Opłata klimatyczna – albo piece, albo turyści

Opłatę miejscową można pobierać, jeśli spełnione są np. warunki klimatyczne i krajobrazowe.
123RF

Jakość powietrza w Polsce południowej jest zła. Tam, gdzie doszło do przekroczenia norm, nie powinno pobierać się pieniędzy od turystów za dobry klimat.

Bez dobrej opinii o warunkach klimatycznych dana miejscowość będzie omijana szerokim łukiem, a opłata miejscowa lub uzdrowiskowa nie zasili kasy miejscowości wypoczynkowych. Ich włodarze starają się więc poprawić jakość powietrza tam, gdzie nie jest z nią najlepiej. Rabka wywalczyła własny punkt pomiaru powietrza, a Stowarzyszenie Gmin Uzdrowiskowych domaga się zmian w przepisach, bo fałszują one rzeczywistość.

W Zakopanem i w Wiśle opłata miejscowa wynosi obecnie 2 złote za dobę. Tyle samo zapłaci dorosły turysta w Rabce-Zdroju. Dziecko w Rabce ma taryfę ulgową. Rodzic zapłaci za niego 1,6 złotego. W Ustroniu opłata uzdrowiskowa to koszt rzędu 2,8 złotego za dobę dla dorosłego i 1,4 złotego dla niepełnosprawnego i dziecka do lat 18. W sumie roczny dochód z tytułu poboru tej opłaty jest pokaźny. Rekordzistą jest Zakopane – tam do kasy miejskiej wpłynęło w 2015 r. 3 mln złotych. W Ustroniu było to 2,3 mln złotych, w Wiśle 861,7 tys. złotych, a w Rabce Zdroju – 663 tys. złotych.

– Wpływy z opłaty klimatycznej stanowią ponad 20 procent naszych dochodów z tytułu opłat lokalnych. Dlatego ewentualny brak tych pieniędzy stanowiłby istotny uszczerbek dla budżetu – przyznaje Damian Cieślar z urzędu miejskiego w Wiśle.

Opłata, czyli co

Tymczasem przepisy są jasne. Opłatę miejscową ustala się w tych miejscowościach, które spełniają przesłanki wymienione w rozporządzeniu Rady Ministrów z 18 grudnia 2007 r. w sprawie warunków, jakie ma spełniać miejscowość, w której można pobierać opłatę miejscową. Wśród nich są m.in. warunki klimatyczne i krajobrazowe. Jednocześnie przepisy tego rozporządzenia przewidują, że minimalne warunki klimatyczne uznaje się za zachowane, jeżeli odpowiadają tym, jakie występują w strefie, w której położona jest dana miejscowość. – Można pobierać opłatę tylko w tych miejscowościach, gdzie nie zanotowano przekroczenia dopuszczalnego stężenia niektórych substancji w powietrzu – uważa Ilona Jędrasik z Fundacji Client Earth Prawnicy.

– To są fatalne przepisy – uważa z kolei Jan Golba, burmistrz Muszyny i prezes Stowarzyszenia Gmin Uzdrowiskowych. Punkty pomiarowe znajdują się często daleko od danej miejscowości. Siłą rzeczy więc pomiary nie są w niej już takie miarodajne. Podobne zasady obowiązują też w miejscowościach, które mają status uzdrowiska. Takie miejscowości mogą pobierać opłatę uzdrowiskową. By otrzymać jednak status uzdrowiska, miejscowość musi m.in. wykazać, że powietrze na jej terenie ma walory lecznicze. – Badania powietrza nie przeprowadza się jednak najczęściej w tej konkretnej miejscowości, lecz także na terenie strefy. Przecież to jakiś absurd – pomstuje Golba. Zdaniem jego i innych członków Stowarzyszenia Gmin Uzdrowiskowych pomiary powinny być dokonywane w miejscowości, której dotyczą, a nie na obszarze strefy. Wtedy będą miarodajne.

Inaczej na ten problem patrzy wojewódzki inspektor ochrony środowiska. – Te gminy, które dbają o zdrowie mieszkańców, nie ukrywają przed nimi prawdy o jakości powietrza i same proszą o wykonywanie u nich pomiarów, by ostrzegać przed zagrożeniami w dniach, gdy zanieczyszczenie powietrza stanowi istotne zagrożenie dla zdrowia. Do gmin takich należą m.in. Kraków, Tarnów, Skawina, Nowy Targ, Zakopane. Są jednak i takie, które źle pojęty wizerunek miasta stawiają ponad troskę o zdrowie i ogłaszają wątpliwe sukcesy na polu walki ze smogiem, co sprowadza się do hasła: „nie przejmujmy się, u nas nie jest tak źle” – mówi Paweł Ciećko, małopolski wojewódzki inspektor ochrony środowiska.

Jest nadal źle

Zdaniem inspektora jakość powietrza w województwie pozostawia wiele do życzenia, choć stopniowo się poprawia. Przede wszystkim zmniejsza się stężenie pyłów PM10 i PM2,5. – Dzięki łagodnym zimom poziom bliski dobrego jest w Gorlicach, Tarnowie, Olkuszu i Trzebini. Poprawia się w Zakopanem – mówi Ciećko.

Znacznie gorzej wygląda zanieczyszczenie powietrza rakotwórczym benzospirenem. I tu w ostatnich latach zanotowano kilkunastokrotne przekroczenia normy w: Suchej Beskidzkiej, Proszowicach, Wadowicach w Nowym Sączu i w Nowym Targu. Nieco mniej, tj. siedem, osiem razy, przekraczana jest norma w Krakowie czy w Rabce. Cztery razy ponad normę stwierdza się stężenie w Gorlicach, Tarnowie czy w Brzesku. Największe stężenia benzospirenu występują w małych miejscowościach, gdzie nie wykonuje się badań, a mieszkańcy nie są świadomi zagrożenia.

Złą opinię o jakości powietrza w Małopolsce mają również ekolodzy. – Przed świętami badaliśmy dziewięć podkrakowskich miejscowości, w tym m.in. Skałę, o której tak dużo mówi się w mediach, także zagranicznych. Niestety, przekroczenia dopuszczalnych norm są tam bardzo duże – przeciętnie trzy-, czterokrotne, a w Skale nawet ośmiokrotne – mówi Piotr Siergiej z Polskiego Alarmu Smogowego.

Według niego najbardziej zanieczyszczone jest powietrze w okresie grzewczym, od listopada do marca. Wbrew temu, co się powszechnie sądzi – dodaje – trują najbardziej nie samochody, tylko to, czym pali się w starych piecach węglowych. – Nigdy nie ukrywaliśmy, że nasze urządzenia nie są referencyjne. Ale przed sezonem grzewczym poddajemy je kalibracji i porównujemy ich odczyty z tymi z punktów pomiaru wojewódzkich inspektoratów ochrony powietrza. Wyniki są bardzo zbliżone. Nasze pomiary – tłumaczy – służą pokazaniu skali zjawiska i jego powszechności, a ich celem jest nagłośnienie problemu, by w końcu się nim zajęto.

Walka z piecami

Zdaniem Ciećki w ostatnich dwóch latach gminy intensywniej organizują wymianę wysokoemisyjnych urządzeń grzewczych w budynkach mieszkalnych. I tak na przełomie 2015 i 2016 roku małopolskie gminy wystąpiły o dofinansowanie wymiany około 23 tysięcy tego typu urządzeń, co jest liczbą cztery razy większą niż w latach ubiegłych. Ponadto wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, nadzorujący realizację programu ochrony powietrza, jako pierwszy w kraju rozpoczął kontrolę zadań nałożonych w tym zakresie przez gminy.

– Pierwsze uwagi wskazują na potrzebę ścisłej weryfikacji danych wykazywanych przez gminy w sprawozdaniach do marszałka. Jak dotąd gminne sprawozdania przyjmowane są bezkrytycznie i nie zawsze przedstawiają stan rzeczywisty. Dlatego też głównym wskaźnikiem poprawnej realizacji programu ochrony powietrza winny być akredytowane pomiary jego jakości. Do gmin najlepiej je realizujących zaliczamy: Gorlice, Tarnów, Olkusz i Trzebinię. Natomiast miastem robiącym największe postępy jest Kraków – mówi Paweł Ciećko.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: r.krupa@rp.pl

Mogą Ci się również spodobać

Zatrzymać dzieci w rodzinach

Blisko 90 harcerskich świetlic podwórkowych, pomoc pedagogów rodzinnych oraz budowa placówek wychowawczych. Na Pomorzu ...

Kraków przyciąga coraz więcej inwestycji technologicznych

Ludzie to największy magnes

Dla inwestorów coraz większe znaczenie ma kapitał ludzki. Miasta to wiedzą i robią wiele, ...

Parkowanie w miastach będzie coraz droższe

Samorządy w większych miastach zacierają ręce. Mogą znacznie podnieść stawki opłat za postój. A ...

Więcej gazu na Kujawach

Po latach starań gmina Lisewo doczekała się w końcu gazyfikacji. Do końca 2022 roku, ...

Obrazy wciąż malowane

Co roku wysadzamy ponad 80 tysięcy tulipanów, które kwitną głównie w maju. Po tym ...

Oszczędności szuka się w kieszeniach samorządowców

Posunięcia fiskalne rządu uderzają w możliwości finansowe miast i gmin. Apel o rekompensaty pozostaje ...