Scenariusze nie płoną

Nie wiedzieć czemu żużel nie został dotąd zauważony w filmie fabularnym. Zmieniamy to – mówią Dorota Kędzierzawska i Arthur Reinhart.

Publikacja: 28.02.2017 22:00

Scenariusze nie płoną

Foto: Fotorzepa, Marian Zubrzycki

Rz: Fascynacja żużlem pojawiła się wcześniej niż praca nad filmem?

Dorota Kędzierzawska: Reżyseria daje szanse poznania ludzi, których w normalnych okolicznościach nigdy bym nie spotkała. Gdybyśmy nie wymyślili filmu o speedwayu, trudno byłoby się zbliżyć do zawodników czy poznać ludzi ze środowiska żużlowego. A tak możemy otworzyć nowe drzwi…

A jak otwierali państwo te drzwi?

D.K.: Pierwszy scenariusz o żużlu napisaliśmy wspólnie z Arthurem 16 czy 17 lat temu (ostatecznie spłonął w kominku) i nie pamiętam nawet, od czego myślenie o tym się zaczęło. Arthur jako dziecko jeździł z tatą do Opola na mecze żużlowe.

Arthur Reinhart: Do dziś pamiętam zapach metanolu i żużel wyrzucany spod kół wprost na kibiców – wtedy nie było jeszcze deflektorów, a trybuny były bardzo blisko toru. Chłonąłem wtedy żużel wszystkimi zmysłami. Zresztą teraz dzieci też chodzą na żużel, na niektórych stadionach są dla nich nawet specjalne sektory.

D.K.: Ja pamiętam żużel z czarno-białej telewizji i ogromne wrażenie, jakie na mnie robił. Później okazało się, że to temat nietknięty przez film fabularny.

A.R.: Mieliśmy polski film telewizyjny „Motodrama” z początku lat 70.

D.K.: Były też jakieś radzieckie filmy z żużlem w tle, dokumenty, no i czarno-biały brytyjski film fabularny z 1946 r. Ale od tamtej pory minęło 70 lat.

Żużel się dobrze filmuje?

A.R.: Jest bardzo atrakcyjny i, nie wiedzieć czemu, nie został do tej pory zauważony i doceniony przez film fabularny. Prędkość motocykli, wyścig, który możemy obserwować przez cały czas, jak na rzymskiej arenie, ogromne emocje na trybunach. To wszystko jest wdzięczne, w dodatku w filmie możemy pokazać biegi inaczej niż w telewizyjnych relacjach. Kamera może wejść na tor, zbliżyć się, ukazać perspektywę zawodnika. Bardzo ciekawie jest też w boksach, gdzie emocje wychodzą na wierzch, chłopcy się otwierają, można pokazać trochę „kuchni”.

Niebezpieczeństwa tego sportu pociągają?

A.R.: Czasem słychać, jak kibice żartują, że „jak nie było wypadku, to nie było meczu”.

D.K.: Niektórych ludzi to na pewno pociąga. Ja, jak tylko widzę, że coś groźnego się szykuje, zamykam oczy. Fascynujące jest samo ściganie.

Chcąc nie chcąc, wciągnęli się państwo?

A.R.: Łatwo się zaangażować, co widzieliśmy podczas wizyty naszej ekipy na jednym z meczów w Rzeszowie. Mimo że część osób nie miała wcześniej styczności z tym sportem, bardzo szybko pojawiły się emocje.

D.K.: Kibice doceniają zwłaszcza krótsze tory, gdzie zawodnicy tasują się od początku do końca. Wtedy trudno się opanować, emocje są wielkie, wszyscy krzyczą – my też.

Zdjęcia miały miejsce w Rzeszowie, Przemyślu i Częstochowie.

D.K.: Tak, a będziemy kręcić jeszcze na hali zdjęciowej CeTA we Wrocławiu i na torze w Tarnowie, gdzie czekają nas zdjęcia trikowe. Niestety, spóźniliśmy się i wrocławski Stadion Olimpijski, który był bardzo filmowy, jest po remoncie. Teraz jest za ładny.

Dlaczego żużel jest domeną mniejszych miast?

D.K.: Nie tylko, tory są też w Łodzi, Gdańsku, Krakowie, a Rzeszów nie jest już małym miastem. Poznań jest w remoncie, właściwie tylko Warszawa pozbyła się toru. Popularność żużla ma związek z tradycją – gdzie sport żużlowy istnieje od dawna, tam się utrzymał, bo na trybuny przychodzą kolejne pokolenia.

A.R.: Nie jest to sport tani, a stadiony są kłopotliwe w utrzymaniu. Siłą rzeczy uczestniczymy w wielu rozmowach i także w Warszawie słychać o staraniach reanimacji żużla, nie tylko przy okazji imprez na Stadionie Narodowym.

Skąd pochodzi bohater „Żużla”?

D.K.: Jak zwykle u nas – nie wiadomo. Ale to jest nieduże miasto… Tworzymy fikcyjny świat, ważne, żeby był wiarygodny. Także drużyny są fikcyjne – nie chcieliśmy zwrócić przeciwko sobie części kibiców. (śmiech)

Czy sport w filmie jest refleksem życia? Zachowanie bohatera na torze czy boisku pokazuje, jaki on w istocie jest?

D.K.: To jest życie w pigułce, wszystko jest tu niesamowicie skondensowane. Emocji, jakie ci chłopcy przeżywają w krótkiej chwili, wielu z nas nie doświadcza przez całe życie. Dzięki temu trochę inaczej rozumieją świat. Każdy z nich jeździ inaczej, pewnie w zależności od charakteru, chociaż jest wielu, którzy prywatnie są łagodnymi i ciepłymi ludźmi, a na torze grają bardzo ostro.

Czasem filmom „sportowym” trudno uciec od schematyzmu. Mają państwo swoje ulubione?

A.R.: Bliski naszej tematyce był „Rush”, o historii Nikiego Laudy i Jamesa Hunta. Ale nigdy nie staramy się do niczego porównywać czy od czegoś odbijać – Dorota po prostu wymyśliła historię i chcemy ją po swojemu opowiedzieć.

Od czego pani zaczyna, pisząc scenariusz?

D.K.: Wychodzę od bohatera, zawsze mam też początek i koniec. Wiem, jak ta historia powinna się potoczyć, chociaż znam autorów, którzy piszą fascynujące historie, nie znając finału. Dla mnie to jedna z ważniejszych rzeczy, które muszę wiedzieć.

To kim jest pani bohater?

D.K.: Młody żużlowiec, który zaczyna swoją karierę. O fabule nie mówimy, aktorzy też mają zakaz, bo potem okazuje się, że wszystko o filmie wiadomo już przed premierą. Podtytuł brzmi „Kronika zwycięstw i upadków” – jak to w żużlu. I w życiu.

Kto znalazł się obsadzie?

D.K.: Lowę, głównego bohatera, gra Tomasz Ziętek. Pojawią się Paweł Wilczak i Żaneta Łabudzka, a na dużym ekranie zadebiutują m.in. i 18-letnia Jagoda Porębska i Karolina Gołębiowska, studentka wydziału chemii.

Czyli będzie wątek miłosny.

A.R.: Nie ma żużla bez miłości!

Zawodowcy też się pojawią na ekranie?

D.K.: Będzie można zobaczyć Łukasza Kaczmarka, byłego żużlowca Stali Gorzów Wlkp., i Marcela Szymko z Wybrzeża Gdańsk – zagrali mechaników głównego bohatera. Dużą rolę zagrał były zawodnik Tadeusz Kostro, zobaczymy też młodego adepta żużla, Krzysia Sadurskiego. Zależało nam na tym, by jak najwięcej prawdziwych ludzi żużla pojawiło się na ekranie. Wszystko konsultowaliśmy, żeby żużlowcy się z nas nie śmiali. Na torze też jeździli zawodnicy – m.in. Artur Czaja, Hubert Łęgowik, Oskar Polis, Mateusz Borowicz. Żaden z kaskaderów nie podjął się takiego wyzwania.

Przy scenach zbiorowych pomagali kibice?

A.R.: Byli i kibice, i statyści, ale będziemy też sobie pomagać efektami komputerowymi. Stadiony żużlowe są ogromne, niektóre mieszczą po kilkanaście tysięcy widzów, nie bylibyśmy w stanie utrzymać trybun pełnych statystów przez 12 godzin dziennie.

D.K.: Pewnie pojawimy się jeszcze na paru prawdziwych meczach z prośbą do kibiców o chwilową zmianę barw klubowych.

Kiedy premiera?

D.K.: Wszystkie zdjęcia aktorskie mamy skończone, wkrótce ostatnie ujęcia we Wrocławiu i Tarnowie, później montaż. „Żużel” będzie gotowy pod koniec roku.

Dorota Kędzierzawska, urodzona w Łodzi, absolwentka łódzkiej PWSFTViT – scenarzystka, reżyserka, montażystka i producentka filmowa. Autorka m.in. filmów „Wrony”, „Nic”, „Jestem”, „Pora umierać”.

Arthur Reinhart, urodzony w Kluczborku, absolwent łódzkiej PWSFTViT – operator filmowy, montażysta, producent. Dwukrotny zdobywca Polskiej Nagrody Filmowej Orzeł za najlepsze zdjęcia, laureat Złotego Lwa za najlepsze zdjęcia podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych.

Żużel, czyli kronika zwycięstw i upadków

To sport wyjątkowy, bo tu spełnić się może amerykański sen – ktoś, kto dziś jest nikim, jutro może stać się gwiazdą. Oczywiście i tu szczęściu trzeba pomóc – potrzebne jest zacięcie i smykałka, wielka odwaga i wytrwałość. Niejednego żużel, mimo obiecujących początków, przemielił i wypluł. Często po udanych startach w kategorii juniorów ci sami zawodnicy, już seniorzy, zaczynają mieć problemy. Mija małolacka brawura, przychodzi refleksja, pojawia się pierwszy strach, zwątpienie. Jeśli do tego dochodzą niepowodzenia na torze, niełatwo jest z tego wyjść.

W „Żużlu” chcemy pokazać młodego chłopca, który nosi w sobie fantastyczną, młodzieńczą tęsknotę do życia po swojemu, do prawdziwego przeżywania swojego losu, choć nie zawsze jest to proste. Jakaś wewnętrzna siła każe mu postępować według swoich zasad, a nie zasad tłumu. Podświadomie czuje, że to, co każdy z nas ma najlepszego, nosi nie na sobie, ale w sobie. A ekstremalne przeżycia, jakie niesie ze sobą sport żużlowy, w przyśpieszonym tempie go doświadczają, pozwalają mu odkryć mechanizmy powodujące ludzkimi zachowaniami, przezwyciężać ograniczenia, rozbudzają ciekawość, otwierają oczy. (z opisu producenta).

Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej