Nie pracują, bo nie ma dojazdu

Rzeczpospolita, Maciej Skawiński

Zachodniopomorskie od lat zmaga się z bezrobociem. Pomogłyby w tym nowe drogi. Co szósty bezrobotny twierdzi, że nie ma jak dojechać do pracy.

Choć przedsiębiorcy w Zachodniopomorskiem narzekają, że brakuje im rąk do pracy, to jednak w regionie wciąż jest wysoka stopa bezrobocia. Z najnowszych danych GUS wynika, że wskaźnik ten dla całego województwa wyniósł na koniec października 10.6 proc. To o 2,4 pkt proc. więcej niż stopa bezrobocia dla całego kraju.

Statystyki te nie budziłyby jednak aż takiego niepokoju, gdyby nie fakt, że w 15 powiatach (na 18 powiatów plus trzy miasta na prawach powiatu) stopa bezrobocia jest dwucyfrowa.

Najwyższy wskaźnik zanotowano w trzech powiatach: łobeskim (22,1 proc.), białogardzkim (22 proc.) oraz choszczeńskim (19,1 proc.). – Wysoka stopa bezrobocia we wskazanych powiatach, ale także innych należących przede wszystkim do dawnego województwa koszalińskiego, to skutek upadku państwowych gospodarstw rolnych i w konsekwencji także związanych z nimi przedsiębiorstw usługowych oraz przetwórczych – tłumaczy Rz Paweł Nowak z Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Szczecinie.

Winne PGR-y i brak połączeń

Gwałtowny wzrost bezrobocia w okresie transformacji był dla ludzi pracujących w dawnych PGR-ach szokiem. – W Zachodniopomorskiem nastąpiła ogromna degradacja kapitału ludzkiego. Z tego rodzaju problemami szybciej radzą sobie większe ośrodki miejskie, a także skupione wokół nich gminy. To tam napływa więcej inwestycji zewnętrznych, a także zlokalizowane są instytucje o dużym potencjale zatrudnieniowym – tłumaczy Paweł Nowak.

Teoretycznie ludzie ci mogliby dojeżdżać do pracy w rejony, gdzie ofert jest więcej. Problem jednak w tym, że nie zawsze chcą lub mogą sobie na to pozwolić. Z badań przeprowadzonych przez szczeciński WUP wynika, że zaledwie 23 proc. zarejestrowanych bezrobotnych jest gotowa poszukiwać pracy poza swoim powiatem. Ale nawet jeśli chęci są, to nie zawsze da się do pracy dojechać. Aż 15,3 proc. zarejestrowanych w zachodniopomorskich powiatowych urzędach pracy bezrobotnych twierdzi, że nie pracuje, bo nie ma jak dojechać do pracy.

W dodatku, jeśli już mieliby podjąć pracę poza miejscem zamieszkania, to chętniej za granicą niż w sąsiedniej miejscowości. Niemal co piąty bezrobotny zapytany o to przez WUP twierdzi, że rozważa emigrację. – Głównym powodem problemów z pozyskaniem pracowników, są lokalne czynniki emigracyjne. Wiele osób mieszkających w tym regionie na co dzień podejmuje pracę zarobkową w Niemczech, która z reguły jest ponad 3-krotnie wyżej płatna niż w Polsce. W tych warunkach rodzimi pracodawcy nie są w stanie być konkurencyjni wobec stawek zachodnich, dlatego mają trudności z obsadzeniem pojawiających się wakatów – mówi Krzysztof Inglot z agencji Work Service S.A.

Ale problemem jest także niedopasowanie kwalifikacji pracowników do wymagań stawianych przez rynek pracy. Zdaniem przedsiębiorców zachodniopomorskie uczelnie nie kształcą studentów tak, by ci później nie mieli problemów ze znalezieniem pracy.

Problem strukturalnego bezrobocia w regionie próbują rozwiązać sami przedsiębiorcy, organizując m.in. dowóz pracowników do zakładu pracy lub dogadując się z lokalnymi władzami o uruchomieniu dodatkowych linii autobusowych. To jednak nie zawsze wystarcza – dlatego coraz częściej sprowadzają pracowników z Ukrainy.

Walczą o nowe drogi

Władze województwa zapewniają, że robią co w ich mocy, by tę sytuację poprawić. „w latach 2007 – 2014 kosztem blisko 899 mln zł. zbudowano, przebudowano i wyremontowano blisko 40 proc. z 2100 km dróg wojewódzkich w Zachodniopomorskiem, inwestycje drogowe to wciąż jedna z głównych i najbardziej pilnych potrzeb regionu” – odpowiada na nasze pytania biuro prasowe urzędu marszałkowskiego. Planuje się, że w ciągu najbliższych trzech lat powstanie dodatkowo 600 km dróg wojewódzkich.

W najbliższych latach na Zachodniopomorską infrastrukturę drogową trafi blisko 1 miliard złotych. Tyle będą kosztować inwestycje realizowane przez Województwo zachodniopomorskie w ramach środków z Regionalnego Programu Operacyjnego 2014-2020, Programu Interreg i z budżetu regionu.

Wśród kilkudziesięciu projektów, które będą realizowane w całej perspektywie, już na początku przyszłego roku będą ogłoszone m.in. przetargi dla dróg 142 Szczecin – Krzywnica i 102 Międzywodzie – Dziwnów i Łukęcin – Lędzin.

– Będziemy realizowali m.in. obejścia dla Gryfic, Barlinka czy Trzebiatowa. Do 2020 roku chcemy się pochwalić zerowym stanem złej infrastruktury drogowej w sieci dróg podstawowych. – wyjaśnia wicemarszałek województwa zachodniopomorskiego Tomasz Sobieraj.

Problem jednak w tym, że program budowy dróg lokalnych ma być ściśle powiązany z planowanymi w regionie drogami szybkiego ruchu tj. S6 (łącząca Szczecin z Trójmiastem) oraz S11 (połączenie województwa zachodniopomorskiego z opolskim). Jednak przetargi na wykonanie tych dróg wciąż się nie zakończyły.

Dlatego w specjalnym stanowisku z 16 listopada 2016 r. zachodniopomorscy radni wyrazili głębokie zaniepokojenie negatywnymi sygnałami ze strony rządu, dotyczącymi możliwego zaniechania budowy dróg S6 i S11 oraz zaapelowali o priorytetowe potraktowanie tych dróg ekspresowych.

– Nie jest to pierwszy nasz apel, bo w przypadku obu tych dróg w latach 2013-2015 Sejmik jednym głosem już mówił o S6 i S11. Tak ważne inwestycje to zachodniopomorska racja stanu. Włącznie z S3 są to drogi niezbędne do rozwoju naszego regionu. To szczególnie ważny apel dla wschodniej części naszego regionu, gdzie tych połączeń z resztą kraju szczególnie brakuje – podsumowuje marszałek województwa zachodniopomorskiego Olgierd Geblewicz.

Mogą Ci się również spodobać

Nowy terminal przyciągnie cargo

Blisko 17,5 tys. ton ma wynieść roczna zdolność przeładunkowa terminalu, który jesienią ruszy w ...

Bazar i galeria handlowa mogą się lubić

Targowiska muszą ewoluować, ich oferta musi się rozszerzać – mówi Aleksandra Wasilkowska, architektka pracująca ...

Ogród deszczowy w Dolnym Wrzeszczu

Deszczówka na wagę złota

Coraz więcej miast zakłada ogrody deszczowe. Kilka działa już m.in. w Warszawie, Gdańsku, Gdyni ...

Krótka kołdra utrudnia rozwój kultury

Coraz więcej środków przeznacza się na działalność muzeów i teatrów. Ciągle jednak jest ich ...

Miasta zarobią na jednośladach?

Część samorządów może wprowadzić opłaty za użytkowanie przestrzeni przez firmy pożyczające elektryczne jednoślady. Warszawa ...

Z narzędziami do zamówień wszystko w porządku

Nie można odrzucić oferty z tego tylko powodu, że została opatrzona podpisem kwalifikowanym, w ...