Koncepcję miasta 15-minutowego opracował prof. Carlos Moreno, francusko-kolumbijski naukowiec i profesor paryskiej Sorbony. Według jego koncepcji wszystkie najważniejsze punkty usługowe, handlowe czy urzędy, wszystko, co potrzebne jest w codziennym życiu (a więc także np. rozrywka, kultura czy rekreacja), powinno się znajdować od naszego miejsca zamieszkania w odległości, którą możemy pokonać – na piechotę czy na rowerze – w maksymalnie kwadrans.

15-minutowe miasta przez zmianę naszego poruszania się mają się też stać zdrowsze. Rezygnacja z samochodu (w 15-minutowym mieście korzystanie z własnego auta przestaje być koniecznością) to mniej spalin i pyłów z użytych opon i klocków hamulcowych, a w konsekwencji czystsze i zdrowsze powietrze, które – w dzisiejszych czasach powszechnie występującego smogu – staje się coraz częściej towarem deficytowym. No i oczywiście ruch. Spacer czy jazda na rowerze (każda forma ruchu) są zdecydowanie zdrowsze niż jazda autobusem, metrem, tramwajem czy samochodem.

Miasto dla samochodu kontra miasto dla człowieka

Nie tak dawno, bo w połowie ubiegłego wieku, pomysł na miasto przyszłości wyglądał zupełnie inaczej. Dobrym przykładem jest tutaj koncepcja zaprezentowana przez światowej sławy architekta, artystę i urbanistę Le Corbusiera. W opublikowanym w 1925 r. dziele „Urbanistyka” przedstawił on koncepcję miasta stworzonego – a może raczej dostosowanego – dla samochodu. Według Le Corbusiera nowoczesne miasto powinno umożliwiać przede wszystkim płynny ruch samochodowy. Aby to osiągnąć, należało tworzyć w nim szerokie ciągi komunikacyjne (ulice, aleje, obwodnice itp.).

15-minutowe miasta przez zmianę naszego poruszania się mają się też stać zdrowsze. Rezygnacja z samochodu (w 15-minutowym mieście korzystanie z własnego auta przestaje być koniecznością) to mniej spalin i pyłów z użytych opon i klocków hamulcowych, a w konsekwencji czystsze i zdrowsze powietrze

Innym zwolennikiem miasta przyjaznego samochodom był Hans Bernhard Reichow, który w latach 50. XX wieku sformułował koncepcję miasta dostosowanego do samochodu (die autogerechte Stadt).

Koncepcje Le Corbusiera i H.B. Reinchowa zakładały, że miasto ma zostać podzielone na części, każda o konkretnej funkcji. W mieście takim miały więc istnieć części „pracownicze” i „sypialniane”, „komercyjne” (handlowe i usługowe) oraz „rekreacyjne” (wypoczynkowe). Tym, co miało spajać je w całość, była sieć dróg i właśnie samochód.

CZYTAJ TAKŻE: Jan Mencwel: Powrót do przeszłości

Koncepcja miasta 15-minutowego jest zupełnym przeciwieństwem „miasta dla samochodu”. Jego cechą charakterystyczną jest wielofunkcyjność otaczającej mieszkańców przestrzeni. Ma to umożliwić każdemu zaspokojenie jego potrzeb w bliskiej odległości. Praca, sklep, przychodnia, urząd, kawiarnia, siłownia (boisko) czy park ma się znajdować pod nosem, w odległości osiągalnej na piechotę, bez konieczności korzystania z samochodu czy nawet miejskiej komunikacji.

Jak burmistrzyni Paryża zmienia stolicę Francji

Wielką zwolenniczką 15-minutowego miasta jest Anne Hidalgo, która od 5 kwietnia 2014 r. pełni funkcję mera Paryża. Chce, żeby dzielnice miasta były tak zorganizowane, by wszystko co potrzebne do zaspokojenia podstawowych potrzeb znalazło się w zasięgu podróży trwającej kwadrans. Jak wyjaśnia Anne Hidalgo, jest to warunek niezbędny do dokonania ekologicznej transformacji Paryża, a jednocześnie poprawy jakości życia codziennego mieszkańców. W ramach swojego programu pani mer chce m.in. wprowadzenia do przestrzeni miejskiej nowych powierzchni biurowych, tak aby paryżanie nie musieli codziennie dojeżdżać do centrów biurowych. Stawia także na wielofunkcyjność nie tylko miejskiej przestrzeni, ale także poszczególnych obiektów w niej zlokalizowanych.

Wielką zwolenniczką 15-minutowego miasta jest Anne Hidalgo, która od 5 kwietnia 2014 r. pełni funkcję mera Paryża. Chce, żeby dzielnice miasta były tak zorganizowane, by wszystko co potrzebne do zaspokojenia podstawowych potrzeb znalazło się w zasięgu podróży trwającej kwadrans.

Większość z nich jest wykorzystywana tylko przez określony czas. Nie ma więc przeszkód, aby kawiarnie pełniły też funkcję miejsc pracy, a kluby nocne czy dyskoteki – klubów sportowych. Szkoły z łatwością można natomiast wykorzystać „po godzinach” na ośrodki kultury czy miejsca spotkań lokalnej społeczności.

W Paryżu od lat trwa też kampania mająca zachęcić mieszkańców do rezygnacji z samochodów. Rozbudowywana jest sieć ścieżek rowerowych, ale też wprowadzane są ograniczenia w ruchu. Obowiązuje np. zakaz wjazdu do centrum miasta najbardziej trujących aut.

Kwadransowe miasta powstają i w Polsce

Transformacja polskich miast przebiega w przyśpieszonym tempie. Można powiedzieć, że w skróconym czasie nadrabiają one wszystkie przeżycia i doświadczenia kolegów i koleżanek z zachodniej Europy. To w ciągu ostatnich 30 lat puste (zazwyczaj) ulice zaroiły się od samochodów, zakorkowały i stanęły. W centrach wyrosły skupiska potężnych biurowców.

Koncepcja 15-minutowych miast trafiła w naszym kraju na podatny grunt. Realizują ją także miasta należące do Unii Metropolii Polskich im. Pawła Adamowicza. Przykładem może być chociażby Kraków, w którym powstaje „Klimatyczny kwartał” – projekt urbanistyczny realizowany pomiędzy ulicami Dietla i Grzegórzecką, aleją Daszyńskiego i rzeką Wisłą.

– Chcielibyśmy, by przestrzenie miejskie stały się bardziej zrównoważone w dwóch kwestiach: adaptacji do zmian klimatycznych, dążenia do neutralności klimatycznej, by Kraków nie był tzw. wyspą ciepła i miasto nie wpływało negatywnie na środowisko, ale i dostosowania do sytuacji związanej z rozwojem Szybkiej Kolei Aglomeracyjnej i nowego przystanku – Kraków Grzegórzki SKA – mówi Andrzej Kulig, zastępca prezydenta Krakowa ds. polityki społecznej i komunalnej.

„Klimatyczny kwartał” ma być początkiem zmian w myśleniu, planowaniu i kształtowaniu przestrzeni publicznej miasta. We współpracy z mieszkańcami urzędnicy chcą zmienić otaczającą ich przestrzeń.

Ideę kwadransowego miasta chce wdrażać także stolica Wielkopolski. Władze Poznania realizują miasto małych odległości w okolicach Malty, ale nie tylko. – Chcemy, wzorem Paryża czy Kopenhagi, tak kształtować miejską przestrzeń, aby można było korzystać z niej na własnych nogach – podkreśla Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania.

Kolejny przykład to Gdańsk, w którym powstają takie założenia urbanistyczne, jak Młode Miasto. Na 7 ha postoczniowego terenu, w sąsiedztwie Europejskiego Centrum Solidarności, powstają budynki mieszkalne, obiekty biurowe, a także usługowe, np. w odrestaurowanym zabytkowym budynku dawnej montowni kadłubów. Całość inwestycji stanowić będzie ponad 1200 mieszkań i lokali usługowych oraz ok. 30 tys. metrów kwadratowych biur.

Ideę miasta przyjaznego mieszkańcom realizują także inne miasta Unii Metropolii Polskich. Białystok konsekwentnie rozwija infrastrukturę rowerową oraz dba o rozwój błękitnej i zielonej infrastruktury. Przykładami takich proekologicznych, a więc przyjaznych mieszkańcom, inwestycji może być chociażby rewitalizacja Stawów Marczukowskich czy powstające w ostatnim roku parki kieszonkowe: przytulne tereny z elementami małej architektury, pełne zieleni i kwiatów. Na terenie pierwszego takiego parku w mieście, który powstał w ubiegłym roku, znalazła się także wodna kaskada o pojemności ok. 1000 litrów służąca także za poidełko dla ptaków.

– Powstało tu urokliwe miejsce, które z pewnością będzie sprzyjać relaksowi. Niewielka przestrzeń została tak zaaranżowana, aby mogła służyć dorosłym i starszym ludziom, ale także dzieciom – mówi Tadeusz Truskolaski, prezydent Białegostoku i prezes zarządu UMP. – Nasz pomysł na zagospodarowanie tego terenu był konsultowany z mieszkańcami, park kieszonkowy ma przede wszystkim spełniać ich oczekiwania.

Autor był sekretarzem m.st. Warszawy w latach 2013–2021