Bazie dobre do zdobienia palmy i na śniadanie

Na Kujawach Zachodnich kawaler mógł alkoholem zapłacić za wyłączność w oblewaniu panny. Kusił ją „przywoływankami”.

Publikacja: 29.03.2017 23:00

Kujawska Wielkanoc słynie z dyngusowych „przywoływanek”.

Kujawska Wielkanoc słynie z dyngusowych „przywoływanek”.

Foto: EAST NEWS, Krystyna Bartosik Krystyna Bartosik

Kujawska Wielkanoc słynie przede wszystkim z „przywoływanek” lub „przywoływek” dyngusowych, do dziś praktykowanych w Niedzielę Wielkanocną w Szymborzu. Zebrani na rynku członkowie miejscowego Stowarzyszenia Klubu Kawalerów wykrzykują do panien wesołe rymowanki o tym, ile razy każda zostanie oblana w lany poniedziałek. Ten, który obleje najwięcej dziewcząt, dostaje nieformalny tytuł „babskiego króla”.

Najstarsze dokumenty Stowarzyszenia Klubu Kawalerów, pochodzące z lat 30. XIX w., świadczą o tym, że kawaler mógł alkoholem lub pieniędzmi zapłacić za prawo wyłączności w oblewaniu danej panny. To właśnie z wykupywaniem związany jest też źródłosłów nazwy „śmigus dyngus”. Polski „śmigus” oznacza oblewanie wodą czy śmiganie witką. Dyngus to niemiecki zwyczaj wykupu.

Dziś oblewanie w Szymborzu jest symboliczne, a zainteresowany kawaler zapraszany jest przez pannę lub jej rodziców na poczęstunek. Zwyczaj „przywoływek” ostał się dziś jedynie na Kujawach, jednak jeszcze do połowy XIX w. kultywowano go także w Wielkopolsce.

Choć palmy kujawskie nie są tak spektakularne jak np. kurpiowskie, mają swój unikalny, dość pierwotny urok. Skromne palemki z kilku gałązek wierzby z baziami i przystrojone gałązkami bukszpanu, borówki, barwinka i trzciny, ozdobione jedynie wstążeczką, popularne są do dziś. Wielu kujawiaków woli je od strojniejszych, przystrojonych barwionymi suszonymi kwiatami i zbożami, które pojawiły się na Kujawach dopiero po II wojnie światowej. Wielu wciąż wierzy, że poświęcona w niedzielę palma ma właściwości zdrowotne. Zaraz po wyjściu z kościoła uderzają się nią, mówiąc: „Palma bije, nie zabije, wielki dzień za tydzień”, a potem trzykrotnie obchodzą z nią domostwo, co ma odganiać złe duchy.

Na tym wiara w dobroczynne działanie palmy się nie kończy. Jak pisze Krystyna Pawłowska w wydanych przez Dobrzyńsko-Kujawskie Towarzystwo Kulturalne we Włocławku „Zwyczajach i obrzędach dorocznych na Kujawach”, w niektórych domach wciąż żywa jest tradycja spożywania bazi, zwanych też „bagniątkami” lub „kotkami”, podczas posiłku wielkanocnego. Najpiękniejsza palma umieszczana jest za świętym obrazem i przechowywana do następnej Wielkanocy.

Skromne jak palmy są też tradycyjne kujawskie pisanki zwane „kraszankami”. Barwione na rdzawo w łupinach cebuli lub na zielono w oziminie, zdobi się, wyskrobując na nich wzory ostrym narzędziem lub „malując” woskiem. Gospodynie najczęściej wybierają motywy roślinne lub geometryczne. Podczas wielkanocnego śniadania domownicy dzielą się jajkami jak opłatkiem, składając przy tym życzenia, i obdarowują członków rodziny.

W wielu miejscach w noc rezurekcyjną chłopcy nadal podbiegają pod okna domostw z bębenkami i bębnieniem oznajmiają gospodarzom Zmartwychwstanie Jezusa. Rankiem zaś w najbardziej tradycyjnych rodzinach zachował się zwyczaj obmywania się w bieżącej wodzie, by oczyścić się z grzechów. Wierzono, że w Niedzielę Wielkanocną woda nabiera nie tylko cech oczyszczających, ale uzdrawiających i użyźniających glebę.

Kujawska Wielkanoc słynie przede wszystkim z „przywoływanek” lub „przywoływek” dyngusowych, do dziś praktykowanych w Niedzielę Wielkanocną w Szymborzu. Zebrani na rynku członkowie miejscowego Stowarzyszenia Klubu Kawalerów wykrzykują do panien wesołe rymowanki o tym, ile razy każda zostanie oblana w lany poniedziałek. Ten, który obleje najwięcej dziewcząt, dostaje nieformalny tytuł „babskiego króla”.

Najstarsze dokumenty Stowarzyszenia Klubu Kawalerów, pochodzące z lat 30. XIX w., świadczą o tym, że kawaler mógł alkoholem lub pieniędzmi zapłacić za prawo wyłączności w oblewaniu danej panny. To właśnie z wykupywaniem związany jest też źródłosłów nazwy „śmigus dyngus”. Polski „śmigus” oznacza oblewanie wodą czy śmiganie witką. Dyngus to niemiecki zwyczaj wykupu.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej