Marzy nam się klinika i uniwersytet

Obserwujemy trendy, by wiedzieć, jakie kierunki są interesujące dla kandydatów i odpowiadają na potrzeby rynku pracy – mówi prof. Jerzy Malec, rektor Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego.

Publikacja: 14.02.2016 16:07

Marzy nam się klinika i uniwersytet

Foto: Fotorzepa, Piotr Guzik

Rzeczpospolita: Jako pierwsza niepubliczna uczelnia w Polsce oferują państwo studia medyczne. Nie boją się państwo, że studia za 40 tys. zł rocznie nie będą cieszyć się dużym zainteresowaniem.

Jerzy Malec: Zainteresowanie medycyną jest ogromne. Na jedno miejsce co roku zgłasza się po kilkadziesiąt osób.

Ale na studia bezpłatne, na publicznych akademiach medycznych.

Oczywiście do końca nie wiadomo, jakie będzie zainteresowanie studiami płatnymi. Liczymy, że kandydatów zainteresuje ciekawy, innowacyjny program studiów opracowany z wykorzystaniem doświadczeń uniwersytetów kanadyjskich i amerykańskich oraz fakt, że można je podjąć także w języku angielskim.

Na czym polega ten program?

Innowacyjność polega na połączeniu treści znajdujących się do tej pory w różnych przedmiotach w moduły stanowiące spójną całość. I tak np. w nauczaniu przedklinicznym mogę podać jako przykład moduł układ nerwowo-mięśniowy, w którym połączono wiedzę z zakresu anatomii, histologii oraz fizjologii. W dalszych latach w trakcie nauczania klinicznego przykładem może być moduł endokrynologia, który łączy elementy interny, chirurgii, radiologii, medycyny nuklearnej, anestezjologii i diagnostyki laboratoryjnej, umożliwiając poznanie wszystkich aspektów diagnostyki oraz leczenia pacjenta.

Dzięki takiemu podejściu do nauczania studenci będą widzieć pacjenta w sposób holistyczny i łatwiej zrozumieją problemy medycyny.

Dodatkowo organizacja studiów oparta jest na systemie tutoringu, w którym opiekun przydzielony do każdej grupy studentów zapewnia pomoc i wsparcie na każdym etapie edukacji.

A co z praktyką. Krytycy zarzucają Akademii brak własnej kliniki.

Jesteśmy przygotowani do nauczania praktycznego w oparciu o własny szpital kliniczny, którego budowa jest planowana w najbliższej przyszłości, oraz w oddziałach klinicznych tworzonych na bazie wybranych szpitali specjalistycznych w Krakowie.

Oferują państwo naprawdę różnorodne kierunki od prawa przez zarządzanie, medycynę po organizację produkcji filmowej. Skąd taka różnorodność?

Od początku założyciele mieli koncepcję stworzenia uczelni o charakterze ogólnouniwersyteckim. Staramy się też śledzić trendy, by wiedzieć, jakie kierunki są interesujące dla kandydatów, a równocześnie odpowiadające na potrzeby rynku pracy. Stąd w ofercie wiele kierunków medycznych, prawo, psychologia, bezpieczeństwo, architektura, dziennikarstwo czy produkcja filmowa i telewizyjna. Rokrocznie wprowadzamy nowe specjalności konsultowane z otoczeniem zawodowym. Jako przykład mogę podać organizację wydarzeń artystycznych przygotowaną we współpracy z Krakowskim Biurem Festiwalowym organizującym najbardziej prestiżowe wydarzenia kulturalne w mieście. To właśnie takie działania dają naszym absolwentom większą elastyczność na rynku pracy.

Śledzą państwo losy swoich absolwentów?

Tak. Z ostatniego, ubiegłorocznego badania wynika, że 67 proc. ankietowanych absolwentów pracuje lub pracuje i kontynuuje naukę, z czego 61 proc,.pracuje w zawodzie.

Krakowska Akademia jest jedną z większych niepublicznych uczelni. Jak to się udało w Krakowie, gdzie są Uniwersytet Jagielloński, AGH i jeszcze kilka innych znanych publicznych uczelni.

W Małopolsce jesteśmy największą niepubliczną uczelnią. Ciężko pracujemy na tę pozycję i cieszymy się, że w ciągu tak krótkiego czasu – uczelnia ma 16 lat – udało nam się zdobyć zaufanie młodych ludzi. Jako anegdotę przytoczę zdarzenie, jakie miało miejsce podczas pierwszej inauguracji, która odbyła się w Teatrze im. J. Słowackiego. Zabrakło wtedy miejsc na widowni dla wszystkich chętnych. Zdesperowani studenci dzwonili do krakowskich mediów, w których ukazały się informacje o chętnych szturmujących nową uczelnię. Mieliśmy więc dobre wejście.

Nie boi się pan niżu demograficznego? Może przydałoby się jakieś wsparcie od państwa czy miasta?

Rzeczywiście odczuwamy, że zmniejsza się liczba studentów. Jesteśmy jednak dużą uczelnią, a duży łatwiej przetrwa . Jako uczelnia niepubliczna jesteśmy w znacznie gorszej sytuacji niż uczelnie państwowe otrzymujące dotację na każdego studenta. My utrzymujemy się tylko z czesnego. Ale ta nierówność wobec prawa to temat na osobną rozmowę.

We Wrocławiu jest ulgowy bilet semestralny, czyli na pięć miesięcy, który kosztuje 150 zł, miesięcznie wychodzi 30 zł. Myśli Pan, że tani bilet dla studenta to dobry pomysł?

Każde działanie przyciągające studentów jest dobre. Kraków to miasto studentów, którzy jeżdżą komunikacją, zostawiają pieniądze w sklepach, klubach, kinach, teatrach. Warto więc pomyśleć o działaniach skierowanych do nich.

Ma pan jakieś plany, marzenia na przyszłość poza marzeniem o sukcesie medycyny u Frycza?

Chciałbym, aby Krakowska Akademia stała się uniwersytetem.

Najpierw trzeba zdobyć sześć uprawnień doktorskich, czyli prawo nadawania stopnia doktora w sześciu dziedzinach. Na razie mają państwo w dwóch: prawa i nauk o polityce.

O kolejne dwa już się staramy, w dziedzinie nauk o bezpieczeństwie i zarządzania, a jesienią będziemy składać wniosek o uprawnienia na architekturze.

To brakuje jeszcze jednego uprawnienie, by dorównać Szkole Wyższej Psychologii Społecznej, która jest pierwszym niepublicznym Uniwersytetem Humanistycznospołecznym.

Może na 20-lecie Akademii uda się to marzenie spełnić i będziemy kolejnym, drugim, niepublicznym uniwersytetem w Polsce.

—rozmawiała Jolanta Ojczyk

Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej