Centralny Ośrodek Sportu na terenie gminy Ustrzyki Dolne w Teleśnicy Sannej nad Jeziorem Solińskim dawałby możliwość treningu również kajakarzom i wioślarzom
AdobeStock

Kilka lat temu powstał projekt budowy podkarpackiego centrum sportów zimowych, niedawno przekształcił się w pomysł stworzenia Centralnego Ośrodka Sportu w Ustrzykach Dolnych.

Pierwotna koncepcja była ambitna i interesująca. Zakładała stworzenie w regionie infrastruktury sportowej dla najważniejszych olimpijskich dyscyplin zimowych. W ubiegłym roku przedstawiciele Sanoka, Zagórza, Ustrzyk Dolnych i Hotelu Arłamów oraz starostwa bieszczadzkiego i Podkarpackiego Okręgowego Związku Narciarskiego podpisali nawet list intencyjny. Celem tego porozumienia było skonsolidowanie projektu tak by stanowił jedną sportową całość. Zapowiedzieli szybkie uruchomienie projektu.

„Stolicą” ośrodka miały być Ustrzyki Dolne. W ramach centrum powstałaby tam stacja narciarska ze zmodernizowanymi trasami biegowymi i zjazdowymi. Przewidziana była także budowa strzelnicy z 30 stanowiskami, która miałaby posłużyć biatlonistom. W gminie Ustrzyki Dolne, w Ustjanowej Górnej planowano budowę nowoczesnego stadionu zimowego. W gminie Zagórz na Zakuciu plan zakładał powstanie skoczni narciarskiej i kolejnych tras biegowych. Ustalono, że w Sanoku zbudowane zostanie Centrum Rehabilitacyjno-Sportowe i dojdzie do modernizacji toru lodowego. W ramach projektu zamierzano wykorzystać Arenę Sanok, gdzie grają i trenują hokeiści KH 58 Ciarko Sanok. Najbardziej ambitną część ośrodka miał stanowić pierwszy w kraju sztuczny tor saneczkowo-skeletonowy-bobslejowy przy hotelu w Arłamowie.

Tor saneczkowy za drogi

Dziś wiadomo, że pierwsza koncepcja uległa znacznym modyfikacjom. Zamiast Podkarpackiego Centrum Sportów Zimowych w Bieszczadach i Sanoku ma powstać jeden z ośrodków Centralnego Ośrodka Sportu (COS) tak jak pozostałe tego typu placówki działające od lat w Cetniewie, Giżycku, Spale, Szczyrku, Warszawie i Zakopanem, służący przede wszystkim przygotowaniom reprezentacji olimpijskich w kilku dyscyplinach.

Centrum znajdowałoby się na terenie gminy Ustrzyki Dolne w Teleśnicy Sannej i byłoby rozwinięciem dawnej koncepcji. Ośrodek nie służyłby tylko sportom zimowym. Położony nad Jeziorem Solińskim dawałby także możliwość treningu kajakarzom i wioślarzom. Projekt opracowywany właśnie w COS zakłada wykorzystania tego COS także przez lekkoatletów, pływaków, przedstawicieli gier zespołowych. Ale oczywiście powstałaby też trasa biegowa do narciarstwa klasycznego, strzelnica dla biatlonistów. Przewidywany koszt budowy to około 130 milionów zł. Gmina przekazałaby grunt, a inwestycję sfinansowało ministerstwo. W maju tego roku odbyło się w tej sprawie wyjazdowa sesja sejmiku wojewódzkiego z udziałem samorządowców i dyrektora COS Tomasza Kozińskiego. Przychylnie na ten pomysł patrzy marszałek Sejmu Marek Kuchciński. Trwa opracowywanie koncepcji. Ostatnia deklaracja – prace budowlane miałyby się rozpocząć na przełomie 2018 i 2019 roku.

Nadal realna jest budowa skoczni narciarskiej K70 w Zagórzu. Ten pomysł jest najtańszy w realizacji. Koszt przedsięwzięcia nie przekracza 5 milionów złotych. Skocznia miałaby być pokryta igielitem i posiadałaby niezbędne zimowe atrybuty – tory lodowe, system zraszania, naśnieżania. Obok powstałby wyciąg, a przy zeskoku niewielka widownia. Cały obiekt posiadałby oświetlenie. Skocznia w Zagórzu ma służyć przede wszystkim kadrom młodzieżowym.

Od początku najbardziej kontrowersyjna była idea budowy sztucznego toru saneczkowego przy hotelu w Arłamowie. Koncepcja narodziła się w 2011 roku. Od tego czasu miejsce to wizytowali przedstawiciele międzynarodowych federacji saneczkowej i bobslejowej czy dyrektor toru w Konigsee, wielokrotny medalista mistrzostw świata Christian Reich. Wszyscy doszli do wniosku, że na miejscu istnieją bardzo dobre warunki terenowe do budowy takiego obiektu. Od początku poważny problem stanowiła cena. Szacunkowe koszty inwestycji przekraczały 250 milionów złotych. Byłaby to więc jedna z najdroższych inwestycji sportowych w Polsce, a dotyczyłaby sportów uprawianych w kraju przez niewielką liczbę zawodników. Kłopotliwe jest finansowanie ze środków publicznych obiektu działającego na styku prywatnego biznesu. Realizacja projektu została więc odłożona ad acta.

Odnowa w Sanoku

Jedynym elementem z dawnej koncepcji Podkarpackiego Centrum Ośrodka Sportów Zimowych, który niedługo powstanie, jest Centrum Rehabilitacji i Sportu w Sanoku.

– Mamy ukończone 80 procent stanu surowego budowli. We wrześniu pierwszy etap projektu – kryta pływalnia – powinien być oddany do użytku. Całkowita realizacja inwestycji ma nastąpić na początku 2019 roku – zapowiada dyrektor MOSiR w Sanoku Tomasz Matuszewski. Kompleks do odnowy biologicznej i rehabilitacji sportowców powstanie kosztem 40 milionów złotych. Połowę środków przekazuje Ministerstwo Sportu i Turystyki, część pochodzi również z Programu Współpracy Transgranicznej Polska – Białoruś – Ukraina. W skład tego ośrodka będą wchodzić również tor lodowy i Arena Sanok oraz kryta pływalnia.

Sanockie centrum wpisane zostało do programu sportowych inwestycji celowych Ministerstwa Sportu i Turystyki, ale jak mówi dyrektor MOSiR sama inicjatywa powstania tego kompleksu wyszła od lokalnych władz samorządowych. Ośmiotorowy basen o długości 25 metrów służyć będzie bowiem przede wszystkim mieszkańcom. Na czterech torach pływalni montowane jest podnoszone dno, co umożliwi prowadzenie rehabilitacji i odnowy biologicznej na różnej głębokości. Wokół basenu powstanie widownia na 150 miejsc, organizowane więc będą zawody na krótkim basenie. Na zewnątrz budowane jest otwarte kąpielisko o powierzchni tysiąca metrów kwadratowych.

Dla sportowców przeznaczony jest przede wszystkim kompleks służący sportowej profilaktyce albo rehabilitacji. – Wpisujemy się dzięki temu doskonale w cały system przyszłego podkarpackiego centrum sportów – tłumaczy Tomasz Matuszewski. Centrum ma już podpisane umowy z sześcioma związkami sportowymi – hokeja na lodzie, lekkoatletycznym, łyżwiarstwa szybkiego, łyżwiarstwa figurowego, podnoszenia ciężarów i sportów niepełnosprawnych. Ośrodek będzie dostępny dla sportowców reprezentacji Polski z tych dyscyplin przez cały rok.

Porozumienie z łyżwiarzami czy lekkoatletami związane jest z istnieniem obok lodowisk oraz stadionu lekkoatletycznego. Działa również tor lodowy, który miał być zadaszony, ale ze względu na zbudowanie hali lodowej w Tomaszowie Mazowieckim, ta inwestycja nie ma obecnie szans na realizację.

Marcisz musiała wyjechać

Intencja budowy Podkarpackiego Centrum Ośrodka Sportów Zimowych, a obecnie COS, zakładała poprawienie warunków do treningu miejscowym sportowcom, przyciągnięcie zawodników z zewnątrz, głównie z kadry olimpijskiej, ale także dalsze uatrakcyjnienie regionu dla aktywnie wypoczywających turystów. Dla szefa Podkarpackiego Okręgowego Związku Narciarskiego Józefa Szymbary najważniejszy jest jednak pierwszy z celów. – Jesteśmy mocno zainteresowani budową takiego ośrodka i stworzeniem w Bieszczadach infrastruktury z prawdziwego zdarzenia. Upominamy się o nią od lat. Mamy przecież doskonałe warunki i tradycje – narciarstwo uprawiane było na tych terenach już w XIX wieku. Skorzystałaby na tym nasza młodzież i wreszcie moglibyśmy szkolić ją w pełni profesjonalnie na miejscu – mówi „Rzeczpospolitej” prezes Szymbara.

W Ustrzykach Dolnych i okolicy działa kilka klubów narciarskich. Najbardziej znanymi są Halicz Ustrzyki Dolne, Laworta Ustrzyki Dolne i Lotnik Ustianowa Górna. Wszystkie mają charakter uczniowski. Zrzeszeni są w nich zawodnicy do wieku gimnazjalnego. Potem zaczyna się problem. Jeżeli narciarz się wyróżnia i chce nadal uprawiać dyscyplinę, musi opuścić Bieszczady, żeby połączyć naukę ze sportem. Tak zrobiła przed kilku laty Ewelina Marcisz, biegaczka, która w tym roku – biegnąc z Justyną Kowalczyk – zajęła na mistrzostwach świata dziewiąte miejsce w sprincie drużynowym stylem klasycznym. Pochodząca z Krosna zawodniczka wyjechała z rodzinnego domu, aby się uczyć i trenować, do Zakopanego. Ta droga przynosi efekty. Dziś jest członkinią kadry olimpijskiej i przygotowuje się do igrzysk w Pjongczang. Bieszczady są jedynym ośrodkiem narciarskim w Polsce nieposiadającym szkoły mistrzostwa sportowego, bo nie było sensu jej budować, jeśli młodzież nie miała do tej pory warunków do treningu. – Powstanie COS w Ustrzykach rozwiązałoby ten problem – mówi prezes miejscowego związku narciarskiego.

Mogą Ci się również spodobać

Stacja PKP w Muszynie

Turystycznym pociągiem przez granicę

W letniej ofercie przewoźników kolejowych pojawiają się kursy transgraniczne. Pasażerowie niektórych składów mogą liczyć ...

Różne specyfiki, ale jeden cel

Mniejsze miasta wzorem metropolii stają się inteligentne. Mają utrudnione zadanie, ale wiele z nich ...

Do zmiany granic trzeba zgody

Powiększenie obszaru którejś z gmin miałoby być niemożliwe bez zgody gminy, której teren miałby ...

Więcej podatków dla samorządów

Reforma lokalnych budżetów jest konieczna, wydatki są zbyt sztywne, a dochody za małe – ...

Wysokie rachunki mogą jeszcze wrócić

To, że problem drożejącej energii zostanie rozwiązany w tym roku, nie oznacza, iż zniknie ...

Polityczna wojna psuje wspólnotę

Samorządy to fundament demokracji i rozwoju, centralistyczne podejście rządu i nadmierne ich upartyjnienie może ...