Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie korzyści dla zasobu komunalnego płyną z zakupu lokali na rynku pierwotnym.
- Na czym polega ewolucja polityki mieszkaniowej Krakowa i do kogo jest skierowana.
- Dlaczego Warszawa i Poznań mają odmienne strategie powiększania zasobów mieszkaniowych.
Władze Krakowa chcą zwiększyć liczbę mieszkań komunalnych nie poprzez budowę, lecz zakupy na rynku pierwotnym.
– W budżecie miasta na ten rok zaplanowano kwotę 9 750 678 zł na zakup lokali mieszkalnych z rynku pierwotnego i powiększenie zasobu mieszkaniowego miasta w ramach zadania „Pozyskiwanie lokali mieszkalnych i nieruchomości zabudowanych” – mówi Patrycja Piekoszewska z krakowskiego magistratu.
Na milionowych zakupach u deweloperów
Poszukiwane są mieszkania o powierzchni od 30 do 50 mkw. w Krakowie, które zasilą mieszkaniowy zasób gminy i będą służyć realizacji miejskiej polityki mieszkaniowej. – Nabycie lokali pozwala na szybkie powiększenie gminnego zasobu mieszkaniowego w nowym budownictwie. Lokale są nabywane w stanie wykończonym i wyposażonym, co umożliwia ich szybkie przeznaczenie na pomoc mieszkaniową – dodaje Patrycja Piekoszewska.
Po zakupie mieszkań miasto wystąpi do Banku Gospodarstwa Krajowego o bezzwrotny grant z Funduszu Dopłat, który może pokryć 50 proc. kosztów nabycia.
Czytaj więcej
Łódź uruchomi własną Społeczną Agencję Najmu. Podobne rozwiązania z powodzeniem funkcjonują już m.in. w Gdańsku, Poznaniu czy Krakowie.
Dla samorządu oznacza to możliwość szybkiego zwiększenia liczby dostępnych mieszkań bez konieczności prowadzenia wieloletnich inwestycji budowlanych. Zakup gotowych lokali pozwala bowiem na ich niemal natychmiastowe włączenie do zasobu komunalnego.
To nie pierwszy raz, gdy Kraków kupuje mieszkania od deweloperów. Dziesięć lat temu miasto nabyło 18 lokali. W 2017 r. Kraków kupił osiem mieszkań za niemal 2 mln zł. Rok później miasto nabyło kolejne dziewięć lokali za 2,1 mln zł.
Zmiana krakowskiej polityki mieszkaniowej
Dlaczego miasto kupuje lokale na rynku pierwotnym? Jak przyznają urzędnicy, polityka mieszkaniowa Krakowa istotnie się zmieniła. – Miasto odchodzi od modelu opartego wyłącznie na gospodarowaniu istniejącym zasobem komunalnym i coraz większy nacisk kładzie na rozwój narzędzi wspierających dostęp do mieszkań dla osób o niskich i umiarkowanych dochodach, zwłaszcza młodych mieszkańców oraz osób znajdujących się w luce czynszowej – tłumaczy Patrycja Piekoszewska.
Przypomina, że samorząd uczestniczy w realizacji inwestycji oferujących lokale o preferencyjnych czynszach, m.in. przy ul. Padniewskiego. Kraków przygotowuje również wielorodzinne osiedla miejskie przy ul. Dekerta i Wielickiej. Do 2030 r. ma tam powstać około 400 mieszkań.
Miasto podkreśla, że rozwój budownictwa komunalnego i społecznego ma być jednym z elementów odpowiedzi na rosnące ceny mieszkań oraz problemy z dostępnością lokali dla osób o niższych dochodach. – Projekty te mają łączyć funkcję mieszkaniową z wysokimi standardami urbanistycznymi, energooszczędnością, dostępnością dla osób z niepełnosprawnościami oraz dostępem do terenów zielonych – mówi Patrycja Piekoszewska.
Dodatkową zachętą do rozwoju budownictwa społecznego jest dostępne finansowanie z BGK, które może pokryć nawet 80 proc. kosztów inwestycji.
Poznań próbował, Warszawa na razie nie kupuje
Okazuje się, że nie tylko Kraków rozważał zakupy mieszkań na rynku komercyjnym. Takie rozwiązanie zastosowano kilka lat temu w Poznaniu. W 2021 r. miasto nabyło osiem lokali w trzech budynkach o powierzchni od 35 do 85 mkw. – Mieszkania były elementem umowy zamiany oraz darowizny – mówi Miłosz Paszkier. Dodaje, że w planach miasta na lata 2026-2028 nie przewidziano podobnych transakcji.
Czytaj więcej
Mimo rządowego wsparcia, na razie wielkiego przełomu w samorządach nie widać. Wyjście z kryzysu mieszkaniowego to proces, który potrwa jeszcze lata.
Mieszkań od deweloperów nie kupuje również Warszawa, która rozwija swój zasób poprzez inwestycje realizowane przez miejskie jednostki i spółki TBS. Nie wyklucza jednak takich działań w przyszłości. – Nie wykluczamy nabycia mieszkań lub innych nieruchomości, które po modernizacji mogłyby zwiększyć zasób mieszkań miejskich – przekazało biuro prasowe stołecznego ratusza.
Warszawscy urzędnicy podkreślają, że miasto jest przede wszystkim zainteresowane małymi mieszkaniami, ponieważ większość oczekujących na lokale komunalne to gospodarstwa jedno- i dwuosobowe. Jednocześnie właśnie takie lokale najłatwiej sprzedać na rynku, dlatego deweloperzy nie są zainteresowani oferowaniem ich miastu.
Ratusz zaznacza również, że warunkiem zakupu byłaby atrakcyjna cena. Na warszawskim rynku mieszkaniowym jest to jednak trudne ze względu na ograniczoną liczbę działek i wysoki popyt.