Historia pachnie goździkami

Żywność to dobry sposób na promocję miast i regionów. Potwierdzają to tłumy w muzeach chleba czy pierników.

Publikacja: 04.10.2015 21:00

Goście Muzeum Piernika mogą poznać historię słynnych wypieków oraz samemu je zrobić

Goście Muzeum Piernika mogą poznać historię słynnych wypieków oraz samemu je zrobić

Foto: Gerard/REPORTER

– Milionów nie miałem, ale miałem serce – mówi Piotr Mankiewicz, założyciel Muzeum Chleba, które od 15 lat działa w śląskim Radzionkowie.

Jego pasja procentuje, bo mimo braku reklamy jego muzeum stało się turystyczną atrakcją. Do dziś odwiedziło je prawie 600 tys. gości. Są to głównie dzieci zafascynowane tym, że mogą poznać historię i sposób wypiekania chleba. Każde z nich z ciasta przygotowanego przez lokalnego piekarza robi samodzielnie, pod czujnym okiem Piotra Mankiewicza, własną plecionkę. Bułka trafia do pieca, aby każdy piekarz amator mógł posmakować swojego wypieku.

Muzeum Piotra Mankiewicza nie jest jedyne. Swojego muzeum chleba i cukiernictwa doczekała się Ustka. Od 2005 roku działa też Chlebowa Chata Górki Małe u podnóży Beskidu Śląskiego.

Uczą i promują

– W Polsce zapanowała moda na produkty i potrawy regionalne i aktywne uczestnictwo w ich przygotowaniu – mówi Izabella Byszewska, prezes Polskiej Izby Produktu Regionalnego i Lokalnego (PIPRiL). – Przyczyniają się do tego media, np. telewizje śniadaniowe zapraszające gotujących celebrytów – dodaje.

Przybywa także produktów regionalnych i tradycyjnych, które zasługują na uwagę z racji swojej wysokiej, często gwarantowanej znakami, jakości. Podczas tegorocznych targów Smaki Regionów w Poznaniu wręczono kolejne certyfikaty Jakość Tradycja 21 polskim specjałom. W sumie certyfikat tego krajowego systemu PIPRiL i Związku Województw RP, wyróżniającego żywność tradycyjną, ma już prawie 200 produktów.

Piotr Mankiewicz wspomina, że w latach 90. zajmował się transportem mąki piekarniczej, jednak z branżą nie był związany. Przy okazji zbierał jednak starocie. Z czasem miał ich tak dużo, że postanowił stworzyć muzeum.

Wypiekaniem pierników nie zajmował się wcześniej Andrzej Olszewski, który wiosną 2006 r. otworzył Muzeum Piernika w Toruniu, swoim rodzinnym mieście. Wiedział, że chce się zajmować usługami, a ze względu na walory historyczne grodu Kopernika, najlepsza wydawała się turystyka. Wtedy jeszcze miasto kojarzące się z piernikami nie miało miejsca, gdzie można byłoby poznać ich bogatą historię.

W 2015 r. liczba gości ma sięgnąć co najmniej 115 tys. Będzie ich o prawie 10 tys. więcej niż przed rokiem. – Cały czas się rozwijamy – zaznacza Andrzej Olszewski. – W ubiegłym roku dołączyliśmy kolejną kondygnację, na której znajduje się piec do wypiekania pierników z 1905 r.

Punktem wyjścia jest średniowiecze. Goście mogą poznać historię toruńskich pierników oraz samemu je zrobić.

W połowie tego roku uroczyście otwarte zostało Muzeum Toruńskiego Piernika, filia Muzeum Okręgowego w Toruniu.

– Jest ono rozwinięciem i kontynuacją interaktywnej wystawy stałej „Świat toruńskiego piernika”, eksponowanej poprzednio w podziemiach Domu Mikołaja Kopernika – mówi Emanuel Okoń, wicedyrektor Muzeum Okręgowego w Toruniu.

W 2008 r. dodatkowo ruszyła objazdowa wystawa poświęcona toruńskiemu piernikowi, która trafiła już do 25 polskich miast.

Od momentu otwarcia Muzeum Toruńskiego Piernika odwiedziło prawie 40 tys. osób. Mają co podziwiać. Placówka mieści się w budynku XIX-wiecznej fabryki pierników. Należała do rodziny Weese i dała początek Fabryce Cukierniczej Kopernik, której produkty są znane nie tylko w Polsce, ale i za granicą.

– Muzeum szczyci się największą w Polsce, liczącą prawie 300 egzemplarzy, kolekcją dawnych form piekarskich i cukierniczych, z których najstarsze pochodzą z XVII wieku – mówi Emanuel Okoń.

Blisko półtora roku temu w Poznaniu ruszyło muzeum rogala świętomarcińskiego, chronionego znakiem unijnym. Założycielem Rogalowego Muzeum Poznania jest Szymon Walter, a jego partnerem piekarnia i cukiernia Fawor. – To dobry pomysł ze względu na promocję Poznania oraz rogala świętomarcińskiego – przyznaje Wojciech Zdrojowy, prezes Fawora.

Liczy się pomysł

Izabella Byszewska zwraca uwagę, że turystyka kulinarna jest w Polsce coraz popularniejsza, ale wyjazdy organizowane są na własną rękę przez pasjonatów regionalnych smaków. Biura podróży wciąż nie dostrzegły potencjału w polskich produktach regionalnych i nie organizują wycieczek szlakami kulinarnymi.

Czy jest miejsce na kolejne muzea spod znaku napojów i żywności?

– Tak, ale liczy się inwencja i oryginalny pomysł – uważa Izabella Byszewska.

Aby zwiększyć atrakcyjność swojej placówki, Piotr Mankiewicz rozszerzył ją o muzeum szkoły i ciekawostek. Jedną z sal zamienił w klasę szkolną z okresu międzywojennego; podobne można było jeszcze zobaczyć w Polsce w latach 40. i 50. – Pamiętam starszą panią z laseczką, która rozpromieniła się na jej widok – wspomina Mankiewicz. – Wróciły do niej szczęśliwe chwile z dzieciństwa.

Andrzej Olszewski zaangażował się z kolei w stworzenie Domu Legend Toruńskich, połączenia interaktywnego muzeum i teatru. Wziął też udział w udostępnieniu gościom oryginalnego bunkra z 1943 r. Można tam doświadczyć, co podczas bombardowania czuły osoby zamknięte w schronie przeciwlotniczym.

Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Materiał Promocyjny
Jakie są główne zalety systemów do zarządzania zasobami ludzkimi?
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej
Archiwum
Innowacje wkraczają na miejskie przejścia dla pieszych