Detektywi w magistracie

Wyłudzenie stu działek i kamienic zablokowały władze Łodzi. Udało się, bo naciągaczy tropi wyspecjalizowany wydział.

Publikacja: 06.09.2016 22:00

Dzięki działaniom władz miasta w Łodzi udało się zatrzymać dziką reprywatyzację atrakcyjnych kamieni

Dzięki działaniom władz miasta w Łodzi udało się zatrzymać dziką reprywatyzację atrakcyjnych kamienic, także tych przy Piotrkowskiej.

Foto: Fotorzepa, Marian Zubrzycki

W stolicy afera reprywatyzacyjna zatacza coraz szersze kręgi, tymczasem władze Łodzi znalazły sposób, jak uniknąć podobnych kłopotów i ukrócić przejmowanie cennych działek i kamienic przez rzekomych spadkobierców lub wręcz naciągaczy. Rozwiązanie jest nowatorskie i jedyne w kraju: w magistracie utworzono specjalną komórkę złożoną z prawników, archiwistów i historyków o zacięciu detektywa, którzy pilnują reprywatyzacji.

– Utworzony u nas wydział ma demaskować oszustów, którzy wykorzystują brak pełnej dokumentacji i chcą się wzbogacić na ludzkim nieszczęściu – mówi wiceprezydent Łodzi Ireneusz Jabłoński.

Zespół ds. Ochrony Praw Własności został zwiększony do jedenastu pracowników. Niczym rasowi detektywi przeczesują archiwa, badają pokryte kurzem testamenty, akty urodzenia i prawa własności. Doskonale znają języki obce, więc bez oporów występują o informacje do krajów z odległych kontynentów. Ich benedyktyńska praca przynosi efekty: naciągacze mający apetyt na atrakcyjne działki i kamienice nie mają szans.

Lista nieruchomości, które miasto obroniło przed zakusami oszustów, jest imponująca –było ich ponad sto w ciągu pięciu lat.

W czołówce znajduje się prestiżowa Kamienica pod Gutenbergiem przy Piotrkowskiej 86, jeden z najpiękniejszych zabytków w Łodzi. Po tym, jak miasto wydając 1 mln zł przywróciło jej dawny blask, zgłosiła się po nią wnuczka dawnych właścicieli, którzy w czasie wojny podpisali volkslistę. Sąd niedawno uznał, że kamienica należy do miasta. Zakończonych sukcesem batalii jest więcej. W innej miasto zablokowało przejęcie cennych gruntów w Nowym Centrum Łodzi, kiedyś należących do przedwojennej spółki. Chcieli ją reaktywować „kolekcjonerzy” akcji, nie mający żadnych związków ze spadkobiercami prawdziwych akcjonariuszy.

Łódzcy urzędnicy sięgają także po metody niekonwencjonalne. Szerokim echem odbiło się wykorzystanie historycznego Kodeksu Napoleona z 1804 roku, który pozwolił miastu zatrzymać kilkadziesiąt wartościowych działek.

W Łodzi oszustów próbujących podszyć się po dawnych właścicieli może być więcej, niż gdzie indziej. Znaczna część tutejszych nieruchomości należała bowiem do osób pochodzenia żydowskiego, zamordowanych podczas wojny. Hochsztaplerzy to wykorzystują, nagle po latach zgłaszają roszczenia, pokazując np. testamenty sporządzone w Argentynie czy Brazylii. – Mamy obecnie ok. 400 wniosków z roszczeniami, Połowę w trybie administracyjnym, połowę w trybie cywilnym. To one w pierwszej kolejności są poddane działaniom badawczo-śledczym – mówi wiceprezydent Jabłoński.

Kiedy miejscy „detektywi” znajdą dowody wskazujące na próbę wyłudzenia, alarmują śledczych. – Dotąd do prokuratury zgłosiliśmy 10 spraw dotyczących 35 nieruchomości, następne 10 jest przygotowywanych i będzie dotyczyło kilkudziesięciu kolejnych – zapowiada Ireneusz Jabłoński.

Opinia

Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi

Miasto nie wydaje żadnych ostatecznych decyzji w sprawie zwrotu nieruchomości. Decyzje dotyczące spraw spornych zawsze są wydawane przez niezawisły sąd lub organy administracyjne państwa, czyli starostów, ale innych niż łódzcy. Dlatego też – co warto podkreślić – sytuacji w Łodzi nie można w żaden sposób porównać do reprywatyzacyjnych problemów stolicy. Sytuacja prawna nieruchomości w obu miastach jest całkowicie różna i obowiązują diametralnie inne procedury postępowania. Warto zauważyć, że miejscy prawnicy przygotowali własny projekt ‚„ustawy reprywatyzacyjnej”. Ustawa, mająca na celu ochronę miejskich kamienic, zakładała proste rozwiązania: po upływie określonego w niej czasu od umieszczenia ogłoszeń w prasie, w krajach gdzie były duże skupiska Polonii po 1945 roku, o kamienicach co do których ustalenie właściciela nie jest możliwe, budynki przechodziłyby na własność miasta.

W stolicy afera reprywatyzacyjna zatacza coraz szersze kręgi, tymczasem władze Łodzi znalazły sposób, jak uniknąć podobnych kłopotów i ukrócić przejmowanie cennych działek i kamienic przez rzekomych spadkobierców lub wręcz naciągaczy. Rozwiązanie jest nowatorskie i jedyne w kraju: w magistracie utworzono specjalną komórkę złożoną z prawników, archiwistów i historyków o zacięciu detektywa, którzy pilnują reprywatyzacji.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy