Nadchodzi czas trudnych decyzji

Rok wyborów do Sejmu i Senatu to jednocześnie rok przygotowań związanych z kampanią samorządową. Oraz wyzwań, które niesie kryzys.

Publikacja: 08.01.2023 23:23

Prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski uzależnia swoją decyzję o ponownym kandydowaniu od wyniku

Prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski uzależnia swoją decyzję o ponownym kandydowaniu od wyniku wyborów do Sejmu

Foto: e. bielewicz-roszkowska/um białystok

Krajobraz 2023 r. w polityce samorządowej związany jest ściśle z dwoma głównymi tematami: jeden dotyczy polityki, bo to rok kampanii wyborczej i, oczywiście, wyborów do Sejmu i Senatu. A to właśnie dla niektórych samorządowców punkt odniesienia, również co do decyzji o własnej politycznej przyszłości. Po przeforsowaniu przez PiS i podpisaniu przez prezydenta ustawy przenoszącej termin wyborów samorządowych na wiosnę 2024 r. najbliższych 12 miesięcy będzie bardziej czasem przygotowań i prekampanii samorządowej niż jej finalnej fazy. Wybory do Sejmu będą dla wielu samorządowych tematów również rozstrzygające.

Drugi pakiet spraw – powiązany też z kampanią samorządową, a raczej z jej możliwym przebiegiem – dotyczy wyzwań, które niesie ze sobą sytuacja gospodarcza, w tym cen energii czy inflacji. Samorządowcy – zwłaszcza bliscy opozycji – już kilka miesięcy temu nazwali budżety na 2023 rok „najtrudniejszymi w historii”. A przed wszystkim lokalnymi włodarzami przygotowywanie budżetów również na przyszły rok wyborczy.

To wszystko razem sprawia, że najbliższe kilkanaście miesięcy będzie dla samorządu – po długiej, wyczerpującej i naznaczonej bezprecedensowymi kryzysami kadencji – czasem bardzo trudnych decyzji. I politycznych, i tych dotyczących jakości życia lokalnych wspólnot.

Trudny początek

Tematy gospodarcze związane z samorządami w tym roku wiążą się między innymi – to jest niezmienne – z kwestią środków z Krajowego Planu Odbudowy. Jednak początek 2023 r. nie przyniósł przełamania politycznego impasu wokół tej sprawy w koalicji rządzącej. A lokalni włodarze od miesięcy o takie odblokowanie i przełamanie apelują. Jak deklarują jednak politycy rządu premiera Mateusza Morawieckiego, los KPO zdecyduje się w styczniu.

Samorządowcy uważnie obserwują też sygnały dotyczące głównego unijnego budżetu. O ryzykach związanych z nim pisała w październiku ubiegłego roku „Rzeczpospolita”, co wywołało polityczne trzęsienie ziemi.

O początku roku i klimacie, w którym muszą, i będą musieli, działać samorządowcy, świadczy np. decyzja Gdańska o podwyżce cen biletów przy okazji wprowadzenia nowego systemu Fala. Jak tłumaczył w ubiegły czwartek wiceprezydent miasta Piotr Borawski, ratusz musi mierzyć się z wyższymi cenami prądu oraz paliwa w porównaniu z 2022 r.

Właśnie ceny paliwa były tematem serii konferencji prasowych samorządowców w całej Polsce w ubiegłym tygodniu. Samorządowcy z ruchu Tak! Dla Polski mówili o „cudzie na Orlenie” i przedstawiali wyliczenia, wskazując, ile ich miasta i aglomeracje miały stracić na polityce cenowej koncernu PKN Orlen. – Od wielu miesięcy sytuacja finansowa w samorządach jest trudna i będzie jeszcze trudniejsza. Jako gospodarze miast i wsi szukamy oszczędności, gdzie tylko można – mówiła na przykład Magdalena Kołodziejczak, wójt gminy Pruszcz Gdański. I to chyba najlepsza zapowiedź zaczynającego się roku.

Ale nie tylko kwestie bezpośrednio związane z gospodarką będą na tapecie w 2023 r. Rząd, razem z samorządem, przygotowywał się w ubiegłym roku do nadejścia hipotetycznej kolejnej fali uchodźców z Ukrainy. Obawy o to, że w wyniku brutalnej strategii Rosji, obliczonej m.in. na niszczenie infrastruktury cywilnej, dojdzie do ucieczki do Polski kolejnych grup uchodźców, jednak się nie sprawdziły.

Kolejnym wyzwaniem, które odciśnie się na rozpoczynającym się roku, będą kwestie walki ze smogiem oraz konsekwencje zmian klimatycznych. W kontekście kryzysu energetycznego oraz wyzwań budżetowych to kolejny obszar, gdzie JST staną przed licznymi, trudnymi wyborami.

Pytania wyborcze

Przed samorządowcami – niezależnie od tego, czy bliżej im do konkretnych sił politycznych czy też nie – 2023 r. będzie czasem decyzji, czy ubiegać się o reelekcję. Kluczowym wydarzeniem będą oczywiście wybory do Sejmu i Senatu. Odbędą się one – zgodnie z konstytucyjnym terminem – pod koniec października lub na początku listopada tego roku.

Dla niektórych samorządowców dylemat dotyczy już zbliżających się wyborów do Sejmu i Senatu. Najwięcej uwagi będzie się poświęcać decyzjom polityków z największych miast. Zwłaszcza prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, który oficjalnie nie wykluczył jeszcze żadnego scenariusza wyborczego. Układ kalendarza wyborczego sprawia, że samorządowcy, którzy rozważają rezygnację z kandydowania na kolejną kadencję, będą mogli zrobić to już po tym, jak zapadną rozstrzygnięcia w Sejmie. Wynik wyborów do Sejmu będzie miał też znaczenie dla układu sił w sejmikach na ostatnią część kadencji oraz na dyskusje opozycji o listach do sejmików właśnie.

W niedawnej rozmowie z „Życiem Regionów” prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski zapowiedział, że jeśli PiS utrzyma władzę na kolejną kadencję, to on „nie widzi sensu” w dalszym kandydowaniu. Jak stwierdził, stawką wyborów jest niezależność samorządu, a jeśli PiS utrzyma władzę, to w kolejnej kadencji spróbuje ją całkowicie zniszczyć.

Poza Warszawą i Białymstokiem najważniejsze z kampanijnego punktu widzenia decyzje zapadną w Krakowie. To właśnie tam szykuje się w 2024 r. najciekawsze (chyba że prezydent Trzaskowski ogłosi, że nie będzie kandydować ponownie w stolicy) starcie. I to niezależnie od tego, czy prezydent Jacek Majchrowski ogłosi start na kolejną kadencję, czy też tego nie zrobi. Większość naszych rozmówców w stolicy Małopolski jest przekonana, że prezydent Majchrowski ogłosi swoją decyzję późno – właśnie być może już po ogłoszeniu wyniku wyborów do Sejmu oraz wyklarowaniu się sytuacji związanej z tym, kto będzie dalej sprawował władzę.

Również przed samorządowcami związanymi z PiS podobne decyzje. Z kuluarowych informacji wynika bowiem, że centrala partii na Nowogrodzkiej może podjąć decyzję, by na listy do Sejmu trafili niektórzy „swoi” samorządowcy – z różnych szczebli samorządu. Tak by maksymalnie wzmocnić listy jesienią tego roku.

Dla samorządowców przesunięcie terminu wyborów na 2024 r. ma wiele konsekwencji. Np. inwestycje, które będą otwierane w tym roku, nie będą już miały takiej wizerunkowej i politycznej „świeżej” roli w roku wyborczym 2024 – a pierwotnie kampania samorządowa miała zakończyć się przecież w tym roku.

Pytania o konsolidację

Wspominane wcześniej konferencje ruchu Tak! Dla Polski wiążą się też z pytaniami o dalsze ruchy samorządowców skupionych w tym projekcie – w kontekście wyborów do Sejmu i Senatu. Oraz pytaniami o udział samorządowców w listach do Sejmu czy zakres udziału w tworzącym się nowym Pakcie Senackim.

Środowisko Tak! Dla Polski nigdy nie ukrawało ambicji ogólnokrajowych, jak też chęci wywierania wpływu na agendę nowego rządu – o ile PiS przegra wybory.

Przed decyzjami stoją też inne ruchy i projekty samorządowe, jak ruch prezydenta Starachowic Marka Materka oraz Bezpartyjnych Samorządowców. To wszystko pytania, na które odpowiedzi poznamy być może już w I kwartale tego roku.

Z regionów
Krzysztof Kosiński: Samorządy potrzebują 10 mld zł, by zrekompensować Polski Ład
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Z regionów
Wybory samorządowe 2024: Czy II tura przyniesie polityczne trzęsienia ziemi?
Z regionów
Wybory samorządowe 2024: Niektórzy kandydaci wygrali dwa razy
Z regionów
Wójt był jedynym kandydatem w wyborach i nie wygrał. Wyjaśnia dlaczego
Z regionów
W Polsce Wschodniej trudno o pociąg. Najłatwiej na Pomorzu