Paweł Rabiej: Głupota i brawura karmią tę pandemię

Paweł Rabiej. Fot. rp.pl

W szpitalach już jest za mało łóżek dla pacjentów z Covid-19. System już się zatkał, jest gorzej niż na początku pandemii – mówi Paweł Rabiej, wiceprezydent Warszawy.

Czy Warszawa została przygotowana do przejścia do żółtej strefy?  Rząd ogłosił, że od soboty cała Polska będzie w niej.

Wiemy, co trzeba robić, sztab kryzysowy miasta przygotowywał się do tej decyzji. Zasady w żółtej strefie są stosunkowo proste. Przede wszystkim obowiązek noszenia masek i utrzymywania dystansu w sferze publicznej. Zmniejsza się liczba osób na imprezach sportowych, kulturalnych, kongresach itp. – do maksymalnie 25 proc. widowni, a na imprezach otwartych – do 100 osób. W komunikacji publicznej na razie nie będzie zmian. Wesela – maksymalnie do 75 osób, a inne imprezy – do 100 osób. To nie są nowe reguły i łatwo się będzie do nich przystosować, problemy widzimy gdzie indziej.

Co pan ma na myśli?

Największe moje obawy budzi funkcjonowanie systemu szpitali dla pacjentów z Covid-19. Już jest za mało łóżek. Działanie tego trójstopniowego systemu określa rząd. System już się zatkał, jest gorzej niż na początku pandemii. Wtedy nie było operacji planowych, teraz mamy sytuację jak przed Covid-19, czyli pełne SOR-y i łóżka, plus do tego pacjentów epidemicznych. Szpitale tzw. II stopnia zapchały się. Pacjenci są przewożeni z Warszawy do Kozienic, do Siedlec, tam gdzie te miejsca są. Bez szybkich decyzji rządu, które muszą nastąpić w ciągu najbliższych tygodni, bardzo trudno będzie zapanować nad liczbą zachorowań. Być może to już czas, by myśleć o stworzeniu szpitala zapasowego, tak jak zrobił to Berlin.

CZYTAJ TAKŻE: Ratusz przedstawia warszawski budżet na czasy kryzysu

Czy samorząd nie mógł przez ostatnie miesiące więcej zrobić?

Nie wiem, co jeszcze moglibyśmy zrobić. Paradoks polega na tym, że w kwestii leczenia Covid-19 jesteśmy całkowicie zależni od decyzji rządu. Rząd stworzył strategię – trzy poziomy szpitali Covid-19. Rząd wskazuje decyzją, który szpital staje się zakaźny. Często bez konsultacji z samorządami. To nie daje nam zbyt wiele możliwości działania. Nie możemy np. sami wskazać szpitala prowadzonego przez miasto i powiedzieć, że go przekształcamy. To decyzja rządu.  Rozumiem, że teraz kluczowe jest tempo. Ale można się było przygotować.

Rząd popełnił latem duży błąd. Wtedy trzeba było myśleć o jesieni, o przygotowaniu szpitali, testów. Zajęli się sporami o rekonstrukcję. Efekt jest taki, że mamy teraz chaos i sytuację, w której pacjenci są odsyłani pomiędzy szpitalami. Co czasami trwa kilka godzin.

W Warszawie trzeba teraz co najmniej 300-500 miejsc dla pacjentów Covid-19. Są potrzebne szybkie i zdecydowane decyzje.

Mówił pan, że rząd był zajęty sobą, ale zmiana ministra zdrowia nastąpiła dużo wcześniej niż rekonstrukcja całego rządu.

To i tak za późno. System trzystopniowy jest systemem dobrym. Zawodzi wykonanie. I mszczą się lata zaniedbań w służbie zdrowia. Na I stopniu mamy w Warszawie 150 łóżek. To działa, przynajmniej na razie. Szwankuje II stopień, który ma leczyć pacjentów już z Covid-19.

Centralizacja decyzji w pandemii niekoniecznie jest dobra. Jako miasto kupiliśmy szybko i tanio respiratory, na których dał się ograć rząd. Szybciej od rządu zaopatrzyliśmy szpitale w środki ochrony, które trudno było dostać. Trzeba zaufać samorządom. Jesteśmy sprawni i działamy szybko. Jeśli rząd wskaże miejski szpital, by przekształcił się w szpital Covid-19, szybko to zrobimy. Jesteśmy na to gotowi.

CZYTAJ TAKŻE: Sopot: mimo pandemii inwestycje z budżetu obywatelskiego będą realizowane

Co doprowadziło do ostatnich wzrostów zachorowań?

Przyczyna jest jedna, nieprzestrzeganie zasad. Alarmowałem o tym już w sierpniu. Trzeba nosić maseczki, unikać kontaktu, tworzyć dystans. Już wtedy były widoczne bąble zachorowań. We wrześniu otwarto szkoły, infekcje są w całym kraju. W Warszawie od września jest ponad 140 zachorowań w szkołach. Ale najszybciej ich liczba rośnie w grupie 20-40 lat. Wśród ludzi najbardziej aktywnych zawodowo i towarzysko. Uwierzyliśmy, że to koniec, że możemy zapomnieć o covidzie. Musimy cofnąć się o krok, zwiększyć swoją ostrożność. Zachowywać się odpowiedzialnie, a nie beztrosko.

W czerwonej strefie miejsca rozrywki są otwarte do 22. Czy to coś zmieni?

Poza strefą czerwoną mogą być jeszcze kolejne strefy. Czas jest naprawdę niebezpieczny. Nie chcę straszyć, ale to nie jest czas na anarchię czy zaprzeczanie faktom.

Uważam, że potrzebne jest dużo bardziej restrykcyjne podejście rządu i samorządu. Kary, i to bezwzględne, dla nie noszących maseczek lub noszących je „na bociana”, pod nosem.

Sprzedawcy powinni mieć prawo odmawiać obsługi klienta bez maseczki. Osoby bez maseczki w komunikacji publicznej, pociągach – surowo karane. Głupota i brawura karmią tę pandemię. A koszty leczenia pacjentów Covid-19 są olbrzymie. Wielu z tych zakażeń i śmierci można było i nadal można uniknąć.

Czym się zajmuje warszawski sztab kryzysowy?

Traktujemy sytuację bardzo poważnie. Posiedzenia miejskiego sztabu kryzysowego odbywają się trzy razy w tygodniu. Omawiamy sytuację, analizujemy wszystkie dostępne dane. Śledzimy, gdzie są ogniska zachorowań i w jakich grupach wiekowych. Rozmawiamy jak reagować w kluczowych kwestiach: szpitale, szkoły, pomoc społeczna, komunikacja. Analizujemy też scenariusze – w tym najczarniejsze. I wydajemy polecania miejskim jednostkom – kluczowa jest szybka reakcja. Dlatego byliśmy przygotowani na „żółtą strefę”, bo był to jeden z analizowanych scenariuszy.

Ważna jest współpraca i kooperacja między wszystkimi, którzy zajmują się pandemią w kontekście zdrowia. Współpracujemy w zakresie zdrowia blisko ze służbami wojewody, NFZ, Sanepidem, marszałkiem województwa, szpitalami. Spotykamy się regularnie, dyskutujemy, szukamy rozwiązań. To pozwala podejmować najlepsze decyzje. Uważam, że działa to w sposób wręcz modelowy. Dzięki temu szybko stworzyliśmy w Warszawie nowe punkty wymazowe do testów czy izolatoria.

Poważnie traktujemy informację. Jako władze miasta mamy duże możliwości dotarcia do mieszkańców. Prowadzimy wiele kampanii informacyjnych, przypominających jak się zachować w czasie pandemii, zachęcających seniorów do szczepień przeciwko grypie itp.

CZYTAJ TAKŻE: Starosta białostocki: należy zmienić sposób liczenia zakażeń koronawirusem

Jakie koszty poniósł już samorząd w walce z pandemią?

Dziesiątki, a obecnie nawet setki milionów złotych. Za 30 mln zł kupiliśmy aparaturę i sprzęt, m.in. stanowiska dla pacjentów intensywnej terapii: łóżka, respiratory, kardiomonitory itp., a także olbrzymie ilości środków ochrony osobistej. Wiele z tych zakupów sfinansowaliśmy z rezerwy kryzysowej miasta. Finansujemy też programy prozdrowotne i profilaktyczne, m.in. szczepienia przeciwko grypie.

Pandemia to duże koszty. Tracimy jako samorząd przychody, rosną koszty, bo trzeba zadbać o bezpieczeństwo w różnych miejscach.

Na koniec pytanie o temat polityczny – czy Warszawa może zyskać na podziale Mazowsza?

Nie zyska, i nie zyska nowe, wydzielone województwo. To skok PiS na kasę i stołki. Nie ma merytorycznego uzasadnienia dla podziału. Skutek będzie jeden – pogorszenie jakości życia mieszkańców Mazowsza.

Czego się PiS nie dotknie, to zniszczy lub zamieni w  karykaturę.

Mazowsze jest jednym regionem od wieków, teraz próbuje się je sztucznie podzielić. Ale to jest jeden organizm. Jeśli zostanie rozerwany, zyska na tym tylko garstka polityków, nikt więcej.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Ciaśniej w żłobkach i przedszkolach, ale tłoku wciąż nie ma

Więcej dzieci może uczęszczać do żłobków i przedszkoli. Liczba maluchów w nich stale rośnie, ...

#BezpiecznieJakWDomu Z rodziną przez Pomorze Zachodnie

Pomorze Zachodnie to idealne miejsce dla każdego – małego i dużego. Zwiedzając region możecie ...

Obrót mieniem z podatkiem

Gmina, która sprzedaje, wywłaszcza czy wnosi aportem nieruchomości otrzymane w drodze komunalizacji czy w ...

Basia zaśpiewa w Katowicach

Wybitna polska wokalistka światowej sławy zaprezentuje przeboje i piosenki z nowej, najbardziej jazzowej płyty ...

Jerzy Stępień: Samorządy zmieniły i zmieniają nasze życie

Myśmy musieli zbudować praktycznie wszystko od zera, w trzy miesiące - wspomina prof. Jerzy ...

Jan Żebrak, wójt Charsznicy: Czas oddać stery młodszym

O administracji nie miałem bladego pojęcia. Wszyscy się uczyliśmy – opowiada nam o dekadach ...