„Partie lubią zajmować się same sobą”. Nic dziwnego, że wyrastają im rywale

Cezary Przybylski marszałkiem woj. dolnośląskiego jest od 2014 roku. W 2018 r. utrzymał mandat radnego wojewódzkiego z listy Bezpartyjnych Samorządowców. Wieloletni nauczyciel i dyrektor szkoły
mat.pras.

Rząd nie powinien bać się samorządów – mówi Cezary Przybylski, marszałek województwa dolnośląskiego.

Czy w tym roku udało się przekształcić Bezpartyjnych Samorządowców w organizację na szeroką skalę?

Naszym celem jest stworzenie silnego ogólnopolskiego komitetu samorządowego. Ludzie są zmęczeni partiami politycznymi, które zajmują się często same sobą. Wśród nowych ruchów jesteśmy dobrą alternatywą, która zagwarantuje zrealizowanie potrzeb wyborców.

Rozumiem, ale na ile się to przekształcanie udaje?

Aktywizujemy nasze środowiska poza Dolnym Śląskiem i zapewniam, że jest ich bardzo wiele. Kilka regionów otwarcie deklaruje chęć przystąpienia do naszego projektu. Chcemy te poszczególne regiony integrować na zasadzie federacji, bo widzimy na polskiej scenie miejsce na ruchy bezpartyjne. Federacja Bezpartyjni Samorządowcy powstała, by na co dzień szerzyć ideę samorządu terytorialnego i wzmacniać jego pozycję. Bo mieszkańcy to samorząd, a samorząd to mieszkańcy.

Sam pan jednak zauważył, że w tej szeroko zdefiniowanej przestrzeni jest tłoczno. Nie tylko ruch Szymona Hołowni, ale też np. Inicjatywa Rafała Trzaskowskiego. Hołownia to pana sojusznik?

Rozmawialiśmy i będziemy dalej rozmawiać z każdym, komu bliskie są idee, o które walczymy. Spore zainteresowanie ruchem Hołowni wynika z tego, że nie jest związany z żadną z partii. Zobaczymy, jak będzie się ten ruch rozwijał.

CZYTAJ TAKŻE: Bezpartyjni Samorządowcy mają plan ratunkowy dla turystyki

Mam wrażenie, że ruch Hołowni przekształci się w kolejną partię polityczną, a to nie jest to, o co chodzi wielu wyborcom. Naprawdę potężna liczba ludzi nie identyfikuje się i nie chce być kojarzona z żadną partią.

W tym ewentualnym sojuszu chodzi o połączenie siły przebicia Hołowni w Warszawie z zapleczem w terenie Bezpartyjnych?

Wszędzie, jeśli powstają koalicje, to liczy się efekt synergii. Pozycja Szymona Hołowni na pewno została wzmocniona i mocno wypromowana w wyborach prezydenckich. Za nami stoi praca organiczna w terenie. Dolny Śląsk to najlepszy przykład mocnej pozycji Bezpartyjnych. Chcemy przekazać swoje doświadczenia do pozostałych regionów. Możemy być liczącym się podmiotem, zarówno tu na dole, jak i w polityce ogólnokrajowej. Na pewno zdecydowanie łatwiej jest artykułować swoje postulaty, jeżeli ma się przedstawicieli w parlamencie. Na pewno będziemy do tego dążyć.

Jak pan w takim razie traktuje ruch Trzaskowskiego? Nawet jego koledzy z PO mówią, że tego projektu obecnie nie ma.

To jest to, o czym mówiłem: partie lubią się zajmować same sobą. Nawet jeśli pojawia się ciekawa alternatywa na scenie politycznej, to pytanie brzmi, komu odbierze wyborców. Tu wyraźnie widać konflikt interesów: jeśli ruch Trzaskowskiego będzie zdobywał poparcie, to kosztem PO. Stąd brak entuzjazmu po stronie Platformy. W pewnym momencie musi nastąpić opowiedzenie się w sprawie kierunku tego projektu.

Konkurencją jest za to projekt Rafała Dutkiewicza?

Nie postrzegam go jako zagrożenia. Już w poprzednich wyborach istniał podobny projekt i osiągnął słaby wynik. Zobaczymy. Brak tam programu, wizji i ludzi. Jednakże mówi się, że nadzieja umiera ostatnia…

Dużo ostatnio samorządowych spraw w przestrzeni publicznej. Dominują też pytania o relacje rządu z samorządem. Jak pan ocenia stan tego wszystkiego pod koniec 2020 r.?

Jako ruch samorządowy zawsze opowiadamy się przeciwko recentralizacji państwa. To niestety następuje. Na szczęście, obie strony mówią też, że jest konieczna partnerska współpraca. To jest niezbędne.

CZYTAJ TAKŻE: Cezary Przybylski: wybory w maju zagrożeniem dla życia i zdrowia

Dla rządu samorząd musi być partnerem. Nie może być tak, że dostrzega się samorząd, dopiero gdy zaczyna się jakiś kryzys. Myślę, że dzięki tej partnerskiej współpracy wielu konfliktów można by uniknąć. Próby ograniczania roli samorządu prędzej czy później kończą się źle.

W tym roku samorządowcy stawali w mocnej kontrze do rządu. Powinni to robić?

Gdy zagrożone są interesy samorządów, trudno, by tego nie robili. Trzeba domagać się jasnych kryteriów współpracy, ustalania wspólnych polityk. Rząd nie powinien bać się samorządu i odwrotnie. Samorządowcy to osoby o postawach propaństwowych. Nie można okopywać się na swoich pozycjach, ale trzeba być otwartym na dialog. Wtedy obie strony będą zadowolone.

Na Dolnym Śląsku samorządowcy są w koalicji z PiS. Na ile to panu przeszkadza lub pomaga?

Miarą powinny być efekty, a prawda jest taka, że bardzo wiele rzeczy udało się dzięki tej współpracy zrealizować. Projekty infrastrukturalne, technologiczne, inwestycje. Nowy szpital onkologiczny, nowe linie kolejowe, największe centrum sportowe w Jakuszycach – to są rzeczy istotne z punktu widzenia mieszkańców regionu, a sprawnie realizujemy je dzięki tej współpracy.

Razem walczymy też z pandemią. Współpraca wojewody z samorządem wojewódzkim jest bardzo dobra. Gdyby jej nie było, to walka z pandemią nie byłaby tak skuteczna. W tej kryzysowej sytuacji widać, jak ważny jest dialog.

Nie zmienia to jednak faktu, że różnimy się w wielu sprawach. To jest widoczne w przyjmowanych stanowiskach, gdzie głosujemy razem z opozycją. Wśród nich znalazły się m.in. kwestia poparcia dla Strajku Kobiet, praworządności czy otwarcia branży turystycznej. Różniła nas też kwestia podejścia do weta w czasie negocjacji unijnego budżetu.

Co w takim razie ma się wydarzyć na Dolnym Śląsku w przyszłym roku?

Mieszkańcy mogą oczekiwać konsekwentnej realizacji naszego programu. Przejęcia i rewitalizacji następnych linii kolejowych, ważnych inwestycji drogowych, ale także nowego otwarcia budżetu unijnego, który da impuls rozwojowy dla całego regionu. Rządowy program PKS Plus nie udał się, ale za to przykłady naszych działań mogą być wzorem dla całej Polski. Inne regiony mogą naśladować naszą wizję walki z wykluczeniem komunikacyjnym mieszkańców.

Może to powinien być sygnał dla PiS, że ogólnokrajowe programy nie zawsze się udają, a sprawny samorząd szanse sukcesu znacznie powiększa?

Być może to slogan, ale powtórzę: nie ma silnej Polski bez silnego samorządu i bez współpracy rządu z samorządem. Jeśli popatrzymy na samorządowców, to bardzo wielu wybieranych jest na kolejne kadencje. Społeczeństwo im zaufało, bo są dobrymi gospodarzami. Jeśli ludzie widzą, że są realizowane ich ambicje czy potrzeby, to powtórnie mogą swojego włodarza obdarzyć zaufaniem. Kiedyś co cztery, teraz co pięć lat.

CZYTAJ TAKŻE: Dolny Śląsk odpowiada na wyzwania

Samorządowcy mają ogromne doświadczenie, z którego trzeba korzystać. Niektóre rozwiązania nie mogą powstawać przy biurku w Warszawie, ale tu, blisko ludzi. Im bardziej w ten proces zostaną włączeni samorządowcy, tym lepiej będzie dla tych projektów. A jeśli będzie sukces, to naprawdę dla każdego wystarczy blasku, który będzie emanował z udanego projektu.

Obawia się pan trzeciej fali epidemii?

Na dziś do szpitali i domów pomocy społecznej skierowaliśmy już 100 mln zł. Kolejnych 80 mln przeznaczyliśmy na wsparcie turystyki. Pakiet około miliarda złotych od wielu miesięcy wspiera małych i średnich przedsiębiorców. Organizacyjnie jesteśmy na ewentualną trzecią falę przygotowani, ale musimy myśleć szerzej – trzeba uruchamiać gospodarkę.

To, czy trzecia fala się pojawi, zależy od tego, jak odpowiedzialnie będziemy zachowywać się my wszyscy. Przedsiębiorcy potrzebują kolejnego wsparcia, nowego otwarcia. Musimy dać im działać, poluzować niektóre rygory przy zachowaniu zasad sanitarnych.

Co do hoteli rząd jest nieugięty.

Problem polega na tym, że tak naprawdę administracyjnie nastąpił zakaz prowadzenia działalności. Jeśli ktoś komuś zabrania legalnej działalności, to powinien ten ubytek zrekompensować. Tego nie ma.

Jeśli nasi sąsiedzi przymierzają się do otwierania hoteli, ośrodków, to my też musimy działać. Inaczej skorzystają inni. Jeśli ktoś nie zostawi pieniędzy w Polsce, to zrobi to w Czechach czy we Włoszech. Mamy badania, które pokazują, że w okresie letnim otwarcie turystyki nie przełożyło się na radykalny wzrost zachorowań.

Na ile trudny będzie 2021 rok?

Zaplanowaliśmy i przyjęliśmy regionalny budżet, mamy już pewność, że otrzymamy wsparcie UE
w ramach nowej perspektywy finansowej i programów pomocowych. To pozwala spoglądać w przyszłość z umiarkowanym optymizmem. Zaplanowaliśmy wiele nowych inwestycji, a na ich realizację w przyszłym roku przeznaczymy 37 proc. naszego budżetu.

Wierzę, że ich realizowanie pozwoli odzyskać dynamikę wzrostu gospodarczego. Jedno jest pewne: gospodarka musi ruszyć jak najszybciej.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Śmieci pod czujnym okiem gminy

Władze samorządowe będą musiały same określić zasady kontroli segregacji odpadów. Wcześniej planował to zrobić ...

Naszym celem jest utrzymanie poziomu inwestycji

Pandemia wymusiła na nas wiele zmian i wiele nas nauczyła. Przyśpieszyła też zmianę zachowań ...

Skarby Radziwiłłów i Sobieskich w Nieborowie

Muzeum w Nieborowie przybliży postaci Sobieskich i ich krewnych Radziwiłłów, w tle znajdą się ...

E–urząd ma być przyjazny niepełnosprawnym

Strony internetowe urzędów oraz aplikacje mobilne są coraz częściej przygotowywane z myślą o niewidomych ...

Centra nauki znów otwarte. Jakie ograniczenia dla zwiedzających?

Po pandemicznej izolacji centra nauki otwierają się dla zwiedzających. Wciąż obowiązują ograniczenia – to ...

Łódź lansuje pomysł na relaks w czasie lockdownu

Centralne Muzeum Włókiennictwa w Łodzi zaprasza do odwiedzenia Białej Fabryki – jednego z najstarszych ...