Auta poszukają pasażera

Elektrobusy zmienią charakter przystanków w miastach – te mogą stać się centrami spotkań, otoczonymi zielenią i kawiarniami.
Volvo

Samochody wjeżdżające do budynków, przystanki autobusowe wewnątrz szpitali i centrów handlowych, pojazdy komunikacji miejskiej przyjeżdżające „na żądanie” – tego nie znamy. Na razie…

Göteborg

Boom na auta elektryczne (EV), a także dynamiczny rozwój projektów autonomicznego transportu to trendy, które w kolejnych latach będą kształtować nasze miasta, zmieniając jego oblicze, do którego przyzwyczailiśmy się przez dziesięciolecia. Dobitnie pokazuje to projekt ElectriCity, realizowany przez Volvo Buses. Szwedzi – wdrażając transport publiczny oparty na bezemisyjnych pojazdach – chcą zmienić obraz metropolii. Przystanki jako stacje ładowania autobusów, ale też atrakcyjne punkty w mieście, przekształcone w otoczone zielenią centra spotkań, wyposażone np. w punkty gastronomiczne, to wizja, którą urzeczywistnia Göteborg. – Autobusy elektryczne mogą zmienić pejzaż miast. Dzięki wyeliminowaniu spalin takie pojazdy mogą być bliżej ludzi i np. wjeżdżać do wnętrz budynków – mówi Marek Gawroński, wiceprezes Volvo Group Poland.

Jego zdaniem umieszczanie przystanków autobusowych w przestrzeni szpitala czy centrum handlowego może wkrótce stać się czymś zwykłym. Tym bardziej że zmian oczekują sami pasażerowie. Ponad 70 proc. Polaków jest za wprowadzeniem wyłącznie elektrycznych autobusów. 62 proc. uważa, iż przekształcenie przystanków autobusowych w miejskie „zielone” przestrzenie z punktami gastronomicznymi sprawiłoby, że pasażerowie chętnie by z nich korzystali – wynika z badań Censuswide, przeprowadzonych w Polsce na zlecenie Volvo Buses.

Cichsza sieć autobusów EV pozwoliłaby sytuować przystanki autobusowe bliżej domów i miejsc, do których pasażerowie chcą docierać. – W przypadku autobusów elektrycznych nie ma problemu spalin, hałas jest znacznie ograniczony, co sprawia, że znika wiele trudności związanych z lokalizacją przystanków. Na ulicach może być więcej autobusów, co zwiększa z kolei częstotliwość ich kursów i skraca czas podróży – wylicza zalety Hakan Agnevall, szef Volvo Buses.

W równie wyraźny sposób jak elektryki metropolie w przyszłości zmienią auta autonomiczne. Mniejsze pojazdy pasażerskie bez kierowców, ale kursujące częściej i to w wybrane przez zamawiającego przejazd miejsce, zastąpiłyby autobusy i taksówki.

San Francisco, Poczdam

Jedna piąta Polaków byłaby skłonna jeździć autobusem autonomicznym. Połowa ankietowanych przez Censuswide życzyłaby sobie bezpośrednich połączeń ze swojej lokalizacji (np. miejsca zamieszkania) do punktu docelowego (np. pracy, kina), podobnie jak w przypadku taxi. Takie usługi, nazywane „on demand” (ang. na żądanie), zrewolucjonizują ulice aglomeracji. Według badań prowadzonych w San Francisco autonomiczne samochody mogą przyczynić się do ograniczenia ruchu w mieście co najmniej o połowę. Dziś przeciętne auto w mieście przewozi 1,1 osoby. Analitycy Audi wskazują, że gdyby na ulicach było ledwie 20 proc. pojazdów autonomicznych, ten odsetek wzrósłby do 1,3 osoby i to mimo 4-proc. wzrostu ruchu. W efekcie poprawy efektywności przejazdów korki na ulicach zmniejszyłby się aż tak, że czas dojazdów do pracy spadłby o 12 proc. Światową stolicą testów autonomicznych samochodów jest Kalifornia, gdzie próby z takimi pojazdami prowadzą m.in. Daimler i Bosch. W II połowie 2019 r. obie firmy zaoferują klientom usługę transportu flotą zautomatyzowanych pojazdów na wybranych trasach w jednym z satelickich miast San Francisco. Idea jest jednak taka, by to pojazd docierał do kierowcy na zasadzie „on demand”, a nie kierowca do pojazdu. Eksperci wskazują, że w przyszłości autonomiczne auto będzie się komunikować podczas jazdy ze wszystkimi elementami tzw. ekosystemu inteligentnego transportu, w tym m.in. z pojazdami, zarządcami dróg, służbami ratowniczymi czy drogową infrastrukturą. Dzięki wymianie informacji zmniejszone zostanie ryzyko wypadków, samochód zawsze pojedzie najszybszą trasą, a nocą kierująca nim sztuczna inteligencja wyda polecenie przydrożnym latarniom, by oświetliły ulicę. Ale, jak podkreśla Adriano Alessandrini, ekspert ds. mobilności miejskiej z Uniwersytetu we Florencji, auta autonomiczne nie mogą stać się celem samym w sobie.

– To rozwiązanie może być zastosowane tylko tam, gdzie podnosi efektywność. No bo co z tego, że Nowy Jork będzie posiadał autonomiczne, współdzielone pojazdy, skoro i tak staną one w korkach. Tam funkcjonuje przecież metro, a to najlepszy środek transportu – tłumaczy Alessandrini.

Automaty mogą sterować również komunikacją szynową. W minionym tygodniu udowodnił to Siemens, który na targach InnoTrans pokazał pierwszy na świecie autonomiczny tramwaj. I nie była to prezentacja „statyczna”. Jeździł on bowiem po torach w Poczdamie, w normalnym ruchu ulicznym, pośród innych „tradycyjnych” tramwajów.

Mogą Ci się również spodobać

Czynszówki czy mieszkania+

Ani rządowe lokale, ani mieszkania deweloperskie nie są dla wszystkich. Pilnie potrzebujemy osiedli komunalnych.

Gdzie w Polsce święta będą nas kosztować najwięcej?

Różnice w cenach tych samych produktów sprzedawanych w różnych miastach mogą sięgać nawet 40–50 ...

Inwestują w papieską Drawę

Ponad 170 km liczy szlak kajakowy im. Karola Wojtyły na rzece Drawie, jeden z ...

Ranking Samorządów 2019: Potencjał finansowy miast i gmin

Na razie lokalnym władzom udaje się wygospodarować  w swoich budżetach pieniądze na rozwój. Wkrótce ...

Cała Polska szuka specjalistów od IT

Eksperci od nowych technologii mogą liczyć na wynagrodzenie znacząco przewyższające krajową średnią. W których ...

Autonomiczne remedium na problemy miast

Korki, brak miejsc parkingowych, smog, zagrożenie na drogach oraz kosztowny transport – odpowiedzią na ...