Wielkopolskie Soplicowo

W pałacu w Śmiełowie Mickiewicz myślał o udziale w powstaniu listopadowym, spotkał Telimenę i romansował.

Publikacja: 03.01.2016 20:45

W pałacu w Śmiełowie miał zrodzić się zamysł napisania „Pana Tadeusza”

W pałacu w Śmiełowie miał zrodzić się zamysł napisania „Pana Tadeusza”

Foto: materiały prasowe

Czasy się zmieniają, podejście do kultury również, o czym świadczy fakt, że bardziej popularnym niż wiele zespołów pałacowo-parkowych Wielkopolski celem wypraw stał się choćby Jarocin słynący z rockowego festiwalu. Ale nawet tam kusi przyjezdnych drogowskaz prowadzący do położonego niedaleko pałacu w Śmiełowie, gdzie po powrocie z Włoch Adam Mickiewicz zastanawiał się, czy iść walczyć w powstaniu listopadowym.

A chociaż był ganiony za to, że do walki nie przystąpił, tylko romansował – ostatecznie dobrze się stało, że nie zakończył życia jak Krzysztof Kamil Baczyński. Inaczej pobyt w Śmiełowie nie zaowocowałby ani III częścią „Dziadów” napisaną w akcie patriotycznej ekspiacji, ani tym bardziej „Panem Tadeuszem”.

Dąb nadziei

Jak podkreślał Józef Bohdan Zalewski, przyjaciel Adama Mickiewicza, pomysł sielskiego poematu narodził się właśnie w 1831 roku podczas pobytu wieszcza w Wielkopolsce. Różnorodne doświadczenia i liczne obserwacje zainspirowały powstanie wielu postaci i słynnych fragmentów. Upamiętnia to muzeum noszące dziś imię poety, mieszczące się w klasycystycznym pałacu z końca XVIII wieku, będącym dziełem wybitnego architekta Stanisława Zawadzkiego.

Historyczna sława pałacu datuje się od czasu, gdy jego właścicielem został Hieronim Gorzeński, oficer napoleoński, adiutant jednego z francuskich marszałków. Mając w pamięci wyprawę na Moskwę, do końca życia angażował się w działalność konspiracyjną, w czym pomagało strategiczne położenie pałacu tuż przy granicy cesarstwa pruskiego i cesarstwa rosyjskiego. Właśnie z tego powodu przemycano z majątku do Królestwa Polskiego ochotników pragnących walczyć w powstaniu listopadowym.

W takich okolicznościach w sierpniu 1831 roku trafił do Śmiełowa Adam Mickiewicz, wiozący pisma Legacji Polskiej w Paryżu dla Rządu Narodowego.

Wracał z wyprawy do Włoch, a przywiózł go Kalikst Bojanowski. Najpierw poeta przebywał krótko w Kopaszewie koło Kościana. Na dłużej jednak zatrzymał się właśnie Śmiełowie, gdzie mieszkała siostra Kaliksta Antonina Gorzeńska.

Poeta przebywał w pałacu pod fałszywym nazwiskiem Adama Mühla. Oficjalnie przedstawiany był jako kuzyn i guwerner dzieci Gorzeńskich. Dokumentem tej konspiracyjnej przygody jest wpis do sztambucha Honoraty Skórzewskiej z Kopaszewa z sierpnia 1831 r. Brzmi następująco: „Adam – niegdyś Mickiewicz, później Mühl, na koniec Niegolewski. Nie wiem, jak mię nadal nazywać będą, od Pani chciałbym zawsze nazwanym być – życzliwym sługą”.

Poecie zarzuca się tchórzostwo i zaniechanie patriotycznego czynu, jednak gdy pojawił się w Śmiełowie – powstanie było już skazane na klęskę. Próbował podobno przeprawy przez Prosnę koło Komorza. Po powrocie do śmiełowskiego pałacu, jakbyś dziś powiedzieli, popadł w głęboką depresję. Przytłoczyła go zwłaszcza wieść o kapitulacji Warszawy. Eustachemu Januszkiewiczowi zawdzięczamy opis złego samopoczucia, który znalazł się w rozmowie spisanej w 1846 r: „Napadła mię była w Poznańskiem chęć samobójstwa, ale myśl, żebym przez to wiele kłopotów gospodarzowi przyczynił, odwiodła mnie od tego zamiaru”.

Według legendy doszło wtedy do magicznego zdarzenia. Po burzy, która zdewastowała okoliczny park, Mickiewicz podszedł do wyrwanego z korzeniami młodego dębu i zasadził go z powrotem. Przez lata powtarzane wypowiedziane podówczas słowa wieszcza: „Oto nasz obraz, ale jak w wielkim, tak i w małym nie traćmy nadziei, ratujmy co się da i jak się da”. Dąb zakorzenił się, rozrósł potężnie, zyskując nazwę dębu Mickiewicza lub drzewa nadziei.

Metaforycznie rzecz ujmując, w narodowej poezji rolę dębu dającego nadzieję odegrały napisane niedługo potem drezdeńskie „Dziady” oraz „Pan Tadeusz”. Dla kolejnych pokoleń stały się duchową ojczyzną Polaków. Dąb doczekał się zresztą odrodzenia Rzeczpospolitej. Padł ofiarą pioruna w 1924 roku. Pocięto go wtedy na dębowe cegiełki, sprzedawane jako patriotyczne wota.

Muza Adama

Najbarwniejsza przygoda Mickiewicza w Wielkopolsce łączy się z jego kochanką, a potem wieloletnią przyjaciółką, czyli Konstancją Łubieńską, córką Bogusława Bojanowskiego, podkomorzego Stanisława Augusta. Trzeba przyznać, że poeta miał dobry gust, sądząc bowiem po portretach, Konstancja była kobietą piękną, a przy tym wykształconą, słynącą z poetyckich improwizacji.

Konstancja w 1819 r. wyszła za mąż za kapitana wojsk napoleońskich hrabiego Józefa Łubieńskiego, z którym w 1827 r. zamieszkała w Budziszewku koło Rogoźna. Miała z nim piątkę dzieci, co nie przeszkodziło jej zaangażować się w romans mocniej niż Adamowi. Poznali się poprzez siostrę Konstancji Antoninę, żonę właściciela Śmiełowa. Mickiewicz został nawet ojcem chrzestnym córki Konstancji Marii Tekli i wszystko wskazuje na to, że pani Łubieńska była nawet gotowa, by ojciec kolejnych dzieci nosił nazwisko inne niż jej mąż. Jednak Mickiewicz poprzestał na romansie. Po Bożym Narodzeniu 1831 r. Konstancja własnym powozem zawiozła kochanka do Drezna. A kiedy wyjechał do Paryża, założyła mu konto, na które przelewała znaczące sumy. Zapisem długiej przyjaźni stała się 20-letnia korespondencja pary. Mickiewicz zawdzięczał Konstancji coś więcej niż przyjaźń i pieniądze: kochanka stała się pierwowzorem Telimeny.

Nie była tylko trzpiotką i intrygantką. Zasłynęła działalnością patriotyczną i konspiracyjną. Poza Mickiewiczem wspierała także paryski obóz Adama Czartoryskiego, była podejrzewana o przewożenie korespondencji politycznej i szykanowana przez policję pruską. Ostatnią próbą zbliżenia się do Mickiewicza był wyjazd do Paryża w 1846 r. Przebywała tam przez półtora roku, znajdując się pod silnym wpływem Koła Sprawy Bożej Andrzeja Towiańskiego.

Łubieńska był też poczytną autorką. Szczególnym zainteresowaniem w Wielkopolsce cieszył się jej romans „Niedowiarek, powieść moralna”, w którym opisała romans pewnej mężatki z poetą. Po latach, w posiadłości Marcelin gościła najstarszą córkę Mickiewicza Marię. Kiedy w 1855 roku zmarł jej ukochany, wybrała się do Paryża, bo pożegnać Adama w jego ostatniej drodze.

Masoński ołtarz

Poeta polował, bywał na grzybobraniach i każdy, kto czyta opisy szlacheckich obyczajów na Litwie, powinien mieć świadomość, że opisy ojczystych stron sprowokowało spotkanie z wielkopolską szlachtą. W sali pompejańskiej pałacu zachowało się pomieszczenie zwane kawiarnią. Tu parzono i podawano kawę gościom, specjalizująca się zaś w tym kawiarka, wdowa, niejaka pani Ciastowska została uwieczniona w „Panu Tadeuszu”. Na kartach poematu można odnaleźć też nazwy miejscowości z Wielkopolski oraz związane z nią postaci. Jest Bartek Prusak, Hrabia Horeszko zaś o typowo francuskich manierach przypomina Stanisława Mycielskiego z Dębna, właściciela opustoszałego pałacu w Żerkowie. Karczma Jankiela zrodziła się z obserwacji karczmy w Brzostkowie.

Zachowały się biedermeierowskie meble z wileńskiego okresu matki Juliusza Słowackiego Salomei. Można oglądać popiersie poety wykonane przez Dawida Dangersa w 1835 roku. Na stole, którego właścicielem był Leona Wyczółkowski, wyeksponowano symbolicznie róg i cymbały, ważne rekwizyty „Pana Tadeusza”.

Poświęcony książce dawny buduar jest miejscem prezentacji pierwszych wydań poematu oraz pocztówek przedstawiających sceny z arcydzieła Mickiewicza. Tymczasem w dawnym saloniku warto obejrzeć pamiątki z paryskiego okresu poety – m. in. obraz zięcia Tadeusza Goreckiego i rzeźbę głowy syna Władysława. Z kolei w serwantce przechowywane są przedmioty użytku codziennego Mickiewiczów. Dodatkową atrakcję stanowią liczne pamiątki masońskie po właścicielu Hieronimie Gorzyńskim, który był członkiem loży Wielkopolskiego Związku Kosynierów – młotki, szarfy i fartuszek. Na tak zwanym ołtarzu masońskim pyszni się popiersie Tadeusza Kościuszki. Zaś w podziemiach, pod salonem, mieści się ośmioboczna sala, która służyła do zebrań loży masońskiej.

Pomnik poety

Tradycję Gorzeńskich kontynuowała rodzina Chełkowskich. To ona wystawiła Mickiewiczowi pomnik w 1931 roku. Gościli w pałacu liczni potomkowie Mickiewicza: córka Maria Gorecka, syn Władysław, prawnuczka Genowefa Hryniewiecka, która uświetniła swoją obecnością odsłonięcie pomnika.

Mickiewiczowska legenda przyciągała do Śmiełowa wiele wybitnych postaci świata kultury – Henryka Sienkiewicza, Jana Ignacego Paderewskiego, Narcyzę Żmichowską, Władysława Tatarkiewicza.

Czas okupacji nie sprzyjał zachowaniu szlacheckiej spuścizny. Właścicieli internowali hitlerowcy. Po wojnie komuniści urządzili PGR.

Muzeum im. Adama Mickiewicza, stanowiące do dziś oddział poznańskiego Muzeum Narodowego otwarto 1975 r., po trwającym cztery lata remoncie. Pierwszym kierownikiem został Andrzej Kostołowski. Ojciec obecnej kierowniczki Ewy Kostołowskiej. Rodzinna tradycja w Śmiełowie trwa.

Czasy się zmieniają, podejście do kultury również, o czym świadczy fakt, że bardziej popularnym niż wiele zespołów pałacowo-parkowych Wielkopolski celem wypraw stał się choćby Jarocin słynący z rockowego festiwalu. Ale nawet tam kusi przyjezdnych drogowskaz prowadzący do położonego niedaleko pałacu w Śmiełowie, gdzie po powrocie z Włoch Adam Mickiewicz zastanawiał się, czy iść walczyć w powstaniu listopadowym.

A chociaż był ganiony za to, że do walki nie przystąpił, tylko romansował – ostatecznie dobrze się stało, że nie zakończył życia jak Krzysztof Kamil Baczyński. Inaczej pobyt w Śmiełowie nie zaowocowałby ani III częścią „Dziadów” napisaną w akcie patriotycznej ekspiacji, ani tym bardziej „Panem Tadeuszem”.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Materiał Promocyjny
Co czeka zarządców budynków w regulacjach elektromobilności?
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej