Rusza sezon pod połoninami

Podkarpacie, a zwłaszcza Bieszczady, oczekuje tej zimy licznych turystów.

Publikacja: 18.12.2017 00:00

Rusza sezon pod połoninami

Foto: AdobeStock

Jakie są powody do optymizmu branży turystycznej na Podkarpaciu? Takie, że najlepsze, to wcale nie znaczy najdroższe. Pensjonaty i hotele w regionie mają rezerwacje nawet z rocznym wyprzedzeniem. Kiedy goście wyjeżdżają, zazwyczaj od razu gwarantują sobie miejsca na następny rok. Jeśli w tej chwili ktoś odwołuje rezerwację noclegów na sylwestra czy Boże Narodzenie, natychmiast jest na nią kilku chętnych z list oczekujących, które z roku na rok są coraz dłuższe.

Nieustannie poprawia się infrastruktura, bardzo konkurencyjne są ceny, znacząco niższe od tych w Małopolsce, nieznana powszechnie, ale bogata regionalna kuchnia.

– Jedyne, czego nam w tej chwili brakuje, to gwarancji, że będzie śnieg, na który czekają narciarze. Nadal nie wiadomo, kiedy będzie można uruchomić wyciągi narciarskie. Ale nawet bez śniegu jest tutaj co robić – przekonuje Lucyna Pściuk, jedna z najbardziej znanych bieszczadzkich przewodniczek, działaczka regionalna, aktywna na portalu Grupabieszczady.pl.

W poprzednich latach śnieg bywał już w połowie grudnia, tyle że ciężki i mokry i padał na nadal ciepłą ziemię, więc szybko się rozpuszczał. Warto jednak wiedzieć, że średni czas zalegania pokrywy śnieżnej w Bieszczadach waha się w zależności od wysokości, na której leży określony obszar, od 90 do 140 dni.

Lucyna Pściuk nie ukrywa, że nie lubi, kiedy jej region jest porównywany z Mazurami, Pieninami czy Tatrami.

– Każdy ma swój klimat i swoje cechy charakterystyczne. Zapewniam, że nasz region zostawia zawsze uczucia jak najbardziej pozytywne – mówi.

W Bieszczady rzadko jeździ się w poszukiwaniu wakacyjnego luksusu, choć i taki standard można znaleźć bez problemu, jak chociażby w słynnym ośrodku w Arłamowie. W niektórych pensjonatach jako atrakcję traktuje się np. brak dostępu do wi-fi albo nawet zasięgu telefonicznego. Restauracje są bardzo dobre albo przynajmniej dobre i niedrogie, bo te średnie po prostu padły. Rynek bezwzględnie weryfikuje konkurencję. Nie można też tutaj liczyć na zniżki na Kartę Dużej Rodziny. Ani na piaszczyste plaże. Coraz częściej natomiast oferowane są turystyczne pakiety, także dla zorganizowanych grup, ale nikt tu nie mówi – i trzeba mieć nadzieję, że również nie myśli – o turystyce masowej.

Te wszystkie zalety bieszczadzkiej i podkarpackiej oferty nie oznaczają jednak, że nie mogłoby być lepiej. Lokalni działacze narzekają, że często unijne pieniądze nie są wydawane tak, jak powinny, bo uznaje się, że zostały podarowane. Nie wszystkie samorządy rozumieją, jak ważna jest dla ich budżetów turystyka, a zwłaszcza to, żeby była zrównoważona.

Jakie są powody do optymizmu branży turystycznej na Podkarpaciu? Takie, że najlepsze, to wcale nie znaczy najdroższe. Pensjonaty i hotele w regionie mają rezerwacje nawet z rocznym wyprzedzeniem. Kiedy goście wyjeżdżają, zazwyczaj od razu gwarantują sobie miejsca na następny rok. Jeśli w tej chwili ktoś odwołuje rezerwację noclegów na sylwestra czy Boże Narodzenie, natychmiast jest na nią kilku chętnych z list oczekujących, które z roku na rok są coraz dłuższe.

Pozostało 81% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej