Wykorzystać efekt śnieżnej kuli

Anita Błaszczak
Fotorzepa / Kompała Waldemar

Jeszcze na początku wieku rzeczownik „inwestycja” kojarzył się najczęściej z przymiotnikiem „zagraniczna”. Liczyliśmy też z pietyzmem każde utworzone dzięki nim miejsce pracy, nawet jeśli były to proste zajęcia nie wymagające specjalnych kwalifikacji.

Krajowych przedsięwzięć, szczególnie tych na dużą skalę było (nie licząc infrastruktury drogowej) niewiele.

Jednak w ostatnich latach sporo się w inwestycjach zmieniło, począwszy od nastawienia. Poprawa koniunktury na rynku pracy i spadek bezrobocia sprawiły, że nie mniej niż ilość (a czasem nawet bardziej) liczy się dzisiaj jakość tworzonych przez inwestorów miejsc pracy. Wiadomo bowiem, że lepiej płatne miejsca pracy, z większą wartością dodaną, tworzą znacznie więcej tzw. pośredniego zatrudnienia w swoim otoczeniu. W ślad za nimi ściąga bowiem więcej podwykonawców, usługodawców i różnego rodzaju firm pomagających ożywić cały region.

Powstaje wtedy tak oczekiwany przez lokalne władze efekt kuli śnieżnej, gdyż napływ firm i pracowników przyciąga kolejnych inwestorów. Rosną płace, wpływy z podatków, są pieniądze na lokalne inwestycje i wszystkim żyje się lepiej. Wiadomo, że przy krajowym inwestorze mniejsze jest ryzyko, że przy wahnięciu koniunktury wycofa się z rynku, nie wspominając o tym, że podwykonawców też częściej ma krajowych.

Jednak zarówno w przypadku krajowych jak i zagranicznych inwestycji warto pamiętać o dwóch zagrożeniach. Po pierwsze, jednym i drugim niezbędna jest odpowiednia ilość siły roboczej, o którą w Polsce jest coraz trudniej.

Na razie braki kadrowe wyrównują pracownicy z Ukrainy, jednak ich rosnąca w ostatnich latach fala niedługo może wygasnąć. Przyczyni się do tego wdrożenie unijnej dyrektywy o pracy sezonowej (w przyszłym roku), która nałoży więcej regulacji na zatrudnienia Ukraińców. Jeszcze większym zagrożeniem może być zniesienie dla nich wiz w całej Unii Europejskiej. Wtedy wielu pracowników zza wschodniej granicy przeniosłoby się na Zachód…

Ryzykowne może być zbytnie uzależnienie regionu od jednej dużej inwestycji, o czym nie raz przekonaliśmy się po 1989 r. Kluczowa jest tu rola władz lokalnych, które – poprzez politykę ulg, zachęt, rozwoju edukacji – powinny zadbać o odpowiedni zestaw inwestorów i przyszłościowy rozwój regionu. Tak, by napęd śnieżnej kuli wystarczył na kolejne pokolenia.

Mogą Ci się również spodobać

Walka ze smogiem nie będzie tylko pustym zapisem na papierze

Samorządy, które nie będą realizować w praktyce programów ochrony jakości powietrza, zapłacą wysokie kary. ...

500+: Rodziny dostają pieniądze bez kłopotu

Najwyższa Izba Kontroli przyjrzała się realizacji rządowego programu Rodzina 500+ i uważa, że samorządy ...

Flipperzy na działkach rekreacyjnych

Najwięcej nieruchomości letniskowych oferują województwa kujawsko- -pomorskie i mazowieckie. Na zakupy ruszają także inwestorzy.

Powitania, pożegnania i fajerwerki

Zbliżająca się wiosna to również czas ogłaszania letnich koncertów i festiwali. O największą widownię ...

Mieszkańcy napędzają rozwój polskich metropolii

Miasta mogą się pochwalić wieloma atutami, jeśli chodzi o jakość zasobów rynku pracy – ...

Woda: towar na wagę złota

Coraz więcej regionów odczuwa niedostatek wody, więc zachęca do jej oszczędzania i dotuje „łapanie ...