Bartek: zdążyć przed wichurą

Dąb Bartek nie jest w stanie już dłużej stać o własnych siłach.

Publikacja: 28.05.2017 22:00

Słynny podkielecki dąb liczy sobie 650–675 lat.

Słynny podkielecki dąb liczy sobie 650–675 lat.

Foto: Rzeczpospolita, Michał Walczak

Przed rokiem, w nocy z 31 maja na 1 czerwca, nawałnica, która przeszła nad Kołobrzegiem i sąsiednimi miejscowościami, powaliła pomnikowy, najstarszy w kraju, liczący ok. 800 lat dąb Bolesław w pobliżu Bagicza. Wiadomość ta wywołała poruszenie w podkieleckiej gminie Zagnańsk i wzmogła obawy o przyszłość dębu Bartek, chluby regionu i najsławniejszego drzewa w Polsce. O tym, że może spotkać je w każdej chwili podobny los, opiekujący się nim dendrolodzy i leśnicy wiedzą od dawna.

Teraz jednak niebezpieczeństwo utraty pomnikowego dębu – pod którym od dziesiątków lat fotografują się nowożeńcy, a organizacje rozmaitych orientacji urządzają patriotyczne uroczystości – uświadomili sobie wszyscy mieszkańcy okolic Kielc i lokalne władze. Prawdopodobnie już wkrótce – wstępne prace zamierzano podjąć jeszcze tej wiosny – obok Bartka, na wzniesieniu nad rzeką Bobrzą, przy ruchliwej szosie z Zagnańska do Samsonowa, stanie rzeźba o „organicznej” formie drzewa, na której stary dąb oprze swój pień i konary.

Witalność Bartka, biorąc pod uwagę jego sędziwy wiek, nie budzi zastrzeżeń specjalistów. Od siedmiu wieków każdej wiosny wypuszcza młode pędy i okrywa się listowiem, a jesienią rodzi żołędzie. Mógłby, jak się ocenia, żyć jeszcze 100–200 lat, a nawet dłużej. Nie jest w stanie jednak dźwigać już swego ciężaru – a waży ok. 70 ton. Może złamać go lub skręcić i wywrócić każda letnia burza czy jesienna wichura.

Nie jest w Polsce najstarszym dębem. Ma 650–675 lat i pod tym względem ustępuje Chrobremu (ok. 750 l.) w pobliżu Piotrowic w Borach Dolnośląskich oraz dębowi Bażyńskiego (720 l.) w Kadynach nad Zalewem Wiślanym.

Jako świadek i symbol polskiej historii – nieugiętego trwania na przekór dziejowym zawieruchom – cieszy się jednak od czasów zaborów szczególnym, należnym królom szacunkiem. Pamięta początki panowania Kazimierza Wielkiego. Był sporym już drzewem, gdy w kuźnicach nad Bobrzą kuto miecze i topory przed walną rozprawą z Krzyżakami pod Grunwaldem. Pod jego koroną chronił się prawdopodobnie Stanisław Staszic, gdy budował huty staropolskiego zagłębia przemysłowego.

Po raz pierwszy o istnieniu monumentalnego dębu bezszypułkowego w Zagnańsku – ma on 28,5 m wysokości i 13,4 m obwodu – szersza publiczność dowiedziała się z artykułu w czasopiśmie leśnym „Sylwan” z 1829 r. Miał wtedy 14 konarów i trzymał się nader krzepko. W grudniu 1905 r. zdarzyło się jednak nieszczęście, z którego Bartek nigdy się już nie podźwignął. W gorączce ówczesnych walk rewolucyjnych bojówka PPS zaatakowała sąsiadującą z nim siedzibę carskiego nadleśnictwa. Podpalono stodołę pełną siana i słomy, odległą – zachowały się jeszcze jej fundamenty – o kilkanaście metrów od dębu. Spłonął jego potężny wschodni konar i wiele gałęzi. Ogień spowodował uszkodzenie 25–30 proc. drzewa i martwicę części pnia.

W 1934 r., gdy przyznano mu zwycięstwo w konkursie na najokazalsze drzewo w Polsce, Bartek był już inwalidą, otoczonym kultem należnym weteranowi, bądź co bądź, walk niepodległościowych. Jego stan, a zwłaszcza statyka, stale się pogarsza. Niemal czarna, spękana kora nosi ślady dawnych przejść. Wielka blizna w pniu, zamaskowana korą młodszych dębów, kryje ogromną dziuplę po pamiętnym pożarze. Drzewo ma tylko osiem konarów, z których pięć, o wadze 5–10 t każdy, po jednej stronie. Pod tym ciężarem dąb nieustannie się pochyla, co zwiększa nacisk na osłabiony zwłaszcza u podstawy pień. Jak ocenił w ekspertyzie prof. Marek Siewniak, zajmujący się Bartkiem od ponad 30 lat, jego „stan statyczny jest krytyczny”.

Konary podparto drewnianymi palami wkrótce po II wojnie. Przed 20 laty zastąpiono je elastycznymi podporami, umożliwiającymi ruch konarów podczas wiatru. System ten, rozbudowywany i wzmacniany w 2005 i 2011 r., dziś już jednak nie wystarcza. Konieczne stało się całkowite przejęcie funkcji pnia przez konstrukcję inżynierską.

Do niedawna planowano podwieszenie drzewa do stalowego łuku o wysokości 30 m i rozpiętości 55 m. Ostatnio jednak najwięcej zwolenników, a nawet entuzjastów, ma przedstawiony jesienią pomysł krakowskiego architekta i rzeźbiarza Jacka Węcławowicza. Chce on podpiąć lub oprzeć Bartka o metalową rzeźbę stylizowanego drzewa podobnych rozmiarów. Sceptyków obawiających się, że pomnikowy dąb zostanie zdominowany przez nowoczesną wizję artystyczną, zapewnia, że podchodzi do swego zdania z należytą pokorą.

Przed rokiem, w nocy z 31 maja na 1 czerwca, nawałnica, która przeszła nad Kołobrzegiem i sąsiednimi miejscowościami, powaliła pomnikowy, najstarszy w kraju, liczący ok. 800 lat dąb Bolesław w pobliżu Bagicza. Wiadomość ta wywołała poruszenie w podkieleckiej gminie Zagnańsk i wzmogła obawy o przyszłość dębu Bartek, chluby regionu i najsławniejszego drzewa w Polsce. O tym, że może spotkać je w każdej chwili podobny los, opiekujący się nim dendrolodzy i leśnicy wiedzą od dawna.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej
Archiwum
Innowacje wkraczają na miejskie przejścia dla pieszych