Marcin Różycki, wiceprezes Polskiej Organizacji Turystycznej

Jeżdżę rowerem, bo... rower pozwala odpocząć, oczyścić głowę i oderwać się od trudów codzienności.

Kiedy tylko jestem w Kielcach, wstaję rano i patrzę na pogodę. Temperatura powyżej 13 stopni to znak, że dzisiaj wyciągnie wilka do lasu. Nawet chyba nie umiem określić, jakie szczęście mi to daje. Wracam do domu z roweru, a moja Ania mówi: „Tylko nigdzie nie siadaj, znowu jesteś cały w błocie”. A potem: „…ten znowu kocha cały świat!”. No tak się czuję! I sam nie wiem, dlaczego tak jest.

Największą przyjemność sprawia mi pokonywanie tras Enduro. Zjazdy wymagają ogromnej koncentracji, ale także dają niesamowitą satysfakcję. Widoki ze szczytów odkrywają piękno naszego regionu czy kraju. Moje ulubione miejscówki to Pierścienice, Telegraf, Wołowe, znajdujące się oczywiście w Górach Świętokrzyskich – to mój prawdziwy dom, do którego zaczynam tęsknić, kiedy tylko ruszam do Warszawy do pracy. Pod znakiem dwóch kółek spędzam też wolne chwile z rodziną, zaszczepiając w moich dzieciach pasję do aktywności fizycznej i wypoczynku na świeżym powietrzu.

Skąd się wzięły elektryki w moim życiu? Powodem jest moja choroba. Urodziłem się z CVID. To pierwotny niedobór odporności, a zanim mnie zdiagnozowano, miałem kilkanaście razy zapalenie płuc.

Nie mam zatem takiej wydolności jak zwykły człowiek, a dzięki elektrykom mogę jeździć nawet z moim przyjacielem olimpijczykiem Krzysztofem Makselem, czy z mistrzynią Polski Kasią Burek. Krzysiek zabiera mnie na zwiedzanie Warszawy, a ja jego do Kielc na Enduro. To on zaszczepił we mnie jazdę na rowerze do pracy. Teraz wiem, że pozwala to naładować się pozytywną energią na cały dzień.

Turystyka rowerowa w naszym kraju stale się rozwija, a powstające ścieżki rowerowe przekonują kolejne osoby do pokonywania dystansu. Ogromny potencjał dostrzegam w moich rodzinnych Kielcach i ich okolicach, dlatego z olbrzymim optymizmem oraz entuzjazmem uczestniczyłem w powstaniu grupy roboczej odpowiedzialnej za przygotowanie koncepcji budowy single tracków w Paśmie Posłowickim.

Zachęcam wszystkich do tego, by z pozycji siodełka poznawać Polskę, a przede wszystkim swój region, ponieważ często najciekawsze okolice są najbliżej nas.