Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zarzuty – od nepotyzmu po strefę czystego transportu – stoją za inicjatywą referendalną w Krakowie.
- W jaki sposób wielomiesięczna kampania wpłynęła na zarządzanie miastem i kluczowe procesy decyzyjne.
- Dlaczego prezydent Aleksander Miszalski nazywa referendum „poligonem wielkiej polityki” i powyborczą dogrywką.
- Jakie scenariusze dla przyszłości Krakowa kreślą eksperci, niezależnie od wyniku niedzielnego głosowania.
„Czy jest Pani/Pan za odwołaniem Aleksandra Jana Miszalskiego z funkcji prezydenta Miasta Krakowa przed upływem kadencji?” oraz „Czy jest Pani/Pan za odwołaniem Rady Miasta Krakowa przed upływem kadencji?” – na te pytania odpowiedzą w niedzielę mieszkańcy Krakowa podczas referendum.
Jak do tego doszło, że jest referendum w Krakowie
Przygotowania do referendum ruszyły w styczniu, gdy do komisarza wyborczego w Krakowie wpłynęło powiadomienie o zamiarze jego przeprowadzenia. 11 marca złożono wniosek wraz z listami poparcia. Inicjatorzy przekazali ponad 130 tys. podpisów. Po weryfikacji komisarz uznał, że osiągnięto wymagany próg 58 tys. 355 podpisów, co umożliwiło wyznaczenie głosowania na 24 maja.
Referendum zainicjowała grupa obywateli deklarujących brak powiązań politycznych. Wspierali ich jednak politycy opozycji, m.in. z PiS, Konfederacji oraz środowiska Łukasza Gibały – głównego rywala Miszalskiego w ostatnich wyborach. Liderem akcji został Jan Hoffman, przewodniczący rady dzielnicy Stare Miasto i prezes stowarzyszenia Obywatel Kraków.
Czytaj więcej
Już dziesięć referendów lokalnych w sprawie odwołania wójta, burmistrza czy prezydenta odbyło się w tym roku w Polsce – wynika z danych Krajowego B...
Przeciwnicy Aleksandra Miszalskiego zarzucają mu m.in. zadłużanie miasta, nepotyzm, niespełnienie obietnic wyborczych oraz błędy w zarządzaniu, a przede wszystkim zatrudnianie kolegów, czyli tzw. kolesiostwo. Poza tym nie szczędzą krytyki takich działań miasta, jak wprowadzenie strefy czystego transportu, podwyżek cen biletów komunikacji miejskiej czy wydłużenia godzin płatnego parkowania oraz wprowadzenia opłat w niedzielę za parkowanie w centrum.
Sam prezydent uważa referendum za „dogrywkę” po wyborach samorządowych. W ostatnich tygodniach przyznał jednak, że część decyzji była błędna i zapowiedział zmiany, m.in. wycofanie opłat za parkowanie w niedziele w centrum, zmiany kadrowe oraz ograniczenie liczby etatów w magistracie.
Aleksander Miszalski: „To był poligon wielkiej polityki”
W piątek kończy się kampania referendalna, a od północy rozpocznie się cisza wyborcza. Aleksander Miszalski podsumował kampanię w mediach społecznościowych. – Miała być obywatelskim ruchem i debatą o sposobie zarządzania miastem, a okazała się bezpardonową kampanią polityczną, daleko wykraczającą poza granice etyki i ludzkiej przyzwoitości – napisał prezydent Krakowa.
Dodał, że referendum stało się „poligonem”, w którym nie chodzi o Kraków, lecz o wielką politykę i rozhuśtanie ogólnopolskich emocji. Wymienił przy tym środowiska wspierające referendum, w tym polityków PiS, Konfederacji oraz współpracowników Łukasza Gibały.
Jednocześnie podkreślił, że w ostatnich miesiącach odbyła się ważna debata o mieście – podczas spotkań z mieszkańcami, protestów i „Ławek Dialogu”. – Dziś widzę, jak bardzo krakowiankom i krakowianom brakowało takiej rozmowy z władzami miasta – zaznaczył. Według Miszalskiego intensywny dialog z mieszkańcami był największą korzyścią z referendum.
Referendum sparaliżowało miasto?
Czy miesiące poprzedzające referendum były dobrym czasem dla miasta? Czy coś się w tym czasie w Krakowie zmieniło? Zdaniem prof. Stefana Płażka, eksperta od prawa samorządowego z Uniwersytetu Jagiellońskiego, zapowiedzi zmian dotyczących strefy czystego transportu czy parkowania mają jedynie kosmetyczny charakter. – To jest perfumowanie źródła fetoru. Główną bolączką krakowian jest to, że strefę wyznaczono tak, iż nie można dojechać do parkingów bez wjeżdżania do strefy. I tu nie zrobiono nic – uważa ekspert.
Czytaj więcej
Kraków czeka referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Odbędzie się najpewniej 17 lub 24 maja. Oficjalne informacje o term...
Prof. Płażek przyznaje jednak, że język władz miasta się zmienił. – Pytanie tylko, czy będzie to trwałe. Jeżeli referendum okazałoby się nieważne, nie wiadomo, czy buta władzy nie wróci – mówi, nawiązując do referendum w Warszawie z czasów Hanny Gronkiewicz-Waltz.
Na stagnację zwraca uwagę artystka i aktywistka Cecylia Malik. – Miasto nie podejmuje decyzji, bo atmosfera referendum sparaliżowała urząd. Główny proces decyzyjny został zatrzymany – mówi. Cecylia Malik podkreśla jednocześnie, że nie popiera referendum. – Uważam, że Aleksander Miszalski nie jest gorszy niż Jacek Majchrowski i powinien dostać więcej czasu. On nawet nie zdążył jeszcze wprowadzić własnych rozwiązań, bo cały czas mierzy się z konsekwencjami poprzednich rządów – zaznacza.
Aktywistka przyznaje też, że po swoim wpisie w mediach społecznościowych została wykorzystana w materiałach politycznych. – Moja wypowiedź oraz wizerunek zostały użyte w grafikach bez mojej zgody – podkreśla.
Także prof. Jacek Majchrowski uważa, że ostatnie miesiące to czas marazmu. – Obojętnie, jak się to skończy, sama koncepcja referendum powoduje powszechny zastój – ocenia były prezydent Krakowa.
Kiedy czerwona kartka dla prezydenta Krakowa?
W niedzielę lokale wyborcze będą otwarte w Krakowie od godz. 7 do 21. Głosowanie będzie się odbywać w ponad 450 komisjach. Aby referendum dotyczące odwołania prezydenta było ważne, udział musi wziąć w nim co najmniej 158 tys. 555 mieszkańców. W przypadku Rady Miasta próg wynosi 179 tys. 792 osoby.
Prof. Majchrowski uważa, że ewentualne odwołanie prezydenta oznaczałoby kolejne miesiące przestoju. – Zanim wybrany zostanie nowy prezydent i wdroży się do pracy, miną kolejne miesiące – mówi.
Czytaj więcej
Możliwość darmowego dojazdu do wszystkich parkingów Park & Ride i do placów targowych dla sprzedawców, czy utrzymanie obecnego poziomu opłat do 202...
Zdaniem prof. Płażka, niezależnie od wyniku niedzielnego referendum, jedno jest pewne: obecna ekipa na czele z Aleksandrem Miszalskim ma już „posprzątaną” drugą kadencję.
– Proszę nie bierzcie udziału w tym referendum. Poczekajcie z oceną mojego urzędowania do wyborów. Wtedy, jeśli okaże się, że Was zawiodłem, pokażecie mi czerwoną kartkę. Dziś chciałbym „wbiec na drugą połowę tego meczu” i pokazać, że także dzięki referendum i Waszej konstruktywnej krytyce, kolejne trzy lata to będzie bardzo dobry czas dla Krakowa – apeluje Miszalski.
Jak podała krakowska delegatura Krajowego Biura Wyborczego, wyniki referendum będą znane już w poniedziałek.