Budżetom partycypacyjnym może być trudniej

Fotorzepa/Marta Bogacz

Na jesieni zaczną obowiązywać przepisy, które mogą zablokować wykorzystywanie samorządowych pieniędzy z udziałem obywateli. Aby do tego nie doszło, Związek Miast Polskich przygotował propozycje zmian.

Samorządowcy i organizacje pozarządowe biją na alarm. Apelują, by jak najszybciej zmienić przepisy, które mogą utrudnić funkcjonowanie społeczności lokalnych.

Problematyczne uregulowania zawiera ustawa z 11 stycznia 2018 r. zmieniająca niektóre ustawy w celu zwiększenia udziału obywateli w procesie wybierania, funkcjonowania i kontrolowania niektórych organów publicznych. Chodzi o jej art. 5a. To bardzo nieprecyzyjne uregulowanie. Jego stosowanie w praktyce może wywoływać duże trudności – mówi Piotr Drygała z Urzędu Miasta w Dąbrowie Górniczej, przewodniczący Komisji Dialogu i Partnerstwa w Związku Miast Polskich. – Przepis przewiduje, że mieszkańcy będą wybierać projekty w bezpośrednim głosowaniu. Nic nie mówi o procedurach. Nie wiadomo więc, czy władze miast będą musiały do tego celu powoływać komisje, drukować karty do głosowania czy nie – tłumaczy. To niejedynie zmartwienie. Obecnie miasta, które mają już kilkuletnie doświadczenie w realizacji tej procedury, rozważają zupełnie innowacyjne podejście, stawiając na dialog, a nie rywalizację, do której prowadzi głosowanie. W przeszłości dochodziło bowiem do takich sytuacji, że wybierano do realizacji projekt przewidujący budowę placu zabaw tuż obok już istniejącego albo kolejnej siłowni na świeżym powietrzu, choć za rogiem już jedna stała.

Nowe przepisy przewidują też, że gmina będzie miała jeden budżet partycypacyjny, tzw. miejski, lub jeden miejski i dodatkowo odrębny dla jednostek pomocniczych.

Dziś jest w tym zakresie pełna dowolność. Niektóre miasta mają jeden budżet, a inne nie. W Dąbrowie Górniczej jest np. 35 dzielnic. Każda ma swój odrębny budżet. Dzielnice wydzielono zgodnie z granicami parafii i obwodami szkół podstawowych. Nie ma to nic wspólnego z oficjalnymi jednostkami organizacyjnymi, tylko z przyzwyczajeniami mieszkańców.

– Warto zostawić władzom lokalnym wolną rękę w tym zakresie. To one wspólnie z mieszkańcami najlepiej zdecydują, jak ma funkcjonować ten mechanizm – mówi Piotr Drygała.

Bardzo problematyczne są również zapisy ust. 7 – mylone są w nim po prostu pojęcia, które trudno dziś interpretować. Projekt zmian tych przepisów, przygotowany przez samorządowców i działaczy obywatelskich na co dzień zajmujących się partycypacją, Związek Miast Polskich przesłał do Kancelarii Prezydenta RP, w której działa zespół zajmujący się prawem samorządowym. ZMP liczy, że przejmie on samorządową propozycję. Niezależnie od tego projekt ma zostać zaprezentowany na spotkaniu Rady Działalności Pożytku Publicznego.

Opinie

Jakub Wygnański z Pracowni Badań Innowacji Społecznych Stocznia

Jesteśmy fenomenem w Europie. W ostatnich latach budżet partycypacyjny rozwija się w Polsce bardzo dynamicznie. Z tego mechanizmu korzysta już ponad 200 samorządów, z czego prawie wszystkie miasta na prawach powiatu. To pobudza nas do uczestnictwa w sprawach publicznych. Cenimy sobie sprawstwo i ten mechanizm istotnie pozwala je poczuć. Szkoda byłoby to popsuć. Tymczasem tak może się stać, jeśli wejdą w życie nowe przepisy. Wprowadzają one, owszem, istotną i pozytywną zmianę, definiując i „legalizując” proces budżetu partycypacyjnego, ale jednocześnie w istotnym stopniu odbierają samorządom swobodę w ustalaniu szczegółów organizacji całego procesu, np. sposoby wybierania projektów, które uzyskają finansowanie (metoda głosowania nie zawsze jest optymalna – czasem lepsze jest wspólne naradzanie się nad jakością projektu i szukanie konsensusu). Budżety partycypacyjne rozwijały się oddolnie i mają różne formy – to zaleta tego procesu. Nie warto tego niszczyć.

Ewa Stokłuska, Laboratorium Innowacji Społecznych w Gdyni

Nowe przepisy narzucają bardzo sztywny model budżetu partycypacyjnego i odbierają samorządom swobodę w kształtowaniu jego zasad. Tymczasem każde miasto i gmina są inne i powinny mieć prawo ustalania własnych reguł, a nie na siłę dopasowywać się do pomysłów ustawodawcy. Zmiany ustawowe w obecnym kształcie pozbawiają samorządy tej możliwości, dodatkowo utrudniając im prowadzenie procesów partycypacyjnych. Nowe przepisy są bowiem bardzo nieprecyzyjne. Np. tego samego pojęcia „projekt budżetu obywatelskiego” używa się do określenia zarówno całej procedury, jak i składanych w jej ramach propozycji zadań do realizacji. Może to prowadzić do poważnych trudności przy tworzeniu regulaminów budżetów partycypacyjnych w samorządach. Często można odnieść wrażenia, że autorzy tych zapisów nie wiedzą wiele o praktyce funkcjonowania tych mechanizmów. Mam nadzieję, że uda się te przepisy poprawić.

Mogą Ci się również spodobać

Wieś inaczej rządzona

Sołtys mógłby wnioskować o przyznanie mu wynagrodzenia za wykonywanie zadań, które nie są związane ...

Opryski szkodzą nie tylko komarom

Duże miasta raczej niechętnie zlecają opryski przeciwko komarom i kleszczom, w mniejszych takie zabiegi ...

Stolica pierwsza stawia na e-parkowanie

Precyzyjnie przygotowana elektroniczna mapa ma ułatwić życie kierowcom.

Pomysły rządu uderzają w budżety samorządów

Mniejsze dochody z PIT, skokowy wzrost płacy minimalnej, wyższe wydatki na oświatę - lokalne ...

Lepiej się przyzwyczajmy: maszty będą częścią krajobrazu

Mieszkańcy Cieszyna protestują przeciwko wysokiemu masztowi telefonii komórkowej, który postawiono w mieście. Lokalne władze ...

Samorządy najlepiej dbają o rozwój

Rząd „obcina” dochody miast i gmin, a tym samym ogranicza ich możliwości zaspokajania potrzeb ...