Czy forsa rządzi sztuką?

Premiera „Mapy i terytorium” Eweliny Marciniak według powieści Michela Houellebecqa, wyróżnionej Nagrodą Gouncourtów, odbędzie się 14 października w Teatrze Wybrzeże. Scena obchodzi 70-lecie istnienia.

Publikacja: 10.10.2016 22:00

Plakat do „Mapy i terytorium”,  najnowszej premiery trójmiejskiego teatru.

Plakat do „Mapy i terytorium”, najnowszej premiery trójmiejskiego teatru.

Foto: materiały prasowe

Jak podkreślają twórcy najnowszej premiery Teatru Wybrzeże, najbardziej utytułowana powieść francuskiego pisarza, laureata nagrody Goncourtów, to melancholijna, choć zarazem niepozbawiona ironii opowieść o współczesnej sztuce. Namysł nad kondycją współczesnego świata Houellebecq prowadzi tym razem nie z perspektywy burdelu w Tajlandii, a galerii sztuki w Paryżu. Ale logika tej zmiany nie jest przypadkowa. Główny bohater, Jed Martin nie radzi sobie w życiu zbyt dobrze: nie potrafi nawiązywać relacji z ludźmi, z trudem podtrzymuje więzi rodzinne. Jako artysta, odnosi jednak spektakularny i paradoksalny sukces, robiąc zdjęcia map Michelin. W przygotowaniu następnej wystawy pomaga mu sam Michel Houellebecq – pisze tekst do katalogu. Wkrótce potem zostaje bestialsko zamordowany.

– Houellebecq z pewnością napisał książkę o roli pieniądza w sztuce oraz kapitalizmie w ogóle i ten wątek jest dla nas bardzo ważny – powiedziała nam Ewelina Marciniak, która wcześniej wyreżyserowała w Wybrzeżu „Amatorki” i „Portret damy”. – Interesuje nas to, jak coś staje się sztuką i przestaje nią być, stając się już tylko produktem oraz jak doświadczamy rzeczywistości, w której sztuka nie może obronić się sama.

Kryminał o artystach

Książkę zahacza też o kwestię jak własne życie można uczynić sztuką, co niektórzy potrafią również spieniężyć.

– Jednak gestu Houellebecqa, gdy sam staje się bohaterem książki, a potem się uśmierca nie traktujemy jako taniej prowokacji, która służy sprzedaży powieści, bo „Mapa i terytorium” są zbyt dobrą literaturą – mówi Ewelina Marciniak. – Chodzi o to, że autor igra naszym spojrzeniem na sztukę i zadaje pytanie, czym jest autoportret artysty i jak trudno uwolnić się od siebie. Dzięki temu książka i spektakl stają się pytaniem o tożsamość twórcy, zaś fantazja na temat własnej śmierci staje się wprowadzeniem do gry z konwencją. Wikła nas też w formę kryminalną, którą rozpoczynamy w trzeciej części. Bawimy się kryminałem, z zastrzeżeniem, że jest to kryminał ontologiczny, bo bohater prowadzi śledztwo we własnej sprawie tylko po to, żeby zadać sobie fundamentalne pytanie „kim jestem?”. Nie interesuje nas kto zabił, tylko jakim człowiekiem i artystą jest ofiara? Dlatego w naszym kryminale punkt ciężkości nie jest przerzucony na to „kto zabił?”.

W spektaklu bierze udział piątka dzieci.

– Mamy młodych aktorów, którzy grają bardzo poważne role – mówi reżyserka. – Dwójka z nich gra artystów, bardzo bogatych artystów – Damiena Hirsta i Jeffa Kunsta, których nasz główny bohater stara się namalować. Obaj panowie zabierają też głos w sprawie, co to znaczy być bogatym artystą, uważanym jednocześnie za reprezentanta sektora produkcyjnego. W powieści Houellebecqa jest też zapisany konflikt pomiędzy Williamem Morrisem, który wierzył, że nastąpi złoty wiek kiedy przemysłowców zastąpią artyści i Le Corbuseriem, twórcą architektury stosowanej, użytkowej. Ten wybór bohaterów wspiera dociekania Houellebecqa o tym, co ma być ważniejsze w naszym świecie: piękno czy porządek? Czy sztuka zaburza nasze wygodne życie, czy jest czymś, do czego każdy z nas ma prawo? Morris, projektując swoje wspaniałe tapety, podkreślał, że każdy ma prawo do piękna. Staramy się czerpać z wszystkich kontekstów, jakie w swojej wielowątkowej powieści Houellebecq podpowiada. To zdecydowanie ważniejsze do fabuły, która nie jest skomplikowana. Obserwujemy przecież kryzys życia i twórczości głównego bohatera. To jest równia pochyła. On krok po kroku odcina się od rzeczywistości. Kiedy ma szanse na kontakt z ojcem i wielką miłość, odpuszcza sobie i wszystko zaprzepaszcza.

Wybór dziecięcych aktorów podyktowany jest oceną charakteru postaci.

– Świat od nich wiele oczekuje, ale oni są bezbronni, bezradni jak dzieci – mówi Ewelina Marciniak. – Kiedy się czegoś boją nie podejmują walki, tylko uciekają, szczególnie nasz główny bohater, ale podobnie można określić jego ojca i Olgę. Myślę, że już od „Cząstek elementarnych” dziecko jest wpisane w charakter postaci Houellebecqa. Ich melancholia dlatego jest tak przejmująca, bo to smutek dziecka, które łaknie radości i czuje radość, ale oczekiwania rzeczywistością nie pozwalają na nią. Czasami są też sierotami, jak bohater „Mapy i terytorium”, którego matka popełniła samobójstwo, gdy miał 7 lat.

Pytanie o to, co znaczy dorastanie w dzisiejszym świecie był pierwszym tropem w myśleniu o inscenizacji:

– A oznacza tyle, że przestajemy cieszyć się tym, co jest, tylko ciągle oczekujemy tego, co ma przyjść – mówi Ewelina Marciniak. – Tak rodzi się fatalne kino w głowie, które wyświetla projekcję o tym, co się stanie jak będziemy z tym lub innym i osiągniemy to lub tamto, bo zgodnie z chorą logiką dojrzałości dopiero wtedy będziemy szczęśliwi. Dzieci potrafią być szczęśliwe bez powodu. Dorosły musi spełniać oczekiwanie własne lub innych.

Tęsknota za sztuką

W spektaklu dzieci będą bardziej dojrzałe niż dorośli, ale też są momenty, że przypominają kim są naprawdę.

– Są wtedy grupą dzieci, która objaśnia czym jest pogrzeb, zastanawia się w jakich częściach ciała mieszka miłość, dyskutuje o tym, czego chciał Morris lub Le Corbusier powiedziała – Ewelina Marciniak. – Jeśli ktoś nie będzie wiedział kim jest Hirst i Kunst dzieciaki pięknie im to wytłumaczą, pokazując przeźrocza z przykładami słynnych prac.

Powiedzą też o wydaniu książki Houellebecqa, żeby każdy wiedział, że dostała Nagrodę Goncourtów i co to za nagroda.

– Houellebecq otwiera swoją książkę znamienną sceną: oto główny bohater, Jed Martin, próbuje namalować portrety dwóch najbogatszych artystów współczesnego świata, Jeffa Koonsa i Damiena Hirsta – przypomina Jan Czapliński, dramaturg spektaklu, który wcześniej pracował z Eweliną Marciniak przy „Księgach Jakubowych” Olgi Tokarczuk. – Nie udaje mu się, ma problem z dokończeniem twarzy Koonsa. Zły na siebie, niszczy malowany od tygodni obraz. Ale powołane w ten sposób złe duchy współczesnej sztuki będą mu towarzyszyć już do końca. Dlaczego złe? Bo rewersem i funkcją sztuki jest w tej opowieści zawsze pieniądz. Realizacja tęsknoty za sztuką, która pozwala przeżyć coś naprawdę, w oderwaniu od galerii i rosnących cen dzieł, będzie zatem wiązała się z doświadczeniami ostatecznymi – przemijaniem, śmiercią, a nawet morderstwem.

Te wątki, filtrowane i katalizowane przez sztukę, są dla twórców najważniejszym wątkiem w powieści Houellebecqa. W spektaklu występują: Magdalena Boć, Katarzyna Dałek, Piotr Biedroń, Michał Jaros, Jacek Labijak, Krzysztof Matuszewski, Marek Tynda oraz gościnnie Justyna Święs.

Zatoka świń

Rozpoczęty sezon 2016/2017 będzie dla Wybrzeża jubileuszowym. 20 listopada 2016 roku minie 70 lat od inauguracji działalności sceny prapremierą sztuki Tadeusza Gajcego „Homer i Orchidea” w reżyserii Iwo Galla. 7 stycznia 2017 roku upłynie z kolei 50 lat od premiery „Zmierzchu demonów” Romana Brandstaettera w reżyserii Jerzego Golińskiego, która otworzyła nowo wybudowany gmach na Targu Węglowym. Kulminacyjnym wydarzeniem jubileuszowego roku będzie grudniowa premiera „Wiśniowego sadu” Czechowa, z którym po raz pierwszy zmierzy się Anna Augustynowicz.

W przyszłym roku planowany jest spektakl pod roboczym tytułem „Ja Teatr. Wybrzeże 70/50″. Wybrzeże pokaże też „Zatokę” Michała Kurkowskiego. Tekst sztuki powstał w oparciu o materiały prasowe i dokumenty dotyczące głośnej i bulwersującej sprawy nazywanej „sprawą zatoki świń” dotyczącej gwałtów, których ofiarami padały trójmiejskie dziewczęta.

Jak podkreślają twórcy najnowszej premiery Teatru Wybrzeże, najbardziej utytułowana powieść francuskiego pisarza, laureata nagrody Goncourtów, to melancholijna, choć zarazem niepozbawiona ironii opowieść o współczesnej sztuce. Namysł nad kondycją współczesnego świata Houellebecq prowadzi tym razem nie z perspektywy burdelu w Tajlandii, a galerii sztuki w Paryżu. Ale logika tej zmiany nie jest przypadkowa. Główny bohater, Jed Martin nie radzi sobie w życiu zbyt dobrze: nie potrafi nawiązywać relacji z ludźmi, z trudem podtrzymuje więzi rodzinne. Jako artysta, odnosi jednak spektakularny i paradoksalny sukces, robiąc zdjęcia map Michelin. W przygotowaniu następnej wystawy pomaga mu sam Michel Houellebecq – pisze tekst do katalogu. Wkrótce potem zostaje bestialsko zamordowany.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży