Pracy wystarcza dla wszystkich

W regionie szybko przybywa cudzoziemców, ale jednocześnie szybko spada bezrobocie wśród Polaków.

Publikacja: 02.03.2017 21:00

Pracy wystarcza dla wszystkich

Foto: Rzeczpospolita

W Gorzowie Wielkopolskim pracodawcy w ciągu 2016 r. zainteresowani byli zatrudnieniem prawie 11,9 tys. pracowników z zagranicy. – W porównaniu z 2015 r. to ponaddwukrotny wzrost. Liczba oświadczeń o zamiarze powierzenia pracy cudzoziemcom, głównie Ukraińcom, wyniosła 4,8 tys. – informuje Roman Rutkowski, zastępca dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy w Gorzowie Wielkopolskim.

Nikt pracy nie zabiera

– W styczniu i lutym zarejestrowaliśmy już 2834 oświadczenia, gdyby takie tempo utrzymało się w kolejnych miesiącach, to w całym roku ich liczba sięgnęłaby 18 tys. – szacuje. Oświadczenia pozwalają na pracę cudzoziemcom przez pół roku, ale gorzowscy przedsiębiorcy coraz częściej sięgają po możliwość zatrudniania ich na dłuższe terminy.

Ukraińców szybko przybywa nie tylko w Gorzowie, ale w całym województwie. W zeszłym roku firmy w regionie potrzebowały 67,6 tys. obcokrajowców wobec 34,1 tys. w 2015 r.

Duży napływ pracowników zza naszej wschodniej granicy rodzi oczywiście pytanie, czy aby nie zabierają oni pracy polskim pracownikom. – To nurtujący temat, ostatnio poruszany był m.in. podczas spotkania wojewódzkiej Rady Dialogu – przyznaje Edwin Gierasimczyk, naczelnik Wydziału Programów i Analiz Rynku Pracy w Wojewódzkim Urzędzie Pracy w Zielonej Górze. – Ale skoro w tym samym czasie spada bezrobocie i rośnie rośnie liczba ofert pracy dla Polaków i dla cudzoziemców, to raczej nie widać problemu – analizuje Gierasimczyk.

– W naszym mieście praktycznie nie ma już bezrobocia, bo tylko 4,4 proc. aktywnych zawodowo mieszkańców nie ma pracy – podkreśla dyrektor Rutkowski z PUP w Gorzowie Wielkopolskim. – A skoro lokalny rynek pracy nie potrafi w pełni odpowiedzieć na rosnące potrzeby pracodawców, to muszą oni sięgać po inne rozwiązania – dodaje.

Jaka płaca za pracę

W powiecie żagańskim bezrobocie wciąż jest jednak stosunkowo wysokie. W urzędzie pracy zarejestrowanych jest ok. 3,3 tys. osób, czyli 15,4 proc. aktywnych zawodowo. Tymczasem w ciągu zeszłego roku pracodawcy ściągnęli tu ok. 700 Ukraińców. Gdyby tę pracę powierzyli Polakom, to bezrobocie spadłoby nawet o 10 proc.

– To raczej tylko teoria – uważa Wioletta Tybiszewska, dyrektor PUP w Żaganiu. – Problem polega na tym, że spora część naszych bezrobotnych nie chce pracować, przynajmniej na takich warunkach, jakie są obecnie oferowane – wyjaśnia.

Dyrektor Tybiszewska tym samym dotyka innej istotnej kwestii – atrakcyjności finansowej ofert pracy. – Większość tych zgłaszanych do urzędu pracy zawiera propozycję minimalnego wynagrodzenia, czyli w tym roku 2 tys. zł – informuje Agnieszka Falbagowska z PUP w Nowej Soli. – To kwota na początek, w trakcie zatrudnienia może wzrosnąć. Ale minimalna płaca dla wielu osób to mało interesująca propozycja – dodaje.

– Konkurencyjność tych ofert pracy jest nieduża w porównaniu np. z systemem wsparcia publicznego, zwłaszcza po wprowadzeniu programu 500+ – wtóruje Tybiszewska. Bo skoro przykładowo mama z trójką małych dzieci ma do wyboru: albo iść do pracy za 1,6 tys. zł na rękę i mniej więcej tyle samo wydawać na opiekę nad dziećmi, albo zostać w domu i uzbierać 2 tys. zł czy więcej z różnych benefitów od państwa, to trudno uznać, że wybierze to pierwsze rozwiązanie.

Bezrobocie dwa razy niższe

Jeszcze innym problemem jest dosyć spora grupa bezrobotnych, którzy w ogóle nie chcą, z różnych przyczyn, podjąć zatrudnienia. – Prowadzi to do przedziwnych sytuacji – mówi Tybiszewska. I opisuje, jak jedna z firm chciała zatrudnić pięć osób. Urząd pracy zaprosił na rozmowy 30 osób. Stawiło się 20, z czego połowa odmówiła przyjęcia oferty na tzw. dzień dobry, pięć osób zasłoniło się zwolnieniem, a pięć usiadło do rozmów. Na koniec udało się przyjąć jedną osobę.

Wśród bezrobotnych, którzy odmawiają podjęcia pracy, są tacy, którzy naprawdę nie są do tego gotowi, ale i tacy, którzy rejestrują się tylko po to, by mieć dostęp do innych świadczeń publicznych. Badania aktywności ekonomicznej ludności pokazują, że realne bezrobocie w województwie lubuskim jest dwa razy niższe niż to rejestrowane.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: a.cieslak@rp.pl

Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej