. mieszkań komunalnych, ale na lokal czeka około 300 rodzin, a średni czas oczekiwania wynosi około sześciu lat. Miasto prowadzi obecnie kilka dużych inwestycji – budowę 99 mieszkań przy ul. Wrońskiej, 121 mieszkań przy ul. Królowej Bony oraz przygotowuje kolejne przedsięwzięcia realizowane przez TBS „Nowy Dom”.

Czytaj więcej

Gdy odjechał ostatni autobus. Najpoważniejsze wyzwania dla rozwoju lokalnego

Gdańsk, który posiada ponad 16,6 tys. mieszkań komunalnych; stawia na odzysk lokali, ich modernizację oraz zakupy mieszkań na rynku. Z kolei Szczecin zrezygnował z wieloletnich list oczekujących i prowadzi nabory ofertowe dwa razy w miesiącu. Miasto rozwija jednocześnie programy „Mieszkanie za remont”, „Nowy Dom” oraz rozwiązania skierowane do studentów, seniorów czy wychowanków pieczy zastępczej.

W Toruniu średni czas oczekiwania na mieszkanie wynosi cztery–pięć lat, natomiast osoby oczekujące na lokale socjalne po wyrokach eksmisyjnych czekają nawet ponad dziesięć lat. Odpowiedzią ma być budowa kolejnych 584 mieszkań do 2029 r..

Mniejsze ośrodki mają podobny kłopot

Problemy dużych metropolii nie różnią się znacząco od sytuacji mniejszych samorządów. Olsztyn posiada 3536 mieszkań komunalnych, Zakopane 415, Zamość 1748, a Białystok niespełna 4 tys. lokali. We wszystkich przypadkach dominują podobne działania – odzyskiwanie mieszkań po dotychczasowych najemcach, remont pustostanów oraz przygotowanie nowych inwestycji z wykorzystaniem środków BGK.

– Głównie odzyskujemy mieszkania po opuszczeniu przez dotychczasowych najemców i remontujemy pustostany. Zdecydowaliśmy też o kupnie lokali na rynku – podkreśla Patryk Pulikowski z olsztyńskiego magistratu. Z kolei Mateusz Pajek z Zakopanego wskazuje, że miasto kupuje nowe działki pod budowę mieszkań komunalnych i aktywnie poszukuje zewnętrznego finansowania.

W Wieloletniej Prognozie Finansowej Białegostoku ujęta została budowa 3 budynków mieszkalnych na osiedlu Bema. – W ramach tej inwestycji powstanie łącznie 394 lokali mieszkalnych – informuje Agnieszka Błachowska z biura prasowego prezydenta Białegostoku.

Bez nowych inwestycji problem nie zniknie

Analiza sytuacji w największych polskich miastach prowadzi do jednego wniosku – samorządy korzystają dziś praktycznie z tego samego zestawu narzędzi. Remontują pustostany, budują mieszkania komunalne i społeczne, rozwijają współpracę z TBS oraz SIM, a także sięgają po środki z Banku Gospodarstwa Krajowego, KPO i funduszy europejskich.

Nie oznacza to jednak, że problem został rozwiązany. Programy takie jak „Mieszkanie za remont” pomagają odzyskać część pustostanów, ale często wymagają od przyszłych najemców dużych nakładów finansowych. Remonty poprawiają wykorzystanie istniejącego zasobu, lecz nie zwiększają liczby mieszkań w tempie odpowiadającym rosnącemu zapotrzebowaniu.

Największą szansą na trwałą poprawę wydaje się budowa nowych mieszkań komunalnych i społecznych. – Dopóki liczba nowych lokali będzie rosła wolniej niż liczba osób ubiegających się o pomoc mieszkaniową, mieszkanie komunalne pozostanie dobrem deficytowym, a wieloletnie kolejki będą codziennością w większości polskich miast – podkreśla Jan Machowski z krakowskiego magistratu.