Nieznany dramat trzech milionów ludzi

Nowy film dokumentalny „Bieżeńcy 1915–1922″ białostockiego twórcy Jerzego Kaliny na przedpremierowym pokazie obejrzeli mieszkańcy stolicy regionu.

Publikacja: 16.10.2017 20:00

Kadr z filmu „Bieżeńcy 1915–1922”.

Kadr z filmu „Bieżeńcy 1915–1922”.

Foto: materiały prasowe

Producentem obrazu jest telewizja Biełsat, a miasto Białystok wsparło finansowo to przedsięwzięcie. Przedpremierowy pokaz odbył się 5 października w kinie Forum.Film przybliża mało znane losy trzech milionów uchodźców z czasów I wojny światowej.

Akcja rozpoczyna się latem 1915 roku. Armia rosyjska wycofująca się z zachodnich guberni imperium pozostawia nacierającym Niemcom spaloną ziemię. Wypędza chłopskie rodziny, niektórzy uciekają sami, pożary zamieniają w zgliszcza całe wsie. Na wschód jadą setki tysięcy wozów, rozpętuje się piekło – epidemie tyfusu i cholery, upał, głód, brakuje wody do picia. Grozę potęguje ostrzał i bombardowania nacierających Niemców – tak opisuje fabułę filmu, której tłem są autentyczne, dramatyczne wydarzenia, oficjalny portal Białegostoku.

Ogromne terytoria obecnego Podlasia, Lubelszczyzny, Chełmszczyzny, a także innych zachodnich regionów Rosji pustoszeją. Uciekinierami są przede wszystkim prawosławni Białorusini, Ukraińcy i Rosjanie – oni stanowią około 70 proc. Pozostali to Polacy (około 12 proc.), a następni to Żydzi, Litwini, Łotysze oraz Ormianie.

Jak oceniają historycy, swoje gospodarstwa musiało wówczas opuścić około trzech milionów ludzi. Była to największa przymusowa migracja w XX wieku w tej części Europy.

Ci, którzy przeżyli koszmar podróży, docierali na Syberię, Kaukaz i do Azji Środkowej. Tam byli świadkami dwóch rewolucji i krwawej wojny domowej. Po kilku latach powrócili do swoich wsi, już w odrodzonej Polsce. Zastali tu spalone gospodarstwa i nieufne władze. Blisko jedna trzecia uchodźców nie przeżyła tułaczki.

Dramatyczne doświadczenia trzech milionów ludzi nie doczekały się pogłębionych badań historyków. Zachowało się niewiele wspomnień poświęconych temu wydarzeniu, ustne przekazy zostały zapomniane. Zarówno na Białorusi, jak i w Rosji wydarzenie jest praktycznie nieznane. Dlatego film, poświęcony tamtym wydarzeniom, jest na wagę złota.

– Miasto chętnie wspiera takie przedsięwzięcia, zwłaszcza że pozwalają odkryć nieznane. Losy bieżeńców to przecież historia naszych przodków i naszego regionu – zaznacza Rafał Rudnicki, wiceprezydent Białegostoku. – Powinniśmy tę historię znać i pielęgnować pamięć o niej.

Film Jerzego Kaliny nawiązuje do historii rodzinnej twórcy. Prababka reżysera, Zofia, wyjechała z małej wsi Koszele do kozackiej stanicy Stepowe Matiunino guberni saratowskiej. Tam urodziła córkę i wybrała dla niej imię Nadzieja. Liczyła bowiem na to, że niebawem do rodziny dołączy jej mąż, zmobilizowany do armii carskiej. Nie wiedziała, że mąż zginął na froncie.

Obraz „Bieżeńcy 1915–1922″ został uznany kilka dni temu za najlepszy film historyczny na XV Międzynarodowym Festiwalu Filmowym Pokrovkino w Kijowie. Konkurencja była duża, o nagrodę walczyło bowiem 60 obrazów z siedmiu krajów. Dokument był jedynym filmem z Polski na tym festiwalu.

Film zrealizowała telewizja Biełsat, przy udziale finansowym miasta Białystok oraz współpracy z Muzeum Rolnictwa im. ks. K. Kluka w Ciechanowcu.

Premiera telewizyjna odbyła się 8 października w telewizji Biełsat.

Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Materiał Promocyjny
Naszą siłą jest różnorodność
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Akcje Specjalne
Dekarbonizacja gospodarki bez wodoru będzie bardzo trudna
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży