Pamiętajmy o ogrodach

Rzeczpospolita

Miasta rosną. Prognozy ONZ mówią, że już w połowie następnej dekady 60 proc. mieszkańców naszego globu będzie mieszkać w wielkich aglomeracjach, a 80 proc. w miastach liczących ponad 20 tys. mieszkańców. To globalny trend.

Ale trendem jest też przekształcanie miast zgodnie z ideą smart city, która obejmuje m.in. kreowanie przestrzeni, która będzie przyjazna mieszkańcom. I zdecydowanie bardziej zielona. Dziś ogólnodostępne parki, zieleńce czy ogrody są jednym z elementów decydujących o jakości życia w miastach. Kluczową rolę w ich kształtowaniu mają więc samorządy, bo nie ma co liczyć, że zrobią to deweloperzy. Rozwój terenów zielonych powinien być ważnym elementem tworzonych planów zagospodarowania przestrzennego, równie ważnym jak określenie miejsc do zabudowy. Bo miasto to nie tylko budynki, ale i przestrzenie wspólne. Nie bez powodu założenia miejscowego programu parkowego w Sztokholmie zalecają, by mieszkańcy do najbliższego parku mieli nie dalej niż 200 metrów. W latach 90. władze tego miasta utworzyły także „miejski park narodowy”, czyli 26 km kw. terenów zielonych w granicach Sztokholmu i dwóch sąsiednich gmin. W przecinającym stolicę Królewskim Narodowym Parku Miejskim gniazduje 100 gatunków ptaków, a w trzcinie brzmi 1200 gatunków chrząszczy. Jak argumentują słusznie Szwedzi, chodzi o zachowanie naturalnego i kulturalnego dziedzictwa w świecie zmian.

Ten trend dotarł i do nas, choć o narodowym parku miejskim raczej możemy pomarzyć. Ale nie znaczy to, że zieleń w betonowej dżungli stoi na przegranej pozycji („W miastach z betonu szybko przybywa zieleni” >R4 – 7). W Lublinie miasto – jako pierwsze w kraju – zaproponowało mieszkańcom udział w Zielonym Budżecie, z którego pieniądze są przeznaczone na nowe skwery i zieleńce. W Białymstoku powstaje innowacyjny Miejski Sad Edukacyjny, rusza także projekt „parków kieszonkowych”, zajmujących niewielkie, zaniedbane wcześniej przestrzenie. Bydgoszcz realizuje program rewitalizacji miejskich parków, Poznań buduje nowe… Polskie miasta się zielenią, wiedząc, że ich bogactwem jest także różnorodność przestrzeni.

Dwie przecznice dalej od naszych parków Zygmunt Frankiewicz, prezydent Gliwic i prezes Związku Miast Polskich, grzmi, że „sprawowanie funkcji w samorządzie niesie dziś ze sobą większe ryzyko niż wcześniej. W niektórych urzędach różne służby są praktycznie non stop i szukają tak długo, aż coś znajdą. To sytuacja groźna” („Rząd odbiera nam niezależność” >R8 – 9). Nie można takiego głosu bagatelizować, tym bardziej że tezę tę wspierają mocne argumenty. A gdy do urzędów miast czy gmin wdziera się wielka polityka, trzeba czasem mieć gdzie od niej uciec. Choćby do pobliskiego parku. Idzie wszak wiosna. Na pewno będzie gorąca, więc trochę cienia nikomu nie zaszkodzi. ©?

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Małe miasta otwarte na duże sklepy

Sporych rozmiarów centra handlowe powstają coraz częściej w niewielkich ośrodkach. Duże i średnie miasta ...

Kolej wjeżdża na wyższy poziom

Transport, aby odpowiedzieć na wyzwania, które niesie za sobą rozwój nowoczesnych aglomeracji, musi być ...

Kto załata dziury dziury w kasach samorządów

Lokalne władze będą domagać się rekompensat, jeśli tzw. nowa piątka PiS uszczupli ich dochody ...

Opłaty za odpady w górę

Rząd chce, by gminy dopłacały swoim mieszkańcom do wywozu śmieci. Te protestują. Nasze budżety ...

Inwestycyjny boom najsilniejszy na Mazowszu i Pomorzu

Inwestycyjna gorączka obejmuje wszystkie regiony Polski i sektory budownictwa. Pytanie, ile planów zostanie zrealizowanych. ...

Stacja PKP w Muszynie

Turystycznym pociągiem przez granicę

W letniej ofercie przewoźników kolejowych pojawiają się kursy transgraniczne. Pasażerowie niektórych składów mogą liczyć ...