Przygotowania do kampanii wyborczej w Krakowie – która będzie zdecydowanie jedną z najciekawszych w 2024 roku – nabrały rumieńców po tym, jak prezydent Jacek Majchrowski zadeklarował, że nie wystartuje w kolejnych wyborach. Już wcześniej o starcie poinformowali szef małopolskiej PO Aleksander Miszalski oraz rektor Uniwersytetu Ekonomicznego Stanisław Mazur. W ubiegłym tygodniu o kandydowaniu poinformował z kolei niezależny polityk i radny Łukasz Gibała, faworyt większości przedwyborczych sondaży. Gibała w swoim wystąpieniu zapowiedział, że Kraków musi zostać obroniony przed partiami politycznymi oraz że tworzy na wybory szeroki „pro-krakowski” front z udziałem ekspertów i wielu różnych organizacji.
Do wyborów będą się oczywiście zgłaszać kolejni kandydaci. Sam prezydent Majchrowski stwierdził, że jego najlepszym następcą będzie jego wieloletni współpracownik, wiceprezydent Andrzej Kulig.
Kto zostanie kandydatem PiS w wyborach w Krakowie?
W badaniach poparcia po stronie PiS najczęściej umieszcza się posłankę Małgorzatę Wassermann (kandydatkę w wyborach w 2018 roku), ale nasi rozmówcy z Krakowa nie mają pewności, że Wassermann tym razem wystartuje. Innym nazwiskiem ze strony PiS pojawiającym się w rozważaniach jest nazwisko prof. Mariusza Andrzejewskiego. Partia Kaczyńskiego rozpoczyna własne przygotowania do wyborów samorządowych od reorganizacji wewnętrznych struktur. W Małopolsce zadanie przygotowania PiS do startu w wyborach samorządowych ma nowy szef zarządu regionu, były minister infrastruktury Andrzej Adamczyk.
W stolicy Małopolski mówi się też o starcie Darii Gosek-Popiołek z partii Razem oraz Tomasza Urynowicza, byłego wicemarszałka województwa małopolskiego.
Czytaj więcej
Przedsiębiorca i były radny Rady Miejskiej Marek Słabiński został wybrany przez premiera Mateusza Morawieckiego na komisarza Inowrocławia.
Pytanie, które zadają sobie politycy w Krakowie, dotyczy przede wszystkim tego, czy przed startem kampanii wyborczej dojdzie do konsolidacji w stawce kandydatów. Wiąże się to z dyskusją ogólnokrajową po stronie nowej koalicji. Równolegle z inauguracją nowego Sejmu, w połowie listopada, senator Zbigniew Frankiewicz zasugerował, że powinien powstać pakt samorządowy, na wzór paktu senackiego z 2019 i 2023 roku – porozumienie nowej koalicji rządzącej obejmujące wspólną listę do sejmików oraz być może największe miasta. – To sposób na pokonanie PiS w wyborach do sejmików województw oraz w większych miastach. Zapraszamy do współpracy wszystkie partie demokratyczne i apelujemy o powtórzenie sukcesu, jakim zakończyły się tegoroczne wybory parlamentarne – powiedział wtedy Frankiewicz.
Czy partie koalicji rządzącej stworzą wspólny blok?
Nowy rząd Donalda Tuska zacznie działać od połowy grudnia. Jednocześnie w styczniu ruszą z pełną prędkością przygotowania do wiosennych wyborów samorządowych. Czy w Krakowie dojdzie do konsolidacji np. wokół wspomnianego wcześniej Aleksandra Miszalskiego po stronie koalicji rządzącej? Większość naszych rozmówców zarówno z Warszawy, jak i z regionów – w tym z Krakowa – w tej chwili jest przekonana, że zarówno w sejmikach, jak i w największych miastach partie koalicji rządzącej nie stworzą jednego bloku. Bardziej prawdopodobne jest to, że partie koalicyjne stworzą bloki podobne do tych z wyborów do Sejmu. – Analogicznie, mało kto będzie rezygnował z wystawiania własnych kandydatów w wyborach na prezydentów miast. To łączy się przecież z wyborami do rad miast itd. – zauważa jeden z naszych informatorów.
Ale to, że kampania w Krakowie ruszyła tak szybko – po decyzji prezydenta – może wymusić konkretne decyzje również na poziomie ogólnokrajowym. Zwłaszcza kiedy kampania w drugim co do wielkości mieście w Polsce zacznie przyciągać uwagę mediów spoza stolicy Małopolski.