Walka o stołki czy o fundamenty

Anna Cieślak-Wróblewska
Fotorzepa / Ryszard Waniek

Politycy opozycji coraz głośniej wyrażają swój sprzeciw wobec pomysłów PiS w sprawie przyszłości samorządu terytorialnego. Ostatnio chociażby, podczas Lubuskiego Forum Samorządowego, krytyczną opinię wyraziła marszałek województwa lubuskiego Elżbieta Polak.

– Samorząd jest zagrożony – grzmiała marszałek. Nie jest jedyna, bo zamierzenia władzy rządzącej ostro komentuje chociażby prezydent Gdańska Paweł Adamowicz (były polityk PO) czy prezydent Nowej Soli Wadim Tyszkiewicz (aktywny członek Nowoczesnej). Powstało już też kilka organizacji broniących samorządności w Polsce. Ich zdaniem rząd i parlamentarzyści PiS dążą do powolnego demontażu samorządu, tak by stał się on jedynie aparatem wykonawczym administracji centralnej.

Jako przykłady takich działań pokazują odbierania urzędom powiatów czy województwa kolejnych kompetencji i zadań. Chodzi o takie propozycje jak te, by urzędy pracy, inspekcja sanitarna czy nadzór budowlany były prowadzone nie przez powiaty, ale przez administrację centralną. Z kolei marszałkowie województw mają stracić cześć zadań na rzecz wojewodów (chodzi o zmiany w funkcjonowaniu np. ośrodków doradztwa rolniczego, wojewódzkich funduszy ochrony środowiska, izb skarbowych, wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego, zarządów melioracji itp.).

Politycy PiS na te zarzuty odpowiadają, że wcale nie chodzi o żaden zamach na samorząd terytorialny, tylko o próbę poprawy efektywności jego działania. W końcu gminy, powiaty czy marszałkowie są częścią administracji publicznej i nikt nie powiedział, że rząd nie może zmieniać zasad ich funkcjonowania.

Kto ma rację w tym sporze? Odpowiedź na to pytanie wcale nie jest prosta, bo często argumenty obu stron wykraczają poza sprawy merytoryczne. Z jednej strony, czy naprawdę kwestia, kto ma wybierać członków rad nadzorczych wojewódzkich funduszy ochrony środowiska, jest zmianą ustrojową (jak twierdzą przeciwnicy PiS)? Z drugiej zaś strony, czy odebranie powiatom zadania polegającego na prowadzeniu urzędów pracy rzeczywiście poprawi pracę urzędników (jak uważają przedstawiciele PiS)?

Najgorsze, że w tyle tych dyskusji pobrzmiewają zupełnie inne niż merytoryczne tony. Spod spodu dochodzą bowiem wyraźne odgłosy walki o władzę. PiS ma słabą reprezentację w samorządach i zapewne chciałoby to zmienić. A samorządowcy opozycjoniści też pewnie boją się o swoje stołki.

Wybory samorządowe odbędą się już za półtora roku. I bardzo dobrze, najlepszą walką o władzę jest walka przy wyborczych urnach. Lepiej otwarcie przekonywać do swoich argumentów, niż toczyć walkę podjazdową w zamkniętych przyłbicach.

Mogą Ci się również spodobać

Wielkie pasje małych społeczności

Aż 552 projekty 
dostaną pieniądze w ramach 
kolejnej edycji programu „Społecznik”. 
To oddolne, obywatelskie ...

Skandynawski kurs na Pomorze Zachodnie

Najwięcej zainwestowali u nas Duńczycy, których inwestycje na Pomorzu Zachodnim stanowią aż 36 proc. ...

Rynek w Jaworznie

Drogi w Jaworznie nie zbierają ofiar w ludziach

Przebudowali drogi i ludzie przestali ginąć. Dziś biegli ds. wypadków drogowych przyjeżdżają do Jaworzna, ...

Lubuskie świętuje 15 lat Polski w Unii Europejskiej

TEKST SPONSOROWANY: Pod hasłem „#LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość" województwo lubuskie rozpoczęło wielkie świętowanie ...

Jak pomóc komunalnym dłużnikom

Wrocław wprowadził abolicję dla dłużników z czynszówek. W innych miastach też mogą oni liczyć ...

Spalarnie bez śmieci

Propozycja wprowadzenia zakazu termicznego przekształcania odpadów może podnieść koszty gospodarki komunalnej – ostrzegają gminy.