Nauczycieli brakuje, a mimo to resort chce zwalniać

Zwolnienie ok. 100 tys. nauczycieli w ciągu dwóch–trzech lat zapowiedział minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek. Powód? Niż demograficzny. Ale redukcje nie obejmą raczej największych polskich miast.

Publikacja: 03.01.2023 10:39

Szkoły w dużych miastach nie odczują mocno nadcho- dzącego niżu demografi- cznego

Szkoły w dużych miastach nie odczują mocno nadcho- dzącego niżu demografi- cznego

Foto: shutterstock

Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek w czwartek był gościem Radia Zet. – Wchodzi potężny niż demograficzny, zwłaszcza do szkół średnich, i to będzie powodowało, że nauczycieli będzie tam za dużo. Trzeba przygotować rozwiązania, które pozwoliłyby im na odejście na emeryturę – mówił. Dodał, że w 2023 r. jeszcze nikogo nie będzie zwalniać, ale w 2024 r. proces redukcji ruszy. Pytany o to, kto powinien się najbardziej obawiać zwolnienia, minister odpowiedział, że „wszyscy nauczyciele”. – Mniej przychodzi dzieci, to jest mniej WF-u, biologii, chemii, polskiego, fizyki – wyliczał Czarnek.

Tymczasem w wielu polskich miastach brakuje nauczycieli. W Warszawie na początku roku szkolnego było ponad 3,3 tys. wakatów, z czego blisko połowa w szkołach ponadpodstawowych. Kadry brakowało też w Poznaniu, gdzie szukano ok. 270 nauczycieli, czy w Łodzi, gdzie brakowało ich 300.

W łódzkich szkołach podstawowych i średnich jest 5213 etatów nauczycielskich, a w przedszkolach – 1485. W sumie: 6698 etatów. – Obecnie są braki, chodzi o nauczycieli m.in. wychowania przedszkolnego, języka polskiego, matematyki, historii, geografii, a w szkołach zawodowych – uczących przedmiotów zawodowych, a także wychowania przedszkolnego – wylicza Monika Pawlak z łódzkiego ratusza. Zauważa, że w szkołach i przedszkolach prowadzonych przez samorząd dodatkowo uczy się ok. 6 tys. przedszkolaków i uczniów z Ukrainy, a więc zapotrzebowanie na kadrę pedagogiczną się zwiększyło. – Do szkół średnich w 2023 r. pójdzie podwójny rocznik (siedmiolatki oraz sześciolatki) więc siłą rzeczy będzie więcej uczniów w szkołach, a nie mniej. Póki co, dyrektorzy szkół szukają kandydatów do pracy, aby uzupełniać braki kadrowe – mówi łódzka urzędniczka.

W Krakowie zatrudnionych jest ponad 12 tys. nauczycieli. Jak zauważa Kamil Popiela z krakowskiego ratusza, brak nauczycieli może być wyzwaniem dla niektórych polskich miast, głównie mniejszych. Ale w Krakowie nie ma obecnie większych trudności w zatrudnieniu kadry nauczycielskiej. – Nie narzekamy na brak nauczycieli, jak i uczniów, głównie ze względu na to, że często mieszkańcy regionu wybierają właśnie Kraków na miejsce pracy, tak jest również z kadrą nauczycielską. Nie przewidujemy też ograniczenia liczby etatów – tłumaczy urzędnik.

Miasto wciąż się rozwija, więc wielu studentów decyduje się zamieszkać w stolicy Małopolski po zakończeniu edukacji, o czym świadczą dane GUS. Przez co liczba mieszkańców, a co za tym idzie również uczniów szkół, wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie. – W tym roku, w związku z wojną w Ukrainie, wielu uczniów stamtąd podjęło naukę w krakowskich szkołach: ok. 6 tys. Część z nich chce mieszkać u nas na stałe – mówi Kamil Popiela.

Władze Lublina nie obserwują i nie przewidują znaczącego spadku liczby uczniów lubelskich szkół, które mogłoby pociągnąć za sobą konieczność redukowania liczby etatów nauczycielskich. – Obecnie dyrektorzy miejskich placówek oświatowych nie zgłaszają braków kadrowych – zapewnia Izolda Boguta z lubelskiego ratusza.

Przyznaje, że dwa najbliższe lata szkolne będą się wiązały z wahaniami liczby uczniów rekrutowanych do szkół ponadpodstawowych. Zwiększony rocznik absolwentów obecnych klas VIII szkół podstawowych (o ok. 1800 osób więcej) rozpocznie naukę w szkołach średnich od 1 września 2023 r. Z kolei na rok 2024/2025 lubelski magistrat przewiduje zmniejszenie rekrutacji do szkół ponadpodstawowych ze względu na to, że w obecnych klasach VII jest mniej uczniów. – W związku z tym mogą wystąpić pewne zmiany kadrowe, ale na chwilę obecną trudno jest określić ich skalę – przyznaje urzędniczka z Lublina.

Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek w czwartek był gościem Radia Zet. – Wchodzi potężny niż demograficzny, zwłaszcza do szkół średnich, i to będzie powodowało, że nauczycieli będzie tam za dużo. Trzeba przygotować rozwiązania, które pozwoliłyby im na odejście na emeryturę – mówił. Dodał, że w 2023 r. jeszcze nikogo nie będzie zwalniać, ale w 2024 r. proces redukcji ruszy. Pytany o to, kto powinien się najbardziej obawiać zwolnienia, minister odpowiedział, że „wszyscy nauczyciele”. – Mniej przychodzi dzieci, to jest mniej WF-u, biologii, chemii, polskiego, fizyki – wyliczał Czarnek.

Pozostało 84% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Ludzie
Kandydat na prezydenta Krakowa, Andrzej Kulig: Kraków musi mieć metro
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Ludzie
Wolontariusze zorganizują Wigilie dla samotnych starszych osób
Ludzie
Jest wniosek o Honorowe Obywatelstwo Województwa Małopolskiego dla Jerzego Buzka
Ludzie
Prof. Lidia Buda-Ożóg z Politechniki Rzeszowskiej laureatką nagrody im. prof. Stefana Bryły
Ludzie
Komisarze w urzędach, ale jeszcze nie wszystkich. Nowy rząd ich wymieni?