Zbiór, który może uczyć sztuki

Krzysztof Musiał w czasie wernisażu w Toruniu
CSW Toruń

W toruńskim CSW obejrzeć można ekspozycję „Tu jesteśmy. Wybrane prace polskiej sztuki po 1945 roku z kolekcji Krzysztofa Musiała”.

Widzowie zobaczą kolejną już odsłonę kolekcji liczącej ponad tysiąc obiektów. Po raz pierwszy została pokazana w 2007 roku we wrocławskim Muzeum Narodowym na wystawie „Zapisy przemian”. Potem były prezentowane kolejne fragmenty zbioru na Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie, w warszawskiej Zachęcie, Krakowie. W ubiegłym roku pokazana została w Galerii Salon Akademii i warszawskiej ASP na wystawie „Spotkanie pokoleń. Malarze warszawskiej Akademii z kolekcji Krzysztofa Musiała”, a także w Hiszpanii, w Vélez-Maladze. Od końca 2010 roku w łódzkim dawnym pałacu Poznańskich można oglądać Galerię Mistrzów Polskich od końca XIX wieku po rok 1945.

Na toruńskiej wystawie widzowie mogą obejrzeć ponad 200 dzieł 90 polskich artystów – to największa dotąd ekspozycja kolekcji Krzysztofa Musiała, wiele prac pokazanych jest publicznie po raz pierwszy.

– Niewielu mamy kolekcjonerów tak konsekwentnie gromadzących polską sztukę i pokazujących tym samym, że ma ona swoją wartość i znaczenie – mówi Wacław Kuczma, dyrektor CSW, współtworzący koncepcję tej prezentacji.

Wystawa zajmuje jeden z kilkusetmetrowych poziomów galerii. Wielka sala podzielona została na mniejsze przestrzenie.

Ważne obiekty

– Starałem się wybierać obiekty o najwyższym poziomie artystycznym w ten sposób, aby na ich podstawie można było scalić i podsumować historię polskiej sztuki, oczywiście biorąc pod uwagę, co Krzysztof Musiał ma w swoich zbiorach – wyjaśnia Mateusz Kozieradzki, współkurator wystawy. – To nietypowa kolekcja, ponieważ jest klasyczna pod względem mediów – mamy do czynienia głównie z malarstwem i rzeźbą, czyli małym muzeum prezentującym sztukę polską od powojnia do dziś. Można zaobserwować przegląd całej jego twórczości z wyłączeniem socrealizmu, którego Krzysztof Musiał nie kolekcjonuje.

– Tytuł wystawy „Tu jesteśmy” stanowiącej wybór z kolekcji dotyczy artystów tworzących w Polsce po 1945 roku – przypomina Jan Wiktor Sienkiewicz, historyk sztuki i autor tekstu do katalogu wystawy. To trzon kolekcji, choć są i prace tych, którzy tworzyli poza granicami kraju, jak chociażby Józef Czapski czy Jan Lebenstein. Kolekcjoner nie jest historykiem sztuki, co podkreśla. Gdy zaczął swoją przygodę ze sztuką – dość przypadkowo – był człowiekiem zajmującym się biznesem. Dopiero po zakupie kilku obrazów, gdy nieoczekiwanie okazało się, że to wciągające bardziej, niż sądził, podjął decyzję o kolekcjonowaniu. Nie wybierał według klucza historyczno-sztucznego, czyli gromadził nie według artystów, grup artystycznych, stylistyk czy kierunków, tylko według swego upodobania. Stąd niektórych twórców kolekcja pomija. Są dzieła artystów polskich reprezentujących zarówno środowisko ASP w Warszawie, jak i środowisko ASP w Krakowie, a także ASP w Gdańsku. Wystawę otwierają prace Andrzeja Wróblewskiego, artysty dziś szczególnie docenianego. Ta wystawa jest akademicką przekrojową ekspozycją, nawet poglądową, pokazującą rozwój sztuki polskiej w Polsce po 1945 roku.

Przemiany sztuki

Motywem narracyjnym jest próba przedstawienia przemian w sztuce polskiej.

– Zaczynamy od sali pokazującej sztukę najstarszą w tym przypadku, czyli powojenną, do lat 60. ubiegłego wieku – opowiada Mateusz Kozieradzki. – Dokonywaliśmy wyboru zgodnie ze sposobem budowania kolekcji toruńskiego CSW, gromadzącej sztukę od lat 60. ubiegłego wieku, od kształtowania się neoawangard w Polsce. Zaczynamy od dzieł Kobro, Strzemińskiego, od prac kolorystów, którzy są związani z toruńskim uniwersytetem, ponieważ wileńskie środowisko kolorystów stanowiło początkowo trzon profesorów na toruńskim UMK. Później przechodzimy do galerii prezentującej sztukę abstrakcyjną – z pogranicza abstrakcji i figuracji. Możemy zaobserwować klarowanie się sztuki hybrydalnej, z pogranicza sztuki przedstawieniowej i nieprzedstawieniowej – tutaj najciekawsze są prace Rajmunda Ziemskiego, wiele prac Tadeusza Brzozowskiego.

– Dalej mamy Alinę Szapocznikow – pokazujemy dużą reprezentację prac na papierze oraz eksponujemy dwie rzeźby – kontynuuje oprowadzanie Kozieradzki – Jest też sala abstrakcji i neoawangardy – dwie prace neoawangardowych artystów, czyli Józefa Robakowskiego i Edwarda Krasińskiego, oraz dzieło japońskiego artysty Koji Kamoji, mieszkającego i tworzącego w Polsce, jak również dzieła abstrakcyjne z „Falą” Wojciecha Fangora, która jest jednym z najcenniejszych obrazów na wystawie, oraz dziełami Ryszarda Winiarskiego i Henryka Stażewskiego. Jest też sala środowiska krakowskiego – Jerzego Nowosielskiego, Zbyluta Grzywacza. Cała ściana została poświęcona Teresie Pągowskiej, z którą Krzysztof Musiał się przyjaźnił. Z wielu jej prac, które posiada, wybraliśmy cztery.

Mistrzowie i uczniowie

Ekspozycja proponuje też prace Jerzego Tchórzewskiego, Jana Berdyszaka, Tadeusza Brzozowskiego, Tomasza Tatarczyka, Leona Tarasewicza i Jana Tarasina. Można również zapoznać się z twórczością artystów młodego pokolenia, którzy systematycznie dołączali do powiększającej się kolekcji.

– Wiąże się to z systematycznie organizowanym przez kolekcjonera plenerami, na które zapraszał uznanych artystów z ich uczniami – wyjaśnia Mateusz Kozieradzki. – Wielu z nich, wykładowców uczelni, jak choćby Leon Tarasewicz zabierało swoich studentów. Prace, które powstawały, były potem kupowane do kolekcji przez Krzysztofa Musiała – na przykład Irminy Staś czy Tymka Borowskiego.

Jednym z wyjątkowych obiektów na wystawie jest obraz Jerzego Nowosielskiego „Martwa natura”. Rzadko można go zobaczyć, a jest interesujący z powodu namalowanego także odwrocia – również pędzla Nowosielskiego. Znajduje się na nim portret kobiety z lat 40. ubiegłego wieku. Powieszony został tak, by można było go obejrzeć z obu stron.

Na wystawie można zobaczyć pokaźną reprezentację dzieł Wojciecha Fangora – wśród nich „Projekt przestrzenny dla Jerozolimy”, który przyjechał do toruńskiego CSW z depozytu w Muzeum Narodowym w Poznaniu. Są szkice z lat 50. czy Tuby Śmiercionośne – instalacja, która powstała już pod koniec życia artysty.

Ostatnia sala została poświęcona aktowi – w tej części można zobaczyć sztukę homoerotyczną oraz tę związaną z pojęciem erotyki. Są tu prace Jana Dobkowskiego, Łukasza Stokłosy, Karola Radziszewskiego, także dwie bardzo ciekawe Barbary Falender, w tym jedna w kamieniu.

Na wystawie znajduje się szkic Strzemińskiego oraz rzeźba Kobro, które aktualnie są też prezentowane w Museo Nacional Centro de Arte Reina Sofia w Madrycie, jednym z najważniejszych muzeów sztuki nowoczesnej na świecie.

_ Rzeźba Kobro została w latach 80. odlana za zgodą Niki Strzemińskiej – wyjaśnia Mateusz Kozieradzki. – W Madrycie prezentowany jest gips, z którego ta rzeźba została odlana, u nas mamy na wystawie metal. Z kolei szkic „Żniwiarki” Strzemińskiego, który jest pokazywany u nas, tam reprezentowany jest przez kompozycję malarską, do której ten rysunek posłużył.

Wystawę można oglądać do połowy sierpnia.

Mogą Ci się również spodobać

Lokalne budżety czeka finansowa zapaść?

Przez rządowe zmiany w PIT i składkach na ZUS metropolia Warszawska straci 1,3 mld ...

Deszcz na odsiecz kościołowi

Z powodu suszy brakowało wody w Stawie Kościelnym w Zwierzyńcu,  gdzie na wyspie stoi ...

Kulinaria, piwo i trójniak

Sześć produktów kulinarnych z Pomorza Zachodniego, m.in. Salceson Przelewicki 
i Polędwica Swojska Świdwińska, zdobyło ...

Stawianie na różnorodność i kreatywność klientów wychodzi na dobre

Mieli wybór, czy przez chwilę mieć więcej pieniędzy, czy też budować coś trwałego. Właściciele ...

Samorządy walczą o in vitro

Już dwa miasta – Szczecin i Szczecinek – korzystają z zachodniopomorskiego programu in vitro. ...

Biznes i nauka muszą się polubić

Bez dobrej współpracy przedsiębiorców z uczelniami nie da się budować nowoczesnej gospodarki. Na szczęście ...