Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie wyzwania finansowe stoją przed miastami podczas wyjątkowo mroźnej zimy?
- Jak obecna zima wpływa na koszty utrzymania ulic i chodników w Warszawie?
- Jakie budżetowe strategie przyjmują miasta takie jak Kraków i Białystok w kontekście zimy?
- Jak zmienne warunki pogodowe utrudniają planowanie budżetu na zimowe utrzymanie dróg w Gdańsku?
- Dlaczego Poznań i inne duże miasta muszą dostosowywać swoje budżety po intensywnych opadach śniegu?
Ostatnie łagodne zimy nieco nas rozpieściły. Niewielkie opady śniegu, niezbyt dotkliwe, dość krótkie okresy mroźnej pogody sprawiały, że walka z ich skutkami w miastach, miasteczkach i na wsiach nie była trudna. Ten sezon jest jednak inny. Intensywne opady śniegu w przeważającej części kraju i utrzymujący się tygodniami siarczysty mróz utrudniają utrzymanie ulic, chodników i skwerów. I podnoszą jego koszty.
Warszawa
– Działania na terenach, za które odpowiada Zarząd Oczyszczania Miasta, czyli ulicach i chodnikach, w tym sezonie zimowym kosztowały dotychczas 65 mln zł. Na tę kwotę składa się koszt 44 akcji posypywarek, które działają na 1500 km ulic, którymi kursują miejskie autobusy. A także oczyszczanie terenów dla pieszych – przystanków, kładek, schodów, dojść do stacji metra, części chodników i wybranych tras dla rowerów – informuje nas Magdalena Niedziałek, inspektorka ds. komunikacji społecznej z Działu Organizacyjnego i Komunikacji Społecznej Zarządu Oczyszczania Miasta Warszawa.
Zaznacza, że nie są to pełne koszty działań w stolicy. Oprócz ZOM za odśnieżanie w Warszawie odpowiadają także urzędy dzielnic, które zlecają prace na terenach gminnych, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad na drogach ekspresowych, a także inni zarządcy terenów na drogach wewnętrznych i osiedlowych, a w przypadku chodników przylegających do nieruchomości–również zarządcy tych nieruchomości.
–Zarząd Oczyszczania Miasta na aktualny sezon zimowy ma zarezerwowane w budżecie 100 mln zł. Jednak to, ile finalnie Warszawa wyda na zimę, okaże się na koniec sezonu, ponieważ ostateczne koszty generują zrealizowane działania, a nie półroczna dyspozycyjność firm do ich podjęcia. Już wiadomo, że zarówno wydatki na zimowe prace, jak i liczba akcji posypywarek są większe niż w całym poprzednim sezonie zimowym – mówi Magdalena Niedziałek.