Rio – szóste i ostatnie igrzyska

Rozmowa | Szymon Ziółkowski, złoty medalista olimpijski (Sydney 2000) i dwukrotny mistrz świata w rzucie młotem, pięciokrotny olimpijczyk. Poznaniak ze sportowej rodziny – rzut młotem uprawiali także ojciec, siostra i brat.

Publikacja: 05.07.2015 18:45

Rio – szóste i ostatnie igrzyska

Foto: Fotorzepa/ Roman Bosiacki

Rz: Wielkopolanom przypisuje się pracowitość, konsekwencję, porządek. Stwierdził pan to u siebie?

Szymon Ziółkowski: Sportowiec powinien mieć właśnie takie cechy, przynajmniej w pewnym stopniu. Mnie szczególnie pomógł upór, potrzebny zwłaszcza w polskich warunkach treningowych, bo nie są łatwe.

To problem lokalny czy krajowy?

Wielkopolska szczyci się sukcesami w kategoriach młodzieżowych, ale takie spojrzenie zakłamuje obraz – infrastruktura sportowa trochę się rozwija, jednak dostępność do sportu wciąż jest słaba, nawet w porównaniu do innych regionów – patrzę tu m. in. z punktu widzenia lekkoatletyki. Po igrzyskach w Sydney okazało się, że mój złoty medal był pierwszym zdobytym dla Wielkopolski.

Anita Włodarczyk też jest Wielkopolanką. Przypadek? Istnieje „mapa Polski w rzucie młotem”?

O mapie trudno mówić – Anita jest rodowitą rawiczanką, miała epizod w Poznaniu, ale od kilku ładnych lat mieszka w Warszawie i reprezentuje stołeczny klub. Paweł Fajdek pochodzi z Dolnego Śląska, trenuje w Poznaniu, a reprezentuje klub z Zamościa. Są „rozrzuceni”, regionalizacja nie obowiązuje.

Pańska konkurencja przeżywa dobry okres.

Rzuty lekkoatletyczne są dobrze reprezentowane w całym kraju, także dlatego, że tu infrastruktura sportowa jest potrzebna w najmniejszym stopniu. Wystarczy łąka, kawałek betonu i zwykła siatka ogrodnicza.

Czyli jest dobrze, bo jest źle?

Jesteśmy chyba takim narodem – im gorzej, tym bardziej zaciskamy zęby i walczymy, jak w powstaniach. A kiedy jest dobrze, szukamy problemów między sobą. W sporcie też to widać – im komuś trudniej, tym lepsze wyniki osiąga.

Pan miał trudno?

Nie miałem specjalnie pod górkę. Jednak moje warunki do treningu sportowego d… nie urywają. Nie wysłałbym swoich dzieci na trening tam, gdzie ćwiczę.

Startując w zeszłorocznych wyborach samorządowych chciał pan to zmienić?

Chciałem przekonać do inwestycji w infrastrukturę sportową. Chciałem, żeby ludzie z praktycznym pojęciem o tej sferze mieli możliwość głosu – inaczej patrzy się na sport przeglądając statystyki za biurkiem, a inaczej, kiedy człowiek wie, „z czym to się je”. W końcu lepiej zapobiegać niż leczyć, zwłaszcza przy obecnej kondycji polskiej służby zdrowia. Im więcej możliwości sportowego i rodzinnego spędzania wolnego czasu, tym mniejsze kolejki do lekarza.

Rodzina Ziółkowskich jest wyjątkowo usportowiona. Takie klany są częste?

Kiedy młodsze rodzeństwo zauważyło moje sukcesy, postanowiło spróbować swoich sił, tym bardziej, że należą do „tych większych”. Klany nie są regułą, ale się zdarzają, nawet jeszcze bardziej usportowione – wystarczy spojrzeć na szeroką rodzinę Kamili Skolimowskiej: ojciec wybitny ciężarowiec, mama rzucała dyskiem, brat rzucał dyskiem i pchał kulą. Kuzyni, Sebastian i Łukasz Wenta, pchali kulą, rzucali dyskiem, teraz biorą udział w zawodach strongmanów.

W najbliższym czasie sport wygra u pana z polityką?

Postawiłem sobie za cel start w przyszłorocznych igrzyskach olimpijskich – będą na pewno ostatnie, jeżeli dotrwam i w ogóle uda mi się tam pojechać.

Czego by pan sobie życzył w Rio de Janeiro?

Chciałbym wracać z tych igrzysk zadowolony z tego, co udało mi się osiągnąć przez wszystkie lata. Nigdy nie miałem okazji uczestniczyć w ceremonii otwarcia ani zamknięcia. Zakończenie igrzysk w Rio mogłoby być klamrą, zamykającą moją karierę sportową.

— rozmawiał Bartosz Klimas

Rz: Wielkopolanom przypisuje się pracowitość, konsekwencję, porządek. Stwierdził pan to u siebie?

Szymon Ziółkowski: Sportowiec powinien mieć właśnie takie cechy, przynajmniej w pewnym stopniu. Mnie szczególnie pomógł upór, potrzebny zwłaszcza w polskich warunkach treningowych, bo nie są łatwe.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej