Gdy Łódź była w awangardzie

Katarzyna Kobro, Władysław Strzemiński, Julian Przyboś – zdjęcie wykonane między 1930 a 1931 rokiem.
archiwum Muzeum Sztuki w Łodzi

Władysław Strzemiński przyjechał do Łodzi w 1931 roku. Miał wówczas 38 lat i pozostał w tym mieście do końca swoich dni.

Jest twórcą teorii unizmu, jednym z najwybitniejszych przedstawicieli awangardy – nie tylko polskiej, ale i europejskiej. Najważniejszymi miejscami związanymi z tym twórcą są tutejsza Akademia Sztuk Pięknych, dawniej Państwowa Wyższa Szkoła Sztuk Plastycznych, oraz Muzeum Sztuki.

W 1945 roku Władysław Strzemiński został wykładowcą we współtworzonej przez siebie Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych. Wywarł wielki wpływ na jej kształt jego sztuka i koncepcja dydaktyczna określiły ówczesny charakter uczelni, mimo, że wykładał tylko do 1950 roku. Szkoła przyjęła jego imię w 1988 roku.

Mistrz i uczniowie

– Pracownia kompozycji, w której uczyłem przez 15 lat, w prostej linii pochodzi od koncepcji prof. Władysława Strzemińskiego i w jakimś sensie kontynuuje jego dzieło – wyjaśnia prof. Wojciech Leder, wykładowca Akademii Sztuk Pięknych i jej absolwent. – Współtworzył uczelnię pomyślaną początkowo jako miejsce kształcące projektantów dla powstającego po wojnie przemysłu. Stanisław Fijałkowski, najwybitniejszy uczeń Strzemińskiego, z jego pierwszego rocznika mówi, że zajęcia z nim były porywające. Dokonywana przez niego analiza formy plastycznej była czymś zupełnie nowatorskim. Ale też był pewny swojej koncepcji, charyzmatyczny. Profesor Fijałkowski wspominał, że porozumiewał się ze studentami już nawet na migi – tylko pokazywał palcem, że czegoś jest za dużo, czy jest za jasno, albo coś z czymś wchodzi w złą relację. I wszyscy wiedzieli o co chodzi. Dokonał swoistej dekonstrukcji formy plastycznej rozkładając ją na elementy podstawowe. W jego rozumieniu walory formy plastycznej nie obrazowały rzeczywistości, na jaką patrzymy, tylko były abstrakcyjne. Szukał napięć, równowagi, rytmów – szukał systemu. Był postacią europejskiego wymiaru. Świetnie wykształcony, czytał w oryginale filozofów po niemiecku. Przyjaźnił się z twórcą słynnego czarnego kwadratu – Kazimierzem Malewiczem, u którego też studiował. Był monumentalny jak mędrzec. Kobiety za nim szalały. Prof. Stanisław Fijałkowski opowiadał, że tylko na jego roku były trzy panny, które nie odstępowały go na krok. A warto przypomnieć, że choć był atrakcyjnym mężczyzną, to jednak niepełnosprawnym – w czasie I wojny światowej, w której walczył jako carski oficer – stracił rękę, nogę i oko.

W 1979 roku Państwowa Wyższa Szkoła Sztuk Plastycznych, a obecnie Akademia Sztuk Pięknych – zmieniła siedzibę z ulicy Narutowicza przeniesiona została do nowego, specjalnie zbudowanego gmachu przy ulicy Wojska Polskiego.

– To ogromna prostokątna bryła, która jest tak zaprojektowana jak sala neoplastyczna w Muzeum Sztuki, której autorem był właśnie Strzemiński – wyjaśnia Wojciech Leder. – Jest wręcz jej lustrzanym odbiciem no i nasza wizytówką. Nawet nazywamy go neoplastykiem. Na język architektury przełożył to profesor Bartosz Hunger. W Pracowni Druku Wypukłego stoi wciąż stół nadal zresztą używany będący prawdopodobnie projektem Strzemińskiego i może nawet przez niego był wykorzystywany. W archiwum przechowujemy zdjęcia tego artysty, dokumenty, jakie po nim pozostały. Jest też ciągle obecny duchem, w programach naszych pracowni. Co roku organizujemy konkurs imienia Strzemińskiego, w którym biorą udział studenci naszej uczelni.

Słynna sala neoplastyczna zaprojektowana przez Władysława Strzemińskiego, geometrycznie podzielona na płaszczyzny dopełnione takimi kolorami jak czerwień, żółć, błękit, biel i czerń, otwarta została w czerwcu 1948 roku. Znajduje się w budynku Muzeum Sztuki w Łodzi przy ulicy Więckowskiego, dawnym XIX-wiecznym pałacu Poznańskiego. Tej też placówce artysta przekazał swą spuściznę artystyczną.

– Strzemiński nie malował sali osobiście, ale bardzo precyzyjnie ją rozplanował – wyjaśnia Paulina Kurc Maj, historyczka sztuki i kuratorka z łódzkiego Muzeum Sztuki. – Tam miały się znaleźć kluczowe dzieła z tej postępowej, radykalnej kolekcji, a reszta na tym samym, drugim piętrze. Niestety, dość szybko, bo już 1 października 1950 roku, sala została zamalowana, galerię zamknięto. Nowy system oceniał ją jako niewłaściwą, i dlatego właśnie przeorganizowano ją w duchu realizmu socjalistycznego. Dopiero dziesięć lat później została otwarta ponownie z przywróconą kolekcją i salą neoplastyczną. I odtąd jest dostępna.

Słynne kompozycje

W kolekcji Muzeum Sztuki znajduje się ponad 280 prac Władysława Strzemińskiego, co stanowi 70 procent jego całego dorobku – większość jego obrazów, słynnych kompozycji unistycznych, prawie wszystkie kompozycje architektoniczne. Muzeum posiada też rękopisy artysty, m.in. słynnej „Teorii widzenia”. Także zdjęcia prywatne, pojedyncze listy. W posiadaniu muzeum znajduje się również zgromadzona przez niego kolekcja sztuki awangardowej.

Artyści rewolucyjni

Zaczął interesować się zbieraniem dzieł sztuki nowoczesnej myśląc o utworzeniu muzeum sztuki nowoczesnej. Przyświecała mu idea stworzenia przekroju przez najważniejsze kierunki ówczesnej awangardy. Założył grupę artystyczną „a.r.”, co można tłumaczyć jako „artyści rewolucyjni” albo „awangarda rzeczywista”. To ugrupowanie skupiało niewiele osób, ale za to bardzo aktywnych: Strzemińskiego, Katarzynę Kobro, Henryka Stażewskiego i poetów – Juliana Przybosia i Jana Brzękowskiego. Strzemiński dostrzegł w owym czasie właśnie w Łodzi warunki do przyjęcia tej kolekcji i zyskał poparcie Czesława Smolika, światłego pracownika magistratu. Ten uznał, że to bardzo dobry pomysł i postanowił go włączyć w tworzące się właśnie muzeum sztuki, które wtedy nazywało się Muzeum Historii Sztuki im. Kazimierza i Juliana Bartoszewiczów.

– Był rok 1929. Zaczęło się zbieranie międzynarodowej kolekcji sztuki nowoczesnej dla naszego muzeum. – przypomina Paulina Kurc Maj. – 15 lutego 1931 roku otwarta została Sala Sztuki Nowoczesnej, choć samo muzeum otworzyło się rok wcześniej. I wtedy Strzemiński przekazał najpierw jako depozyt, potem przekształconą w dar pierwszą partię prac, które zbierał razem z ugrupowaniem „a.r.”. Do wojny zebrano ich ponad setkę, ale czas wojennej zawieruchy przetrwało około 80., zaginął niestety m.in. cenny rysunek Picassa. Ta kolekcja zmieniła kształt muzeum – stała się zaczątkiem kolekcji sztuki nowoczesnej w naszym muzeum.

Piętno, który Strzemiński odcisnął na mieście, w którym spędził wiele lat do dziś jest widoczne. Wznowiona dopiero co jego „Teoria widzenia”, którą można nabyć w księgarni Muzeum Sztuki cieszy się dużym zainteresowaniem kupujących.

– Był rodzajem bohatera pozytywistycznego prowadząc cały czas działalność na rzecz sztuki nowoczesnej i wierząc prawdziwie, że może odegrać ogromną rolę w zmienianiu rzeczywistości – mówi Paulina Kurc – Maj. – Strzemiński zarażał swoim awangardowym myśleniem o sztuce, a jednocześnie był autorytarny miał swoją konkretną wizję. Dla niego sztuka znaczyła tyle, co życie. Imał się różnych dziedzin zajmował się urbanistyką w artykule o Łodzi funkcjonalnej pisał, co zrobić, żeby tu było ładnie i wygodnie się mieszkało. Interesował się rzeźbą, drukarstwem.

Był w stałym kontakcie ze wszystkimi czołowymi awangardzistami europejskimi, co było trudne w tamtych czasach, kiedy kontakty ograniczane były do korespondencji. A jednak wszyscy go znali.

Żył sztuką i może jest to tym bardziej tragiczne, jak potem stopniowo był od niej odsuwany.

Mogą Ci się również spodobać

W pędzie do utrwalania władzy nie obowiązują dziś żadne zasady

To nie prezydent X albo Y realizuje program, realizuje go cały samorząd wraz z ...

Burmistrz obawiał się konfliktów społecznych

Negatywna opinia gminy o lokalizacji lądowiska musi być oparta na dowodach i dokumentach. Spółka ...

Lokalne budżety czeka finansowa zapaść?

Przez rządowe zmiany w PIT i składkach na ZUS metropolia Warszawska straci 1,3 mld ...

Tam, gdzie Zielona Gęś i Arkadia

Zbliżająca się wiosna wzmocni w nas chęć obcowania z kulturą w plenerze. Zapraszają Leśniczówka ...

Myjnia nie wymagała decyzji

Inwestycja ma uzupełniać zabudowę jednorodzinną o funkcję usługową. Ale sąsiedzi jej nie chcą.

Deszcz na odsiecz kościołowi

Z powodu suszy brakowało wody w Stawie Kościelnym w Zwierzyńcu,  gdzie na wyspie stoi ...