Samorządy po pandemii. Z deszczu pod rynnę

Cezary Trutkowski
Rzeczpospolita

Nie da się określić obecnej sytuacji jednoznacznie. Można powiedzieć, że jest umiarkowanie pozytywnie. Jest lepiej niż mogło być. Jednak sytuacja nie jest jednolita i różni się w zależności od samorządu – mówi Cezary Trutkowski, prezes Zarządu FRDL.

Jak prezentuje się kondycja finansowa samorządów po ponad półtorarocznym okresie pandemii?

Odpowiedź nie jest jednoznaczna i brzmi „to zależy” i zależy od perspektywy, którą się przyjmie. Perspektywa rządowa jest, jak to określił minister Sebastian Skuza, dość optymistyczna, gdyż spodziewano się, że efekty pandemii będą znacznie gorsze niż są. Tymczasem okazje się, że wiele jednostek samorządu terytorialnego poradziło sobie całkiem nieźle.

To wszystko trzeba jednak opatrzyć wielkim „ale”. Wiele jednostek poradziło sobie dobrze, ponieważ dostało transfery, czyli dodatkowe środki, które zostały przekazane przez rząd.

Problemem pandemii jest to, że znacznie uszczupliła się baza dochodów własnych.  Nastąpiło też przeniesienie nacisków z finansowania samodzielnego, z wykorzystaniem własnych środków dochodów. Na finansowanie różnego rodzaju przedsięwzięć i inwestycji za pomocą transferów z rządu centralnego. Mieliśmy przecież fundusz inwestycji lokalnych, czy rozmaite dotacje covidowe. Wcześniej był fundusz dróg samorządowych itd.

To sprawia, że sytuacja obecna sytuacja finansowa jst jest różna. Te jednostki, które w mniejszym stopniu bazowały na dochodach podatkowych, szczególnie mówię tutaj o dochodach z podatku PIT i CIT, wyszły z tej pandemii lepiej. Jednostki, gdzie były to znaczące źródła dochodu, czyli przede wszystkim miasta, bardzo na pandemii ucierpiały.

Jak bardzo?

Dane pokazują, że znacznie zmniejszyła się nadwyżka operacyjna. To oznacza, że uszczupliły się środki, które samorządy mogą wykorzystywać na przedsięwzięcia inwestycyjne. Niektóre szacunki mówią, że w miastach na prawach powiatu ta zmiana była nawet 70 proc.

Czyli podsumowując temat pandemii jest nieźle, ale…?

Nie da się określić obecnej sytuacji jednoznacznie. Można powiedzieć, że jest umiarkowanie pozytywnie. Jest lepiej niż mogło być, jednak sytuacja nie jest jednolita i różni się w zależności od samorządu.

Trzeba tutaj także podkreślić, że pandemia nastąpiła w momencie, kiedy wpływy podatkowe w budżetach samorządów i tak były obniżone. Przez wcześniejsze decyzje na poziomie ustawowym. Mówię tutaj o obniżce stawki podatkowej z 18 proc. na 17 proc. Zwolnieniu z podatku dochodowego osób poniże 26 roku życia. Także innych działaniach podatkowych, które były prowadzone.

Trzeba jednak pamiętać, że obecnie coraz mniej mówimy o pandemii, a coraz więcej o nowych problemach, jakie jawią się przed samorządami.

To znaczy? Co jest obecnie największym wyzwaniem dla finansów JST?

Największym problemem, z jakim będą borykać się będą samorządy, są konsekwencje „Polskiego Ładu”. Uważam, że jest to potencjalnie największy kryzys samorządności terytorialnej w Polsce od jej odrodzenia nieco ponad 30 lat temu.

Tutaj problemy są dwa. Po pierwsze drastyczna i co należy podkreślić dalsza, obniżka bazy podatkowej, na którą złożą się łącznie trzy elementy. Obniżki podatków przed pandemią, sama pandemia, która uderzyła w gospodarkę i doprowadziła do zmniejszenia wpływów z PIT i CIT, a obecnie zapowiadany program „Polskiego Ładu”. Podniesienie kwoty wolnej od podatku do 30 tys. zł oraz podwyższenie drugiego progu podatkowego sprawią, że samorządy ponownie odczują spadek dochodów własnych. O ile? Wyliczenia są różne. Na obecną chwilę nie mamy jeszcze pełnych danych, gdyż rząd nie przedstawił jeszcze wszystkich szczegółów programu. Widziałem jednak wyliczenia, które mówią o ubytku dla budżetów samorządowych od 8 do 11 mld zł. To olbrzymia kwota.

Wspomniał pan, że problemy są dwa.

Jest jeszcze jeden aspekt powyższych zmian. Mowa o drastycznym zmniejszeniu autonomii działania samorządów. Jeśli obcinamy bazę dochodową, czyli zmniejszamy dochody własne samorządów i zmniejszamy środki, którymi dysponują i mogą swobodnie rozporządzać, a jednocześnie rząd mówi, że zrekompensuje to subwencjami to oznacza, że przechodzimy do modelu samorządu jako wykonawcy zadań powierzonych przez instytucje centralne wraz z finansowaniem tych zadań. Jeśli tak to ma wyglądać, to dla mnie to jest to element szerszej „reformy”. Gdzie powrócimy do Rad Narodowych, a na czele gmin będą stali partyjni nominaci. Nie bardzo widzę, jak przedsiębiorczy i chcący działać lider będzie godzić się na to, by wykonywać wyłącznie działania powierzone przez kogoś z zewnątrz. To jest skończenie z ideą samorządności taką, jaką do tej pory mieliśmy.

Jest to ogromny problem. Znacznie większy niż obecna sytuacja finansowa. Dla mnie ważniejszy jest właśnie ten element, gdzie samorządy pozbawione zostają autonomii. Zostają ograniczone w zakresie działań rozwojowych decyzjami podejmowanymi przez agencje centralne.

Dla mnie jest to niezwykle smutna informacja. Oznacza bowiem, że ta wielka energia, którą samorządność w Polsce wyzwoliła, może zostać stłumiona.

Podczas Kongresu Skarbników pojawiły się jednak głosy ze strony przedstawicieli rządowej o zwiększeniu dochodów własnych samorządów. Nie zrekompensują one tych zmian?

Minister Michał Cieślak wspominał o usprawnieniu pewnych mechanizmów, które pozwolą na zwiększenie efektywności działania samorządów. Obecnie robi przegląd obowiązującego prawa, a Fundacja Rozwoju Demokracji Lokalnej z nim współpracuje. W takim zakresie, że przekazujemy różnego rodzaju stanowiska, opinie, sugestie i pomysły, które wypracują fora specjalistów samorządowych działające przy naszych ośrodkach regionalnych.

Ja mam jednak takie wrażenie, z całym uznaniem dla działań i dobrej woli pana ministra dla ulżenia doli samorządowej, że te działania są niewspółmierne do problemu. Z jednej strony płonie las, a z drugiej mówimy „posprzątajmy gałęzie”. Mówienie o pomyśle jak np. opłata paragonowa jest niewspółmierne do skali ubytku w finansach jednostek samorządowych.  Będziemy mieli z nimi do czynienia na skutek nie tylko „Polskiego Ładu”, ale także innych skumulowanych czynników.

Co bym Pan w takim razie sugerował? Jakich zmian potrzebują samorządy?

Rekompensaty. Ale nie takiej, że rząd da pieniądze na wybrane przez siebie przedsięwzięcia, ale takiej, że poziom dochodów własnych jst zostanie przynajmniej utrzymany na poziomie sprzed pandemii, sprzed początku wprowadzania zmian podatkowych przez rząd PiS.

Problem polega na tym, że w zarządzaniu finansowym jst koszyki nie są równoważne. To nie jest tak, że możemy zabrać z wydatków bieżących, a dołożyć na inwestycje, ponieważ te wydatki bieżące są konieczne do poniesienia. Utrzymanie administracji kosztuje. Tak samo utrzymanie dróg, oświetlenia czy działalności instytucji samorządowych. Ubytków w tym zakresie nie da się zrekompensować, jeśli nie będzie dochodów własnych.

Jeśli obecnie uszczuplamy dochody własne jednostkom, które nie mają nadwyżki operacyjnej, albo mają ją bardzo niewielką, to możemy doprowadzić do istotnego pogorszenia sytuacji finansowej wielu samorządów do takiego stopnia, że nie będą nawet w stanie prowadzić bieżącej i podstawowej działalności.

Samorządy potrzebują więc nowych dochodów. Skąd miałyby pochodzić?

Jeśli rząd ma pomysł na wydawanie środków, to powinien także przedstawić plan na ich pozyskiwanie. Nie tylko z podwyżki podatków dla lepiej zarabiających.

W przypadku samorządów może to być zwiększenie udziałów w PIT i CIT albo wprowadzenie udziałów w VAT. Wszystko po to, by zrekompensować niedobory finansowe w dochodach własnych, jakie obecnie powstaną.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Prezydent Katowic Marcin Krupa: Pandemia nas nie zatrzyma

Dbałość o kondycję finansową i niskie zadłużenie teraz procentuje – mówi nam Marcin Krupa, ...

Wspieramy kulturę w dobie pandemii

Miasto Łódź bardzo szybko uruchomiło program „Zdrowa kultura”, który wspiera kulturę w dobie pandemii. ...

Prezydent Sopotu: Rządowe pomysły oznaczają centralizm

Będziemy namawiać opozycję, by poszła razem do Senatu i sejmików – mówi Jacek Karnowski, ...

Spadają dochody samorządów. Będzie rekompensata?

Tylko w styczniu dochody z PIT w lokalnych budżetach spadły o prawie 2 proc. ...

W firmie mamy role, ale nie mamy statusów

Do szczecińskiej firmy NCDC, tworzącej oprogramowanie, zgłasza się więcej klientów niż jest w stanie ...

Oszuści także chcą zarabiać na wirusie

Koronawirus – jak wszystko, co nieznane – spowodował, że Polacy stali się bardziej podatni ...