Przyciągnąć najmłodszych do sportu

Artur Siódmiak
Fotorzepa / Nowak Piotr

Chcemy otworzyć ścianę wschodnią na piłkę ręczną – mówi Artur Siódmiak, były reprezentant Polski w piłce ręcznej, wicemistrz świata z 2007 roku, który we współpracy z lokalnym samorządem otwiera w Białymstoku kolejny ośrodek swojej Akademii Młodych Mistrzów.

Rz: Białystok nie jest silnym ośrodkiem piłki ręcznej. Żaden klub z tego miasta czy regionu nigdy nie sięgnął po medal mistrzostw Polski, nie występuje w najwyższej lidze. Skąd pomysł, by właśnie tu zorganizował pan „Artur Siódmiak Camp”?

Artur Siódmiak: Akcję, którą wspiera Ministerstwo Sportu i Turystyki, a prowadzimy ją z ramienia mojej fundacji jako Akademia Młodych Mistrzów, organizowana jest nie tylko w tych ośrodkach, w których piłka ręczna ma mocne korzenie. Pomyśleliśmy, że dobrze byłoby rozszerzyć naszą działalność na wschód i zaangażować tutejsze dzieciaki w sport, potem w piłkę ręczną. Mamy 21 ośrodków w Polsce, Białystok byłby 22. Myślimy też o akademiach w Suwałkach, Ełku. Niedaleko, bo w Olsztynie, istnieją już trzy nasze akademie. W wakacje organizujemy obóz sportowy w Łomży. Chcemy otworzyć ścianę wschodnią na piłkę ręczną. Dać dzieciom alternatywę, zapewnić ciekawy sposób spędzania wolnego czasu.

Powiedział pan, że przede wszystkim stawiacie na sport, dopiero później na piłkę ręczną…

Ideą naszej akcji nie jest zachęcanie dzieci wyłącznie do uprawiania piłki ręcznej, w każdym razie nie chodzi głównie o to. Chcemy przyciągnąć najmłodszych do sportu, będąc pierwszą instancją na drodze ruchowego rozwoju młodego człowieka. Ale jestem byłym piłkarzem ręcznym, znam się na tej dyscyplinie i jeżeli udaje się mi z masy dzieci, które uczestniczą w campach, wyłowić talent, który zaistniałby w tej dyscyplinie, jestem z tego niezmiernie dumny.

Jak pan ocenia obóz, który odbył się pod koniec kwietnia w Białymstoku?

Potencjał miejscowa młodzież ma ogromny. W campie uczestniczyło 300 dzieci, zainteresowanych było ponad 600. Nie mieliśmy żadnego problemu z wyselekcjonowaniem młodych ludzi do regularnego treningu. Przerosło to nasze oczekiwania. Bardzo pomogły nam władze Białegostoku, którym od początku zależało na przeprowadzeniu tej akcji. Myślę, że ta współpraca pomoże w promocji miasta w Polsce.

Czy dzieci rozpoznawały pana, czy sukcesy polskiej reprezentacji nie zostały jeszcze zapomniane?

Jeszcze mnie ludzie pamiętają, szczególnie rodzice, którzy byli bardzo zainteresowani projektem. Ale w to wydarzenie zaangażowali się też inni sportowcy. W campie uczestniczył były siatkarz i reprezentant kraju Łukasz Kadziewicz, piłkarze Jagiellonii Białystok. Cały czas podkreślam, że najważniejszy jest tu ruch, sport, sensowne spędzanie wolnego czasu, nie konkretna dyscyplina. Wszyscy sportowcy dają przykład młodzieży, motywują ich, zachęcają. Dzieci były zachwycone naszą obecnością, choć przyznam, że głównie piłkarzy Jagi.

Co teraz? Jak będą wyglądały dalsze losy akademii w Białymstoku i na Podlasiu?

We wrześniu rozpocznie się ostateczny nabór w dwóch grupach wiekowych – w klasach 0–3 oraz 4–6. Może dojdzie do tego jakaś grupa starsza, może osobno dziewczynki. Czekamy na ostateczny wynik naborów. W październiku ruszamy pełną parą. Najpierw wprowadzimy zajęcia ogólnorozwojowe, a dopiero później elementy treningu piłki ręcznej.

Skąd pochodzić będą trenerzy?

Zależy nam na współpracy z miejscowymi nauczycielami, bo w najmłodszych klasach oni prowadzą zajęcia WF. Mamy już jednego trenera, który ma doświadczenie w piłce ręcznej, szukamy kolejnego, którego być może doszkolimy. Wprowadzamy własny system, który funkcjonuje w zagranicznych akademiach, ja tego nie wymyśliłem. Potrzebny jest schemat szkolenia od najmłodszych lat. Dlatego też dwa razy w roku przygotowujemy dla naszych trenerów warsztaty, na których można się doskonalić praktycznie i teoretycznie.

W Białymstoku nie ma silnych klubów, ale czy zamierzacie współpracować z tymi, które istnieją, by najzdolniejsi przechodzili potem do takich zespołów?

Nawiązaliśmy współpracę z klubem MOKS Słoneczny Stok Białystok. Zamierzamy przekazywać tej drużynie utalentowanych zawodników. Liczymy, że powstanie tam z czasem silna sekcja seniorów.

Jak to wygląda w Polsce, bo przecież pana akademia działa już kilka lat?

Z najdłużej funkcjonującej akademii w Gdańsku, która ma podpisaną umowę z Wybrzeżem, udało się nam wprowadzić czterech zawodników do kadry Polski juniorów. Jak widać, ten system działa.

Jak wpadł pan na pomysł zorganizowania takiej działalności?

Karierę zakończyłem pięć lat temu. Wiedziałem, że mam wiedzę na temat szkolenia. Przez wiele lat obserwowałem, jak to funkcjonuje za granicą, głównie w Niemczech, które są potęgą w piłce ręcznej. Takie akademie doskonale się tam sprawdzają. Zainspirował mnie również Marcin Gortat, który pierwszy w Polsce wpadł na pomysł organizacji campów koszykarskich. Ten projekt zdał egzamin. Postanowiłem pójść tą drogą. Zdaję sobie sprawę, że w Polsce sportem nr. 1 jest piłka nożna, ale nie wszyscy mają do niej predyspozycje. Pewien odsetek z zajmujących się sportem zawsze trafi do innych dyscyplin, także do piłki ręcznej, i trzeba dać tym dzieciom szansę. Najważniejsze, by ich nie oszukać, zapewnić ciągłość szkolenia. Najgorsze, co można byłoby zrobić, to zamknąć taką akademię po roku działania. Nasz docelowy plan zakłada objęcie projektem tysiąca dzieci w Polsce.

Jednego dnia jest pan w Białymstoku, następnego w Gdańsku, potem w Szczecinie. Mnóstwo czasu zajmuje panu działalność w fundacji…

Rocznie pokonuję samochodem 120 tys. km. Muszę objeździć 22 ośrodki. Mamy mnóstwo imprez. Rozbudowaliśmy działalność fundacji, ale o to nam właśnie chodziło.

Mogą Ci się również spodobać

Burmistrz Muszyny: Na turyście z apartamentu mało się zarabia

Aby ucywilizować problem krótkoterminowego wynajmu, wystarczy skorzystać z rozwiązań, jakie funkcjonują w innych państwach. ...

Wielkie pasje małych społeczności

Aż 552 projekty 
dostaną pieniądze w ramach 
kolejnej edycji programu „Społecznik”. 
To oddolne, obywatelskie ...

Rośnie siła mniejszych miast

Brak rąk do pracy powoduje, że stutysięczniki mogą śmiało rywalizować o najemców biur z ...

4 czerwca w stolicy: Święto wolności i wiary

Warszawa będzie świętowała 30 rocznicę częściowo wolnych wyborów 1989 roku, a także 40 rocznicę ...

Niezależna agencja zamiast kuratoriów oświaty

Sieć szkół można by uzależnić od wyboru danej placówki przez rodziców poprzez wykorzystanie przez ...

Miasto-fabryka w kolorze green

Tu na razie jest ściernisko, ale będzie San Francisco – zapowiadają Węgrzy. W erze ...