Reklama

Wszyscy jesteśmy zwycięzcami

Po raz ósmy odbył się jeden z najpopularniejszych biegów masowych w Polsce. „Biegnij Warszawo” w edycji 2016 to dużo jesiennego słońca, jeszcze więcej uśmiechów i widoczny w ważnych miejscach stolicy fiolet koszulek tysięcy uczestników.

Publikacja: 02.10.2016 19:30

Po raz ósmy odbył się jeden z najpopularniejszych biegów masowych w Polsce „Biegnij Warszawo”.

Po raz ósmy odbył się jeden z najpopularniejszych biegów masowych w Polsce „Biegnij Warszawo”.

Foto: BIEGNIJ WARSZAWO 2016 / Foto: Marek Wilczek

Hasło „Biegnij Warszawo” towarzyszy na stałe jesiennemu startowi na dystansie 10 km po ulicach Śródmieścia i Mokotowa od 2009 roku. Warszawiacy pamiętają, że początek tej tradycji dały wcześniejsze podobne imprezy – przede wszystkim inauguracyjny Run Warsaw na dystansie 5 km z 2005 roku, że stolica łączyła pasję tysięcy biegaczy z imprezami na całym świecie (akcja „Human Race”), że swoje dla rozbiegania rodaków zrobiły też inne stołeczne biegi na wielu dystansach, od lokalnych przebieżek po głośne maratony.

„Biegnij Warszawo” z „Rzeczpospolitą”. Czytaj specjalne wydanie „Życia Regionów”.

„Biegnij Warszawo” wyróżnia wśród nich proste założenie – to najbardziej wartościowy start dla tych, którzy dopiero rozpoczęli przygodę z bieganiem, ale już potrafią postawić sobie pierwsze ważne cele. Może jeszcze nie na wyczynową miarę, ale po to, by spełnić osobiste ambicje, potwierdzić sens wykonanej pracy, poczuć dumę z nowego rekordu, pokazać się w innej, ciekawej roli rodzinie i przyjaciołom.

Start w stolicy kraju, na certyfikowanej przez Polski Związek Lekkiej Atletyki (PZLA) i Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych (IAAF) trasie, z nowoczesną obsługą pomiarową, ochroną medyczną i opieką organizacyjną, w licznej grupie takich samych pozytywnie zakręconych osób, plus piękny medal dla każdego na mecie – to wszystko dodatkowo zachęca, by pobiec i się sprawdzić. W tym roku na ulicy Czerniakowskiej było więc znów tłumnie i fioletowo (jednolity kolor kolumny biegowej – co roku inny – to jeden ze znanych wyróżników warszawskiego biegu). Koszulka każdego uczestnika miała cytrynowo-żółte logo i pod nim ważny napis: „Wszyscy jesteśmy zwycięzcami”. W tym biegu to była najbardziej trafna definicja – kto dobiegł, wygrał, choć oczywiście byli też zwycięzcy oficjalni.

Ruszyli jak zawsze z Czerniakowskiej przy stadionie Legii Warszawa, pobiegli na południe w kierunku Wilanowa, skręcili w prawo, by znaleźć się na Belwederskiej i nią wracać w kierunku centrum miasta. Dotarli w Aleje Ujazdowskie, fioletowe koszulki pojawiły się na Pięknej, Marszałkowskiej, w Alejach Jerozolimskich. Przed Mostem Poniatowskiego biegacze skręcili w prawo, krótkim odcinkiem Nowego Światu dotarli do Placu Trzech Krzyży skąd znów Alejami Ujazdowskimi i koło Sejmu dotrzeć do mety postawionej na Łazienkowskiej.

Reklama
Reklama

Kto zna Warszawę, przyzna od razu, że trasa jest szykowna. Kto nie zna, po prostu to zobaczył. Wśród panów zwyciężył Bartosz Nowicki w czasie 31.21 min. Biegacz dobrze znany, reprezentant Polski w biegach średnich, kiedyś zdolny junior (mistrz Europy na 1500 m), potem wielokrotny medalista mistrzostw kraju na stadionie, w hali i nawet w przełajach, ma też w dorobku brązowy medal halowych ME w 2011 roku.

Dziś magister nauk przyrodniczych z Uniwersytetu Szczecińskiego. Mistrzynią w rywalizacji pań została Iwona Bernardelli, lepiej znana jako Iwona Lewandowska (mężatką jest zaledwie od miesiąca – mąż, Michał Bernardelli, adiunkt w Zakładzie Metod Probablistycznych Instytutu Ekonometrii SGH, też aktywny biegacz, był w niedzielę trzeci).

Pani Iwona powoli staje się legendą warszawskiego biegu, startowała sześć razy, wygrała po raz piąty. Jest rekordzistka Polski na 20 km, olimpijką z Rio de Janeiro, również wojskową mistrzynią świata w maratonie i biegu przełajowym, bo od kilku lat pełni służbę w Narodowych Siłach Rezerwowych w Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych w Poznaniu.

Z jednej strony szeregowiec, z drugiej pracownik naukowy, przewód doktorski w warszawskiej AWF im. Józefa Piłsudskiego już ma otwarty.

– Po podbiegu, który zweryfikował moje przygotowanie, zaczęłam się bawić, chciałam się cieszyć, poczuć atmosferę sportowego święta. Ostatnie 200 m to była wisienka na torcie – mówiła.

Wśród uczestników zauważono czterokrotnego mistrza olimpijskiego w chodzie Roberta Korzeniowskiego. Wynik 37.38 dał mu 35. pozycję.

Reklama
Reklama

– Silnik jeszcze nie zardzewiał – mówił mistrz, który szykuje się do maratonu w Nowym Jorku (6 listopada).

Biegła w tłumie Agnieszka Kubus, brązowa medalistka igrzysk w czwórce podwójnej. – Na czwartym kilometrze był długi podbieg, dla mnie morderczy, ale atmosfera była taka, jak w Rio – podkreśliła wioślarka. Została 66. kobietą na mecie (czas 48.13), ogółem była 988.

Wystartował też Piotr Długosielski, medalista MŚ w sztafecie 4×400 m (złoto w 1999, brąz w 2001), dziś sekretarz generalny PZLA. Był 132. (40.27).

Obok trasy pojawiło się wielu mistrzów sportu. Niektórzy byli w grupie 2000 piechurów bawiących się w imprezie „Maszeruję – kibicuję” – nazwa dobrze określała cel zabawy. Inni, jak sława lekkiej atletyki Irena Szewińska, mistrz świata w trójskoku Zdzisław Hoffmann i mistrz olimpijski w skoku wzwyż Jacek Wszoła – po prostu bili wszystkim brawo.

Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama