Tatrzańskie specjały z food trucków

Post Image
Oscypek to najbardziej rozpoznawalny element kuchni góralskiej.
Post Image
Oscypek to najbardziej rozpoznawalny element kuchni góralskiej.
Post Image
Oscypek to najbardziej rozpoznawalny element kuchni góralskiej.

Przy wejściach na szlaki parku narodowego nie będą już straszyć budki z kebabem. Zamiast nich będzie można zjeść smaczne podhalańskie potrawy.

Już w lipcu turyści, którzy wybiorą się do Tatrzańskiego Parku Narodowego, będą mieli okazję skosztować ekologicznego i regionalnego jedzenia. Dyrekcja TPN ma bowiem zamiar stworzyć własną markę gastronomiczną i pozwolić na sprzedaż przy wejściach na szlaki jedzenia i produktów zdrowych, bez konserwantów i kojarzących się z Podhalem. Wszystko będzie serwowane z food trucków, czyli specjalnych samochodów przystosowanych do podawania jedzenia. – Ludzie przyjeżdżają w Tatry po naturę, zdrowe powietrze, czyste potoki, piękne widoki. Istnieniu parku zawdzięczamy to, że wciąż możemy to wszystko znaleźć w górach. Uznaliśmy, że niezdrowe fastfoodowe jedzenie w sąsiedztwie wejść do TPN stoi z tym w sprzeczności. Naszym zadaniem jest też ochrona dziedzictwa kulturowego, w które przecież wpisuje się pewna tradycja kulinarna, więc sądzimy, że jedzenie serwowane przy wejściach powinno być ściśle związane z kulturą i tradycją Podhala – podkreśla Paulina Kołodziejska z TPN.

Nowe porządki

Przyrodnicy z TPN pod uwagę wzięli również estetykę. Kilka lat temu wprowadzili identyfikację wizualną, która spotyka się z bardzo dobrym odbiorem wśród turystów. Udało się m.in. uporządkować wejście do Doliny Kościeliskiej, skąd zniknęły dosyć szpetne stragany i przystanek busów. Widok straganów z jedzeniem i bud z kebabami od dawna im się nie podobał. Uznali, że przebudują w niedalekiej przyszłości inne wejścia do TPN, a przy okazji zadbają o ujednolicenie punktów, w których serwowane będzie jedzenie. Food trucki z regionalnymi produktami mają być jednolicie oznakowane. Pierwszy z nich stanie na Palenicy Białczańskiej, w miejscu, gdzie zaczyna się bardzo popularny szlak turystyczny do Morskiego Oka i gdzie właśnie powstał nowy parking dla samochodów. – Tutaj już działały gastronomiczne punkty mobilne, aczkolwiek nie w takim standardzie, jakiego oczekujemy po nowej marce. Ponadto to miejsce jest najchętniej wybieranym celem wycieczek, jest więc wizytówką parku. Dobrze przetestować nową usługę właśnie tu – zaznacza Kołodziejska.

Firma, która będzie realizować pomysł, została już wybrana. TPN jeszcze nie podpisał umowy z wyłonionym wykonawcą, więc nie może przedstawić dokładnego menu. Ale przyrodnicy z parku już teraz twierdzą, że są zadowoleni z propozycji oferenta. – Z pewnością jedzenie będzie – tak jak założyliśmy – nieskomplikowane, świeże, przygotowywane możliwie na bieżąco, bez ulepszaczy i konserwantów, dobrej jakości. Zależało nam na wsparciu lokalnych producentów, od których produkty mogłyby być pozyskiwane. Posiłki będą też podawane tylko w ekologicznych opakowaniach – wyjaśnia Kołodziejska.

Jedzenie to nie wszystko

Nowa marka gastronomiczna ma wpisywać się w inne proekologiczne działania TPN. Ponieważ park chce promować segregację śmieci i ograniczenie użycia butelek PET, takie wymagania zostały zawarte w specyfikacji do przetargu. Oferenci musieli przedstawić propozycję, jak zamierzają się stosować do wymagań parku, czyli np. umożliwić turystom czerpanie wody pitnej, by ci nie kupowali napojów w butelkach i nie zaśmiecali nimi potem Tatr. Innym warunkiem było to, że codziennie wieczorem samochody z jedzeniem muszą opuszczać plac postojowy, aby uniknąć stałej ingerencji w krajobraz czy wabienia zapachami dzikich zwierząt.

Na razie nie wiadomo, gdzie staną następne food trucki. TPN planuje poczekać i zobaczyć, jak zadziałają te na Palenicy.

Przede wszystkim podhalańskie

– Bardzo chciałabym się mylić, ale sądzę, że te regionalne dania serwowane przy wejściach do TPN to będą co najwyżej moskole z masłem czosnkowym albo innym dodatkiem, oscypki (bo przecież wszystko, co z oscypkiem, jest góralskie), kwaśnica, no i może pierogi z borówkami jak będzie sezon– mówi Agnieszka Delkowska, góralka z Kościeliska i blogerka kulinarna. Przewiduje, że może być problem z szerokim asortymentem dań, bo duża część regionalnych potraw z Podhala, np. zupa sałaciorka czy zupa z bundzem, szybko traci świeżość, inne wymagają długiego przygotowywania i zwyczajnie nie opłaci się ich przyrządzać. Jurkowi „Szpinakowi” Kujawskiemu, znawcy kuchni regionalnej, pomysł nowej marki gastronomicznej TPN się spodobał.

– W sumie żadna sztuka zrobić coś po góralsku. To nie jest jakaś specjalnie skomplikowana kuchnia. Moskole, dużo kapusty, oscypek, ziemniaki. Nawet to wystarczy. Byle było świeże i sycące. Turystom się spodoba, jeżeli to nie będzie coś pseudogóralskiego, jak to, co się serwuje w niektórych knajpach na Podhalu – dodaje.

Mogą Ci się również spodobać

Fundusze na remonty zabytków

1,6 mln zł zaplanowano w tym roku w budżecie Pomorza Zachodniego na dofinansowanie remontów ...

Miasta kuszą tym, co najlepsze

Lepsza komunikacja, nowe przestrzenie dla biznesu, inwestycje w kapitał ludzki - tak miasta przyciągają ...

Równość w urzędzie

Równe traktowanie ze względu na płeć, wiek, stan zdrowia, niepełnosprawność, pochodzenie, narodowość, rasę, religię, ...

Jachty żeglują do Europy

Blisko 650 jachtów opuściło w 2017 roku fabrykę koło Goleniowa. Tutaj mieszczą się największe ...

Charytatywne Lady D.

Agnieszka Hajdukiewicz z Czaplinka, Małgorzata Konecka ze Szczecina i Krystyna Nawój z Przelewic – ...

Spór o model rozwoju regionów

Nie wszystko w polityce regionalnej da się zmienić poprzez rozwój metropolii – mówi Zygmunt ...