Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak nowe metody badawcze ujawniają rzeczywistą, często niedoszacowaną, liczbę mieszkańców.
- Które regiony Polski starzeją się w najszybszym tempie, zmieniając demograficzną mapę kraju.
- Dlaczego rosnące zróżnicowanie wewnątrz regionów staje się większym wyzwaniem niż ogólna depopulacja.
- Jakie strategie, od współpracy międzygminnej po nowe modele usług, mogą być odpowiedzią na zmianę demograficzną.
Na to, by dane ludnościowe były aktualne i użyteczne zwracają uwagę samorządowcy przy rozmowach z rządem na temat ewaluacji reformy dochodów JST. Liczba mieszkańców i ich struktury wiekowej są z kolei niezbędne do prowadzenia polityki rozwojowej. Dla samorządów liczba mieszkańców jest podstawą do organizacji transportu publicznego, miejsc w żłobkach, przedszkolach, szkołach czy domach pomocy społecznej, określenia potrzeb zdrowotnych mieszkańców, czy zaplanowania infrastruktury drogowej.
Unia Metropolii Polskich zwróciła właśnie uwagę na różnicę pomiędzy danymi dotąd podawanymi (wynikającymi ze spisów powszechnych i meldunków) a ostatnim badaniem eksperymentalnym GUS „Liczba osób przebywających w Polsce na podstawie tzw. śladów życia – stan na 31.12.2025 r.”. Zdaniem korporacji jest to dowód na niedoszacowanie liczby mieszkańców największych miast. I choć GUS „poprosił” w komunikacie z badań o nieporównywanie eksperymentalnych danych z oficjalnymi danymi o ludności publikowanymi przez urząd, to trudno, by tego nie robiły samorządy.
Czytaj więcej
Choć z roku na rok liczba dzieci w przedszkolach spada, samorządy na razie raczej nie likwidują placówek, a przede wszystkim zmniejszają liczbę odd...
Z szacunków UMP wynika, że Wrocław okazał się miastem z największym procentowym niedoszacowaniem liczby mieszkańców. Różnica pomiędzy badaniem eksperymentalnym a bilansem ludności to ok. 115 tys. osób (mieszka tam prawie 788 tys. osób). Korporacja oszacowała, że różnice w liczbie mieszkańców dla miast członków UMP wynoszą od 4 proc. dla Białegostoku do 17 proc. właśnie dla Wrocławia.
Zestarzeliśmy się jako społeczeństwo szybciej niż nam się wydawało
Jednak ostatnie badanie GUS pokazuje przede wszystkim, jak mocno zmieniła się struktura mieszkańców Polski, jak postępuje starzenie się wielu regionów oraz jak nieliczną grupą stają się dzieci. Z szacunków „Życia Regionów” na podstawie tych badań wynika, że osoby dojrzałe i starsze (ponad 60-letnie) stanowią ponad 35 proc. mieszkańców w ponad 30 gminach. W trzech gminach powiatu hajnowskiego w woj. podlaskim (Czeremcha, Czyże, Dubicze Cerkiewne) są to przynajmniej cztery na dziesięć osób. Równie dużo starszych osób mieszka na terenach wiejskich w gminie Kleszczele. Wysoki jest udział osób starszych także w gminach Mielnik i Orla na Podlasiu, ale także w Opatowcu w woj. świętokrzyskim czy w Ciechocinku w woj. kujawski-pomorskim.
Najbardziej „młode” (czyli z najmniejszym udziałem osób 60+) są społeczności: Lesznowoli, Ząbek (woj. mazowieckie), Kleszczewa i Komornik (woj. wielkopolskie) oraz Kobierzyc na Dolnym Śląsku.
Tylko w 73 gminach (ok. 3 proc.) odnotowano większy odsetek dzieci do lat 14 niż osób 60+, a w 47 gminach (niespełna 2 proc.) udziały te były podobne. W Białowieży, Krynicy Morskiej, Głownie, Dubiczach Cerkiewnych, Wodzisławiu, Busku-Zdroju Strykowie, Opatowcu, Końskich, Międzyzdrojach, Mielnie, Karpaczu, Polanicy-Zdroju, Końskich, Nałęczowie czy Głownie dzieci stanowią mniej niż jedną dziesiątą mieszkańców. Tylko w pięciu gminach: Sierakowicach, Przodkowie, Stężycy i Borzytuchomie (woj. pomorskie) oraz w Słopnicy (woj. małopolskie) dzieci do lat 14 stanowią ok. 23 proc. mieszkańców.
Agata Mróz, doradca z Zespołu Analiz Procesów Społecznych Polskiego Instytutu Ekonomicznego, przypomina, że obecnie jesteśmy najszybciej starzejącym się społeczeństwem w Europie. – Musimy nauczyć się mądrze zarządzać tą zmianą społeczną – podkreśla. Uważa, że ważne jest to, by samorządy umiały ze sobą współpracować i wspólnie realizować usługi publiczne. – Doświadczenia innych krajów pokazują, że oszczędności wynikające z takiej praktyki są często wykorzystywane na poprawienie jakości takich usług – tłumaczy. I dodaje, że można się także zastanowić nad tym, czy część gmin lub gmin i powiatów (tych najmniej licznych) mogłaby zostać zwolniona z oferowania niektórych usług publicznych. – Taka zasada – asymetrycznej demokracji – stosowana jest w różnych krajach, np. w Hiszpanii – podkreśla ekonomistka.
Jej zdaniem, bez względu na ocenę samorządów, pozytywną zmianą było wprowadzenie kategorii potrzeb finansowych zamiast dotychczasowych części subwencji ogólnej do systemu finansowego jednostek samorządu terytorialnego. – Samorządy po roku funkcjonowania reformy mają zastrzeżenia do konstrukcji tego rozwiązania, ale zasada jest dobra. Jest jedną z metod sprzyjających zarządzaniu finansami JST przy obecnych zmianach ludnościowych – podkreśla.
Powiększają się różnice rozwojowe w regionach
Monika Stanny, profesor w Instytucie Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN, przypomina, że tak jak udało się w Polsce doprowadzić dzięki polityce spójności do wyrównania różnic pomiędzy województwami, tak wzrosło zróżnicowanie rozwojowe wewnątrz regionów. – I to jest znacznie poważniejszy problem i poważniejsze wyzwanie niż zmniejszająca się liczba ludności Polski. Spadek liczby ludności sam w sobie nie jest jeszcze katastrofą. Jest ona wówczas, gdy instytucje, usługi i gospodarka lokalna nie potrafią się do tej zmiany dostosować. Można mieć mniejszą społeczność, ale dobrze zorganizowaną, z dostępem do transportu, lekarza, opieki i pracy – tłumaczy ekonomistka.
Z danych wynika, że choć na wschodzie kraju najwięcej jest gmin i powiatów, w których mieszka najwięcej osób starszych, to obecnie szybciej „starzeją” się społeczności na zachodzie Polski.
Czytaj więcej
Dla samorządów najpoważniejsze wyzwania demograficzne związane są z wydatkami. W perspektywie dwóch dekad dotyczyć będą też dochodów. Depopulacja,...
Dodatkowym czynnikiem, który znacząco zmienia strukturę wiekową w regionach są migracje wewnętrzne. Osiedlanie się młodych ludzi w gminach sąsiadujących z wielkimi miastami, opuszczenie przez nich miasteczek i wsi położonych daleko od centrum. To powoduje, że coraz bardziej zróżnicowana jest sytuacja i jakość życia na terenach wiejskich.
Monika Stanny uważa, że wieś w Polsce nigdy nie była tak różnorodna jak obecnie. Różnice wynikają z kilku istniejących równocześnie i od wielu lat przyczyn. – Zjawiska demograficzne nigdy nie dzieją się nagle, to nie jest katastrofa klimatyczna, gwałtowna burza, czy ziemia, która się osunęła. To są procesy rozłożone na wiele lat. Przez długi czas demografia była niezauważana, była tłem dla polityki rozwoju, obecnie jest głównym jej uwarunkowaniem – zaznacza.
– Do początku lat dziewięćdziesiątych wieś była względnie jednolita, rozwijała się na innych zasadach i w innym tempie niż miasto. Rolnictwo nie jest już dominującą podstawą lokalnych gospodarek, a źródła utrzymania mieszkańców wsi coraz częściej mają charakter pozarolniczy. Proces ten przebiega jednak w różnym tempie i z różną siłą. Obecnie inną funkcję pełnią i inaczej rozwijają się tereny wiejskie położone blisko miast, a inaczej od nich oddalone, położone na obrzeżach województw. Pierwsze stają się miejscami do życia dla ludzi młodych i w średnim wieku, którzy wyprowadzają się na rozlewające się obrzeża miast, w drugich zmniejsza się liczba mieszkańców oraz zmienia ich struktura wiekowa: wyjeżdżają młodzi, zostają starsi – dodaje prof. Stanny.
Współpraca a nie walka o mieszkańców
Największe różnice rozwojowe dotyczą dziś jakości życia rozumianej jako dostęp do usług publicznych lub jego brak, w tym do dostępnego transportu publicznego, mieszkalnictwa, edukacji, opieki społecznej i medycznej.
– W Polsce co czwarte sołectwo nie ma połączenia transportowego z miejscowością, która jest siedzibą gminy – mówi prof. Stanny. Zwraca uwagę, że rozwój jest możliwy nawet w sytuacji, w której liczba mieszkańców maleje. Największym jednak wyzwaniem dla administracji centralnej i samorządowej jest zrozumienie natury zmian ludnościowych i stosowanie adekwatnych do niej mechanizmów rozwojowych.
– W Europie rzadziej stosowane jest łączenie gmin czy najmniejszych jednostek lokalnych, częściej rozwija się między nimi współpraca. Samorządowcy zamiast „walczyć o mieszkańców” mogą tak skonstruować pomysł na rozwój, by był spójny lub uzupełniający koncepcję z sąsiadujących gmin – twierdzi. Jako przykład podaje trzy gminy z Pomorza Środkowego, w których w jednej postawiono na infrastrukturę sportową (halę), w drugiej na kulturalną, a w trzeciej wybudowano kryty basen.